ABC Arte Blog 

Wyszukiwarka


Stronka zawierająca masę przemyśleń 
Justy z zakresu:

- anime... bo lubię!
- manga... bo lubię! 
- komiks... bo rysuje!
- literatura... bo piszę!
- projekty własne... bo szukam mecenasów!
- refleksje... bo czasem mnie coś nachodzi!
- to co mnie denerwuje... samo przez się! 
- czym jest sztuka... filozofia jeszcze nikogo nie zabiła!
- dlaczego ABC ARTE?
- bo to jest istotne?
I gdzie indziej miałabym publikować
swoje spostrzeżenia?! 

Kliknj... na skróty po więcej informacji! 


Witaj w moim świecie czyli fabuły Edyty Bartosiewicz

2015-04-08 20:03:17, komentarzy: 0

 

Oldschoolowe blogi: czyli teksty do powspominania sobie! Będą tutaj przeróżne artykuły, związane z latami 90., moje teksty i takie blogi jak ten pierwszy, czyli refleksje... Zacznijmy od tego, czego brakuje w większości teledysków po roku 2000 – FABUŁ! Czasem znajdzie się jakiś miły materiał do omówienia, więc niech to będzie taka zachęta! Bohaterka muzyki – Edyta Bartosiewicz powróciła na scenę, więc warto NAPISAĆ COŚ O NIEJ!



Edyta Bartosiewicz, autorka tekstów, piosenkarka, logo lat 90. w kwestii muzycznej. Jeden z jej teledysków, znalazł się na liście moich ulubionych, bo się wyróżnia na tle braku fabuły. Generalnie teledyski z tą piosenkarką coś tam przekazywały, więc miło, że i ten nowszy nie niszczy tego wrażenia.

 

Ostatnio dopadłam jej piosenkę, „Witaj w moim świecie”, która stała się znakiem rozpoznawczym dla jednego z filmów... o Kubusiu Puchatku. Pomijając już sporną kwestię polityki z wizerunkami postaci od pana Milne, zwrócić chcę uwagę, iż ta piosenka ma teledysk z... fabułą! Do tego stopnia dobrą, że z tego wideoklipu korzystają i inni piosenkarze, wykonując utwór Bartosiewicz w innych wersjach językowych do filmu o Puchatku.

 

Gratka podwójna: teledysk i słowa z polskiego źródła, a to przecież z reguły bywało tak, iż ktoś napisał po angielsku, a potem my musieliśmy się dopasować!

 

Sednem tego wpisu na blogu jest opis teledysku i postawienie tezy, że potem polscy artyści pokazywali się na tle tańczących piersi i pup, reklamując smartfony, podobne do jakiegoś Samsunga Galaxy, bo to ostatni krzyk mody! I na dodatek teledyski w stylu: panowie idący po moście czy na dyskotece, albo panie pokazane niczym modelki z jakiegoś filmu porno, przybitki na ich uśmieszki, natrętna erotyka i zero jakiegokolwiek sensu, pomysłu! Fajnie jak artyści pokazują się w studiu muzycznym, na koncertach, albo wokół nich dzieje się jakaś opowieść, ale to wyjątki z wyjątków i dlatego ten opis z dobrego teledysku, teraz Wam zaserwuję! Żeby tylko nie popaść w depresję!


Najlepsze jest to, że na 100 zagranicznych teledysków tylko w przypadku nielicznych, nie da się powiedzieć, o co szło twórcom, a w Polsce... odwrotna tendencja! Więc tym bardziej się cieszyć z takiej piosenki Edyty Bartosiewicz!

 

Fabuła z teledysku: rzecz dzieje się w dziecięcym pokoju. Mama tuli córeczkę do snu. Mała jest zmartwiona, bo jej pluszowy miś, zranił się w łapkę i trzeba mu wykonać operację (igły i nici w dłoń!). Potem zbliżenie na małą dłoń, która podaje misia swej opiekunce. Na tle błękitu pojawia się Edyta Bartosiewicz z gitarą i śpiewa. Raz po raz, zbliżenia na jej twarz, ruchy jej dłoni na strunach, a potem oddalenie na piosenkarkę ubraną jak na młodą mamę przystało w lekko obcisłej bluzce i w jeansach. I znów wracamy do pokoju, mama pociesza córkę, a potem wskazuje na kolorowe ramki, gdzie na tle błękitnych gwiazdek pojawiają się postacie z filmu o Puchatku. Mała jasnowłosa radośnie podskakuje na łóżku. Ramki ze śpiącym Kubusiem Puchatkiem w swej chatce, naburmuszonym Królikiem niczym jakaś żaba, który wylądował w jeziorze, Kangurzycą tulącą Maleństwo, Kłapouszkiem rozglądającym się za czymś i podskakującym jakby siedział na gumowej piłce, bojaźliwym Prosiaczkiem ukrytym za wielka miską, odgrywającą rolę hełmu i z psotnym tygryskiem, któremu elektryzowała się prążkowana sierść od czerwonego balonika, poukładane na parapecie i na komodzie, bawią dziewczynkę o niepełnym uśmiechu, ubraną w pasiasty podkoszulek z różowymi spodniami i mamę brunetkę w koszuli w odcieniu fioletu i w jasnych rybaczkach. O późnej porze dnia przypomina żółty kulisty budzik (jest za pięć ósma wieczór) i zapalone światło trójkątnej lampki obok poduszki małej bohaterki. Pomiędzy fragmentami filmu o Puchatku i reakcji na scenki u małej dziewczynki, pojawia się Edyta Bartosiewicz z gitarą. Na sam koniec podskakująca na łóżku dziewczynka biegnie do siedzącej obok mamy i wpada w jej ramiona. Młoda, szczupła kobieta, szeroko uśmiecha w kierunku widza. Niebawem mamy zbliżenie na buzie obu dam i na gest pocierania noskiem noska, czyli eskimoskie czułości. Jeszcze zaraz potem po zniknięciu Edyty, bohaterki siedzą na łóżku i oglądają z zachwytem deszcz błękitnych gwiazdek, fruwających po pokoiku. Nagle mała zasypia wtulona w objęcia mamy, nie patrząc już na ramkę gdzie Krzyś, ubrany jak Robin Hood i jego przyjaciele ze Stumilowego Lasu, obmyślają jakiś plan... Mama ostrożnie kładzie córkę do łóżka, całując ja w czoło. Następnie ta sama dłoń gasi światło ze stożkowej lampki na biurku. I już tak całkiem na końcu zbliżenie na dłonie mamy i na biednego misia, któremu igła i nitka łata poszarpane futerko. I grunt, że mała śpi uśmiechnięta, bo wie, że mis znalazł się pod dobra opieką. Ostatnia klatka to dłonie Edyty, które przestają grać na gitarze...

 

Da się? Wiem to niby łatwiej bo do filmu! Choć trzeba powiedzieć jasno, jakość teledysku zależy od klasy wykonawcy. Nadal bronią się też wideoklipy Perfectu, który min. bawi się w to, że olbrzymi zespół chodzi po mieście, znajdującym się pod ich stopami... Oglądając w Sylwestra 100 teledysków z roku 2014, blisko 80 było zagraniczne na rocznym podsumowaniu i tam można było wiele gadać, że jeden to parodia science fiction i najlepsza była kobietka Amazonka używająca swych piersi niczym wyrzutni rakiet na złych kosmitów, albo ta Kleopatra z Egiptu w przeboju jednego rapera na koniec zamieniająca swym klejnotem niedobrego muzyka w pieska! Inny nawiązywał do krainy czarów z Alicją, a Polacy to przybitki na dyskoteki, smartfony i uśmieszki... ewentualnie idzie kobieta na tle wakacji w Grecji i śpiewa, a potem tylko to samo w kółko, idzie i dojść nie może... Totalne dno... Zapraszam Was do komentowania! Może Wy wiecie co jest nie tak z naszymi fabułami z teledysków!

 

Kategorie wpisu: Animacja, Literatura
« powrót

Dodaj nowy komentarz


Krótka historia wpisów na blogu... 


Created by ABC Arte 2019 :)