Największy Skarb Świata: Nieoczekiwana Zmiana 

Animacja Największy Skarb Świata: Nieoczekiwana Zmiana powstała na podstawie opowiadania o tym samym tytule. W wersji książkowej nie dowiadujemy się, czy to wszystko było jawą, a może jednak snem Kingi. I jest to rozdział 13, tuż przed epizodem z zaczarowanym piórem Mauzolusa (tego króla od mauzoleum):

„To wydarzyło się tuż przed szesnastymi urodzinami Kingi. Właściwie, to nasza bohaterka, do końca nie wiedziała, czy to była jawa, a może już sen. Choć biorąc pod uwagę, jej wcześniejsze kłopoty w kosmosie, to ta przygoda nie mogła być już bardziej paranormalna od wizyty na Czarnej Planecie Władczyń Ciemności, a jednak. Przed Kingą stanęła nie lada perspektywa nieoczekiwanej zmiany. 


Zaczęło się całkiem niewinnie, bo jak tradycja nakazuje, najpierw rysica Urszula postanowiła zdemolować kolejny pokój rudej okularnicy, a potem do cna rozgniewać ją. I z tego gniewu, nie mogło narodzić się przecież nic dobrego, zwłaszcza jak do złości doda się odrobinę czarnej magii. Tym razem rzecz miała miejsce w drewnianym dworku na wsi, otrzymanym w spadku od prababci młodej Kowalskiej, ale jaka to różnica, skoro rysica Urszula po raz kolejny najadła się szaleju. 

Przerażona Kinga wpadła do swojego pokoju niczym poranna burza, a tam porozwalano na panelach kartki, książki, a nawet czerwone pineski i te, złowieszcze kuliste kaktusy, ustawione jako idealne pułapki na łapy jamnika Cezara. Zwłaszcza ten numer z kaktusem, to już była klasyka gatunku i Kinga od razu domyśliła się czyja to sprawka. Kotowata winowajczyni schowała się pod okrągłym biurkiem rudej i z tej perspektywy pilnowała swojego bałaganu. Oby tylko okularnicy nie zachciało się robić wiosennych porządków. Rysica dostała czego chciała, bo Kinga na widok tego całego armagedonu, aby ochłonąć szybko udała się na spacer do parku, 
a właściwie do miejsca, gdzie zaczynał się niesławny Las Przeznaczenia, otoczony mrocznymi, wapiennymi skałami i ponurymi, rozłożystymi drzewami. W oddali majaczyła jakaś ruina chatki, zbudowanej z desek, 
a jeszcze dalej i wyżej, można było ujrzeć biały zamek z czerwonym daszkiem. Średniowieczne mieszkanko nadawało nieco uroku, temu fragmentowi nawiedzonego Lasu Przeznaczenia, ale Kinga wolała usiąść pod jednym, rozłożystym konarem, najbardziej ohydnego z tamtejszych drzew i zastanawiać się nad sensem własnego istnienia. Ta obrończyni świata przed złem wolała posępne krajobrazy i ciszę, zwłaszcza gdy jej zwierzęcy kompani, za bardzo doprowadzali ją do szału. 

– „Nazywam się Kinga Kowalska. Z reguły chronię świat przed kosmicznymi czarownicami, ale moi pupile są gorsi niż całe zło wszechświata! Czasem chciałabym być kimś innym”. – zastanawiała się nastolatka, ale zaraz pożałowała swych myśli. Jej zaczarowany medalion, podarowany od wieźmy Marty, zrozumiał dość opatrzenie jej życzenie. Rozbłysła masa, złotych światełek, tęczowych kuleczek i gwiazdek i już Kingi nie było. Na miejscu nastolatki ubranej w pasiastą bluzkę w odcieniach czerwieni i błękitu z dodatkiem niebieskich spodni i jasnych butów sportowych, stała zła, czerwona Władczyni Ciemności o imieniu Patrycja, jakimś cudem nosząca na swym nosie okulary Kingi. W rzeczywistości, to nadal była pechowa, ruda Kinga, tylko w skórze swojego, największego wroga. Przerażona tym faktem nastolatka, poczekała jak na niebie pojawią się pierwsze gwiazdy i pędem udałą się do swojego dworku, mając nadzieję, że rysica Urszula i jamnik Cezar poszli już spać. Bohaterka myślała, że uda się jej odszukać w stosie złotych, magicznych pergaminów jakieś przeciw zaklęcie na swój problem. Niestety biedna Kinga nie zdołała w porę przywrócić sobie własnego ja, a na dodatek dorwali ją jej przyjaciele i wzięli za wroga. Zanim jednak do tego przejdę, powrócę do figli rysicy Urszuli, bo pod nieobecność wspomnianej przyjaciółki Feniksa, ta kocica miała nie małe pole do popisu!

Uradowana faktem swojej bezkarności, ruda samiczka rysia, czekała na biednego jamnika Cezara i się w końcu doczekała. Pies sprowokowany przez robiącą salta rysicę, najpierw potykał się o książki, a następnie prawie wbił sobie z kilka czerwonych pinesek do ciała, które jak na złość leżały w jego kulistym, pasiastym, żółtozielonym legowisku z wielkimi frędzlami i tam czekały na pechowego domownika. Gdy jednak pies zbliżał się do pewnej, brązowej meblościanki, instynktownie znieruchomiał, bo w samą porę ujrzał zdradzieckie kolce malutkiego kaktusika. Cezar znał ten numer rysicy prawie na pamięć, ale nigdy nie wiedział, gdzie akurat chowała się Urszula, zaraz po tym, jak bezczelnie zafundowała mu odrobinę przymusowej akupunktury. 

– Jestem za stary na takie wygłupy! – warczał jamnik, jak zwykle, nie mogąc odkryć nowej kryjówki Urszuli. Kocica schowała się pod błękitną kołdrą, ozdobioną puszystymi, białymi chmurkami, która była położona na zawsze rozłożonym łóżku Kingi. Kłopot w tym, że owe posłanie Kingi mieściło się w meblu będącym łóżkiem wtopionym w kredens z elementami szafeczek, kilku szufladek i regału na książki po bokach. Gdy rysica podnosiła głowę, czuła pod sobą nie tylko wspomniane szafeczki na książki, czy szufladki na inne drobiazgi, ale prawie zawsze nabijała sobie ogromnego guza po wyskoczeniu z tej nieco kłopotliwej miejscówki. Meblościanka czyli ten klasyczny mebel, rodem z epoki PRL, zawsze przyprawiał kocicę o niechciany ból głowy. Kilka niepotrzebnych ruchów, a potem była draka. Niecierpliwa kicia i tym razem zrobiła sobie krzywdę, a przy okazji potłukła kilka tęczowych kubeczków, jakie ozdabiały jedną z górnych półeczek, tej kłopotliwej meblościanki. Rozległ się straszny huk, aż Cezarowi gęsia skórka wyszła na przednich łapach, ale nic poza tym się nie stało, bo Kingi w domu nie było od dłuższego czasu, a jeszcze i rodzice rudej znów pojechali w gości do jakiejś cioci. Przerażona Urszula zmotywowała się aby posprzątać po sobie, co wyraźnie rozbawiło Cezara, który raczej był przypuszczał, że kocica schowała się pod wielkim, cytrynowym fotelem w rogu komnaty Kingi, a tu taka heca! Ona wzięła się za porządki?! Gdyby Kinga to widziała, a właściwie gdzie ona się podziewa? To pytanie tylko na chwilę zagościło w umyśle jamnika, który w końcu doszedł do takowego wniosku, że nastolatka kiedyś powróci, jak jej się znudzi ta sielska samotność.” 

Reszta fabularnych informacji już w animacji NSŚ: Nieoczekiwana Zmiana


Fotosy z animacji NSŚ: Nieoczekiwana Zmiana 


Created by ABC Arte 2018 :)