ABC Arte Blog 

Wyszukiwarka


Stronka zawierająca masę przemyśleń 
Justy z zakresu:

- anime... bo lubię!
- manga... bo lubię! 
- komiks... bo rysuje!
- literatura... bo piszę!
- projekty własne... bo szukam mecenasów!
- refleksje... bo czasem mnie coś nachodzi!
- to co mnie denerwuje... samo przez się! 
- czym jest sztuka... filozofia jeszcze nikogo nie zabiła!
- dlaczego ABC ARTE?
- bo to jest istotne?
I gdzie indziej miałabym publikować
swoje spostrzeżenia?! 

Kliknj... na skróty po więcej informacji! 


TV ABC ARTE dla Magazynu KYAA! cz. 9

2018-01-20 21:57:36, komentarzy: 0

Co nieco o scenorysie, planach filmowych i kadrach komiksowych

 

Tym razem powróćmy do kwestii reżyserowania animacji. Mam nadzieję, że po moim, poprzednim wystąpieniu na temat ART BLOCKA, nie grozi nam klasyczne „nie chce mi się”. Żeby jednak jeszcze bardziej zachęcić Was do pracy, tym razem zapodam bardzo przyjemny temat. Dotyczy on scenorysu czyli w pewnym sensie rysunkowej formy naszej „drabinki” opisanej w części siódmej TV ABC ARTE. Przenieśmy się zatem z lekcji języka polskiego na zajęcia z plastyki i bawmy się!

 

Zanim zabierzemy się do rysunkowego przedstawienia naszego planu wydarzeń z psotnym kotem, (podstawowy plan wydarzeń opisany w TV ABC ARTE cz. 7), warto przyjrzeć się kilku sposobom na pokazywanie bohaterów w akcji. Chcąc ułatwić Wam to zadanie dopisałam kilka informacji do mojej rozpiski. Czy teraz rozpoznajecie jakie to będą ujęcia? Oczywiście takie same sposoby na pokazywanie postaci w jakiejś akacji również przydadzą się Wam w procesie tworzeniu komiksu.

 

1. Znalezienie przez staruszkę złodziejskich kociaków w koszyczku. - plan daleki, totalny czyli panorama.

2. Awantura w sklepie o mleko dla kociaków. - na początku mamy bardzo bliski detal, a następnie przechodzimy stopniowo w plan ogólny.

3. Ucieczka z kartonem mleka przez Rudego i jego gang kociaków. - plan amerykański.

4. Samochodowy pościg za kocim gangiem przez ptasią policję. - jazda kamery w lewo, a następnie wszystko w naszych oczach zmniejsza się do makrodetalu.

5. Stłuczka w centrum miasta. - plan ogólny.

6. Ucieczka Rudego z mlekiem z miejsca wypadku. - plan totalny.

7. Utrata pamięci przez Rudego. pół zbliżenie.

8. Rudy kocur zostaje… mleczarzem! - plan amerykański.

 

Na podstawie dopisków, powinniśmy najpierw ujrzeć krajobraz miasta z zaledwie malutkimi postaciami kotów i opiekunki, a następnie w coraz większych zbliżeniach bawić się detale, takie jak łapki, minki kotków, czy odciski ludzkich palców widziane pod mikroskopem (dokładnie takie zastosowanie ma wspomniany w ramowym planie wydarzeń makrodetal).

 

Najbardziej wygodny do obserwacji jest plan ogólny, ale magia kina i jego język, nie polega wyłącznie na pokazywaniu całej postaci na łatwym do rozpoznania tle, jak to wcześniej czyniło realistyczne malarstwo, zanim nie pojawiała się fotografia i wzięła na siebie sztukę dokumentacji historii.

 

Kino to emocje, pokazywanie mimiki bohaterów oraz gra wycinkami rzeczywistości. Aby łatwiej to zrozumieć, przygotowałam obrazek z przykładowymi planami filmowymi. Czy teraz już wszystko jasne? Jeśli tak, to pozwólcie jeszcze na kilkanaście moich dywagacji na temat filmowania, komiksów i wymyślania fabuł…

 

 

KROK 1...

 

Komiksy są w formą filmowego scenorysu z dialogami znajdującymi się obszarze kadru (nieruchomego planu filmowego). Opisując taką definicję na potrzeby naszego kącika, przypominają mi się kadry z Koziołkiem Matołkiem. Nie wiem czy autorzy tego dzieła zdawał sobie sprawę, że ich ilustrowane książeczki przybrały formę barwnego scenorysu, zwłaszcza gdyby podzielimy poszczególne rozdziały z ich nowelek na konkretne akty i sceny, tak jak w sztuce teatralnej. „Przygody koziołka Matołka”przypominająmi rysunkowy scenariusz z wyraźną przewagą planów ogólnych, a konkretnie tych zwanych pełnymi, ponieważ ich ilustrator Marian Walentynowicz najczęściej ukazywał całą postać kozła na tle wycinków jakiejś scenografii. Prawdopodobnie, mógł zasugerować się pierwszymi, niemymi filmami lub teatrem w celu jak najskuteczniejszego dotarcia do młodego widza.

 

Czy Wiecie, że słowo „kadr” i „plan” w pewnych okolicznościach można stosować zamiennie? Czasem powiada się „zejdź mi z kadru”, w sytuacji gdy fotograf chce wykonać ładne zdjęcie, a nagle w jego obiektywie przypadkiem ląduje czyjaś stopa. Jeśli z pojedynczej fotografii nie usuniemy kłopotliwej pięty Achillesa i wykonamy z kilka podobnych fotek, otrzymamy zbiór kadrów, a zarazem potencjalnych klatek do naszego filmu. Po zmontowaniu tych podobnych do siebie obrazków otrzymamy iluzję ruchu na konkretnym tle, które zamiast określać archaicznym mianem „sztuki ruchomej fotografii”, będziemy mogli nazwać planem filmowym ogólnym (krajobraz górskiego potoku) i detalem (czyli mocne zbliżenie na tą piętę lądującą w centralnym punkcie obiektywu), albo wręcz po prostu klasycznym kinem. W dzisiejszych czasach reżyserzy lubią stosować mieszane plany czy wręcz łamać zasady kompozycji (na przykład film niby nakręcony smartfonem, a w rzeczywistości bardzo dobrą kamerą z ręki), ale żeby tego dokonać najpierw twórca musi nauczyć się klasycznych podstaw.

 

Oczywiście za słowem plan filmowy kryje się również określenie konkretnego miejsca, gdzie powstają filmy. Profesjonalnie definiowany plan filmowy to przede wszystkim obszar pola widzenia kamery, stosowany w przypadku aktorskich fabuł. Teoretycy do dziś mają intelektualną zagwozdkę w przypadku animacji, ponieważ te ruchome obrazy powstają bardziej lub mniej dosłownie nie z masy zdjęć z żywymi aktorami, lecz z elementów, które nie zostały zamieszczone na taśmie filmowej za pośrednictwem kamery. Jeśli kadry i plany filmowe to terminy zarezerwowane wyłączne dla klasycznego kina to jak sprawa ma się z komiksem?

 

Po takiej zagadce, warto zastanowić się czy te nieruchome stop klatki w komisie to na pewnokadry (pojedyncza fotografia bądź rysunek), skoro ich autor czasem w jednym kwadraciku potrafi pokazać kilka faz ruchu skaczącej postaci, jak na planie filmowym.

 

W profesjonalnej terminologii znajdziemy słowo kadr – pojedynczy rysunek, ale skoro komiksiarze stosują w swych dziełach tricki zapożyczone z kina, to czy na pewno nie można sobie tak pogdybać?

 

W komiksowym dziele, nasza wyobraźnia w pewnym sensie staje się „okiem kamery”, które zgrabnie uzupełnia luki pomiędzy poszczególnymi kadrami. Proces ten ma miejsce zwłaszcza, jeśli bardzo wciągniemy się w lekturę ulubionej mangi. Czy wtedy nasz ulubiony autor tworzy wiele kadrów, a może już wiele planów filmowych? To taka zagadka ode mnie.

 

W klasycznej animacji „okiem kamery” jest kartka i coś do szkicowania rysunków (tak najczęściej ołówek), a operatorem rysownik. TOWŁAŚNIEMY, najpierw za pomocą literackiego opisu próbujemy nakreślić akcję, a następnie zabieramy się za warstwę wizualną.

 

W przypadku przygotowywania się do produkcji animacji, warto narysować kluczowe sceny w zeszycie oraz szkice sylwetek postaci. Takie działania pozwalająanimatorowi określić jak będzie wyglądać cały film, bez konieczności rysunku każdej scenografii i wszystkich faz ruchu bohaterów na brudno. Ponadto, takie zamieszczanie na kartkach najważniejszych ujęć sprzyja organizacji pracy oraz umożliwia sprawdzenie jakie plany na pewno przydadzą się w naszej opowieści. We filmowym świecie, proces konstruowania wizualnej części filmu animowanego zwie się tworzeniem scenorysu. Dzięki scenorysowi otrzymujemy papierową lub elektroniczną wersję naszego filmu, tylko jeszcze nie ze wszystkimi fazami ruchu.

 

Taki film w naszym brudnopisie, przydaje się zwłaszcza w przypadku programów komputerowych, takich jak Adobe Flash, który pozwala na rysunek scen i postaci, a potem na dość swobodne umieszczanie obiektów na stole montażowym. Wiedząc wcześniej jakie mamy tło i bohaterów w konkretnej scenie, możemy skomponować odpowiednie postacie oraz ich otoczenie, a potem za pomocą rozpisek z zeszytu, montować każdą ze scen i nie gubić się w swej fabule. Taki scenorys dla animacji jest niczym innym jak lineart dla książkowej ilustracji.

 

Jeśli pracowalibyśmy w wielkim studio rysunkowym nasze notatki – scenorys byłyby instrukcjami na temat postaci dla innych animatorów. W tym momencie, warto zaznaczyć, że postacie są niezbyt szczegółowymi figurami, ponieważ o ich ostateczny design zadbają animatorzy, odpowiedzialni za ożywianie konkretnego bohatera, lub osoba wydelegowana do tego zadania. W naszym przypadku projektant postaci, spec od teł, animator, scenarzysta czy reżyser, a nawet montażysta i dźwiękowiec to może być jedna osoba, ale warto wiedzieć, że nie koniecznie tak musi być.

 

Natomiast, gdybyśmy zajęli się wyłącznie tworzeniem fabuły na potrzeby filmów aktorskich, nasz podobny szkic stałby się scenopisem czyli opisowym zbiorem instrukcji dla operatora kamery, nie wykluczając w ten proces również możliwości rysunku najważniejszych ujęć.

 

Z dziwnych scenariuszowych kwestii warto wspomnieć o animatiku czyli o scenorysie nie w zeszycie, ale na komputerze, zapisanym jako plik wideo. Te wszystkie animowane szkice z dość uproszczonymi figurami bohaterów i ich uproszczonymi ruchami oraz nałożonymi dialogami, które możemy obejrzeć jako bonusy na płytach DVD. Animowane szkice są rysowane dla każdej sceny powstającego filmu i dzięki ich zastosowaniu reżyser wie, jak mniej więcej będzie wyglądać każde ujęcie z jego dzieła, zanim jeszcze zostanie ono narysowane w pełnym szczególe i pokolorowane. Z kolei my widzowie, oglądając te ołówkowe usunięte scenki, zamieszczane jako bonusy, mamy dodatkowa frajdę. Nie ukrywam, że dla animatora oglądanie takich scenek z obrazkami od kuchni, bywa czasem lepszą atrakcją niż sam film. Sama przekonałam się na własnej skórze, że po wykonaniu animacji, najwięcej frajdy dostarcza opowiadanie o sprawach od kuchni, począwszy jak wyglądały prototypy występujących postaci, a skończywszy na prezentacji storyboardu czyli naszego scenorysu.

 

KROK 2...

 

Teraz powróćmy do praktyki. Oto skan przykładowych, pierwszych strony scenorysu, zawierających pierwsze scenki z mojej, nowej animacji o pewnym kocim życzeniu. Celowo nie podam wam całej drabinki tej fabuły, a tylko pierwszy szczebelek i to z bardzo znaną postacią. Wymyślcie kolejne losy rudej rysicy. Postarajcie się, tak skonstruować kolejne sekwencje, aby nie zawierały dialogów. Oczywiście, warto zastosować zabawę w przeróżne palny filmowe. I jeszcze tak przy okazji Was zapytam, jakie plany dominują w tym fragmencie scenorysu?

 

KROK 3…

 

Plany filmowe nie takie straszne jak je malują… I właściwie jest to tak intuicyjna sprawa, że chyba nie powinnam o tym wspominać na łamach Kyaa! To wszystko wydaje się błahe niczym wyrażenie „oczywista oczywistość”. Jednakże, na przykładzie dawniejszych ilustracji z naszym, scenariuszowym ulubieńcem Koziołkiem Matołkiem widać, że filmowego języka uczymy się przez całe życie. Samo kino nadal ulega estetycznym zmianom i oczywiście ten fenomen nie omija filmu animowanego.

 

Na początku w kinie niemym stosowano plan ogólny, starając się aby pokazujące się w ruchomych kadrach osoby były łatwo rozpoznawalne. Jeśli mieliśmy hrabinę to zazwyczaj ukazaną od stóp do głów. W pewnym momencie zaczęto dostrzegać, że jak postać chce coś pokazać to łatwiej zwrócić uwagę widza na jej osobę bez konieczności ukazywania stóp, aby bohater zaczął stać bliżej nas. To jest właśnie klasyczny plan amerykański, przydatny do ukazywania dyskusji obu postaci lub ewentualnego pojedynku dwojga kowboi. W końcu przyszła pora na mega detal, wielkie gniewne oczy na ekranie, aby jakiś wściekły stwór mógł straszyć widza. Było to możliwe ponieważ w końcu cichuteńkie, teatralnie grzeczne kino nauczyło się ryczeć jak biały lew z anime. Kolejne zmiany przyniosły komputery, sprawiając, iż animacja na dobre połączyła się z kinem aktorskim i dziś mamy prawo mieć słuszne wątpliwości i zapytać twórców, o to co zostało narysowane, a co zagrane przez człeka. W takiej barwnej sytuacji, pozostaje mi zachęcać Was do tradycyjnego dorwania kredek i pisaków w dłoń… i widzimy się na łamach kolejnego magazynu Kyaa!


plany filmowe z rysicą

 

Justyna „Justa” Margielewska 

« powrót

Dodaj nowy komentarz


Krótka historia wpisów na blogu... 


Created by ABC Arte 2019 :)