ABC Arte Blog 

Wyszukiwarka


Stronka zawierająca masę przemyśleń 
Justy z zakresu:

- anime... bo lubię!
- manga... bo lubię! 
- komiks... bo rysuje!
- literatura... bo piszę!
- projekty własne... bo szukam mecenasów!
- refleksje... bo czasem mnie coś nachodzi!
- to co mnie denerwuje... samo przez się! 
- czym jest sztuka... filozofia jeszcze nikogo nie zabiła!
- dlaczego ABC ARTE?
- bo to jest istotne?
I gdzie indziej miałabym publikować
swoje spostrzeżenia?! 

Kliknj... na skróty po więcej informacji! 


Ulubione animacje Justy – moja lista przebojów!

2015-05-10 14:01:24, komentarzy: 0

Przykłady tytułów, które odniosły KOLOSALNY wpływ na to, że rysuję. Liczba nie ma znaczenia, ale bardziej to, co wyniosłam z danego tytułu.

 

Król Mufasa jego syn Simba i inni bohaterowie na tle błekitnego nieba

 

10. „Król Lew” produkcja Walta Disney'a z 1994 roku. Na razie daruję sobie spór o fabułę, bo to też swoje zrobiło, gdy wiedzę na ten temat zdobyłam. Wielki ekran, barwy, a zwłaszcza różnorodność postaci i komputerowy efekt światła słońca zza chmur. Muzyka też dała czadu, zwłaszcza pierwotne tłumaczenie „Kręgu Życia”. Ja raczej nie melomanka, ale widok wielkiego ekranu i to, że film rysunkowy to nie utwór parę minutowy, a pełny metraż zrobiło swoje! Najlepsze jest to, iż po raz pierwszy byłam w kinie i już tam mentalnie zostałam...


koci gang Hektor Poeta Mungo Kleo i ich szef

 

9. „Łebski Harry”. Ulubiona, belgijska, francuska animacja na podstawie komiksu. Charakterystyczny sposób rysunku i humor. Taka przewaga nad stylem Disney'a, bo tutaj łatwiej było mi rysować ludzi i mało brakowało, iż ta metoda nie stałaby się moją! Jednak, mnie ciągnęło do bardziej realistycznych kształtów. Tutaj pojawiły się cytaty i świetne dialogi, co dawało fajny grunt na pisanie komiksów z tymi postaciami.


Mikan gadający kot ze swym pamiętnikiem

 

8 „Mikan Enikki” - jeszcze nie wiedziałam, że to anime, ale wyrazistość rysunku zwierząt i ludzi, jakby w zupełnie inaczej niż w reszcie znanych animacji, zrobiły swoje. W Mikanie, to fabuła grała pierwsze skrzypce. Utwór bawił i wzruszał i pokazywał problem przemijania. Najdojrzalsza historia z najmłodszych lat. I te oczy...


Tailmon biała kicia o długim pręgowanym ogonku ze złotym pierścieniem i z uszami podobnymi do rysich

 

7. „Digital Monsters”. Połączenie komputera i animacji. Świetna fabuła, wiele postaci, łączenie historii zabawnych stworków z ludzkimi problemami. Dziecko na wózku, rozwód, alkoholizm, konflikty pokazane tak, że nie wywoływały efektów obrzydzenia, a dopiero zmiana na lepsze bohaterów, pomagała im ratować świat przed złem. Nie przypadkowo ta właśnie fabułą stanie się fanfickiem animacją od Justy i jeszcze na dodatek wnioski z realistycznych krajobrazów Tokio i ogrom motywów, a także wiedza o tym z jakiego źródła animacja, będą tak przełomowe jak pójście do kina na „Króla Lwa”. Patent na łączenie fantazji z ukazaniem rzeczywistych problemów, wyniosłam z tej animacji i na dodatek, część moich bohaterów zwierzęcych ma tak wyraziste oczka jak te... digimony. I nawet jedna moja, stara postać, okazała się podobna do tej w TV. Ta z logo ABC ARTE. Na przykładzie Tailmon z tego anime, przekonałam się, że wiewiórcze uszka to nie jest zły pomysł i tak, nie celowe podobieństwo w uszach zdobi witrynę ABC ARTE. Jednak sam pomysł, bohaterki zera z pozoru i jej problemy z nieskończoną ilością cytatów z rodzimych legend, tak przy okazji (digimony czerpały z mitologii)... Wiecie, co podsunęły Juście... coś, co w gimnazjum ocenione było podobna do... Pottera, bo okulary miała i była ruda jak jego kumpel!


Harry Potter i feniks Fawkes w komnacie tajemnic

 

6. „Harry Potter” książka J. K. Rowling dobitnie pokazała mi, że warto iść z inspiracjami z własnej kultury (bo Anglicy nie uczą się polskiego!) ... choć o mały włos pod wpływem opinii, że pewnie zgapiłam od Rowling nie pozbyłabym się prawie, debiutanckiej fabuły, która swe wnioski wyniosła od tego, co robili autorzy cyfrowych stworków, a niż... ta pisarka!


Włóczykij i Mała Mi siedzą na mostku, Mi grymasi, a bezdomny gra na harmonijce

 

5. Muminki – czyli adaptacje. Jeden z odcinków jest bardzo w klimacie Justy, ale ja mam tendencje do wyrazistych postaci. Po latach zwrócono mi uwagę, że bardziej niż typowe anime, przypominam Tove Jansson!


Kot rasy botail o wygladzie białej kuleczki z krótkim zakręconym ogonem i elementami rudej i brązowej sierści

 

4. „Księga Przyjaciół Rodu Natsume” anime, które oprócz znanych inspiracji podpowiedziało mi, aby sprawdzić w jakie strachy, kiedyś u nas wierzono. Anime, odebrałam jako powtórkę z romantyzmu. I choć fabularnie nie mam nic z tytułu, gatunek „okruchy życia / magia” od razu przypomniał o Mikanie i dał nowe pole do popisu. W „Inspiracjach” pojawiło się jedno zwierzę z japońskiej demonologii, jako żart... a potem okazało się, że ma identycznego polskiego odpowiednika! Chodzi o Nekomatę po japońsku, albo o Chobołda po polsku, który zamiast dwóch ogonów ma piekielne płomienie!


Grobowiec świetlików plakat starszy brat i jego siostrzyczka pod posrzępionym parasolem

 

3. Studio Ghibli: „Grobowiec Świetlików”. Jedna z tych animacji, wobec których nie da się przejść obojętnie. Po obejrzeniu tego dzieła, po raz kolejny przekonałam się, że film z rysowanymi postaciami to nie koniecznie sielanka. Na dodatek świadomość, że kreowane tam wydarzenia, dotyczyły milionów ludzi, to scena pogrzebu Satoko... Wiecie, o co chodzi!


Autrka komiksu jako dorosła kobieta z papierosem a na jej tle czarno - białe wspomnienia z dzieciństwa ona jako dziewczynka, kobiety w chustach itd...

 

2. „Persepolis” Marjane Satrapi, dobitnie pokazała mi, że rysunki mogą oddawać klimat, ale też i przeciwstawiać się różnym ideologiom, tworzyć dialog. Pod tym kątem, to było niezłe zaskoczenie, że można aż tak układać scenariusz, bazując na absurdzie.


Lune syn króla lwa z wielkimi liściami u łpaek uczy się fruwać

 

1. Prace Osamu Tezuki zwłaszcza „Jungle Emperor Leo”. Wtedy odkryłam, co to anime, a na dodatek okazało się, że wytwórnia Walta Disney'a oprócz adaptowania klasyków literatury, po prostu kradnie pomysły współczesnych twórców. Nigdy nie wpadłabym na pomysł, że ktoś inny wymyślił „Króla Lwa”, choć odcinki z prac Tezuki były emitowane w TV. Tak dawno, że jakby nie Internet, zapomniałabym o tym. Na upartego, można zastanowić się ile jest w „Fantastycznej Szóstce” Disney Pixar z „Astro Boya”? I tak dalej i tak dalej... I to pytanie, gdzie się kończy inspiracja, a zaczyna plagiat? To pytanie też sobie sama zadaję i nie przypadkowo, tutaj wymieniam twórców, którzy byli solidną inspiracją dla mnie... zapraszam do komentowania!

 

« powrót

Dodaj nowy komentarz


Krótka historia wpisów na blogu... 


Created by ABC Arte 2019 :)