ABC Arte Blog 

Wyszukiwarka


Stronka zawierająca masę przemyśleń 
Justy z zakresu:

- anime... bo lubię!
- manga... bo lubię! 
- komiks... bo rysuje!
- literatura... bo piszę!
- projekty własne... bo szukam mecenasów!
- refleksje... bo czasem mnie coś nachodzi!
- to co mnie denerwuje... samo przez się! 
- czym jest sztuka... filozofia jeszcze nikogo nie zabiła!
- dlaczego ABC ARTE?
- bo to jest istotne?
I gdzie indziej miałabym publikować
swoje spostrzeżenia?! 

Kliknj... na skróty po więcej informacji! 


TV ABC ARTE dla Magazynu KYAA! cz. 8

2017-08-25 17:45:42, komentarzy: 0

Czy istnieją bariery w tworzeniu animacji?

 

Po kilku artykułach, związanych z rysowaniem lub pisaniem (jak to miało miejsce w poprzednim, jubileuszowym numerze Kyaa!), nadszedł czas na dyskusję o problemach związanych z tworzeniem animacji. Gdy myślimy o twórczych barierach, to przed naszymi oczyma, mamy przede wszystkim wielkie (niczym Pałac Kultury i Nauki!) słowa ART BLOCK, rozumiane jako „nie chce mi się”, ewentualnie „nie mam weny”, lub „dlaczego nic mi nie wychodzi?

 

O tym, klasycznym problemie z punktu widzenia twórców, w sieci www zapisano już wiele ciekawych postów wraz z podaniem konkretnych rad na tę „przypadłość”. Na brak weny, dobrze robią różne inspiracje, ale jak poradzić sobie z trudnościami przy ostatecznym montażu gotowych rysunków, gdy nagle okazuje się, że komputer szwankuje, a my mamy za mało kasy? To też jest ART BLOCK, tylko nie zawinił artysta, ajego przedpotopowy laptop.

 

Zatem, zajmijmy sięnieco odwrotnym wariantem: bardzo chcemy robić animację, mamy niemałą wenę i wychodzirysowanie, ale w trakcie produkcji filmunapotykamy na inne, liczne przeszkody, nie tylko natury technicznej, bądź mentalnej.Jak sobie poradzić z tymi, twórczymi barierami? Niby recepta jest prosta i taka sama jak w klasycznym ART BLOCKU: nie poddawać się, uczyć się nowych rzeczy i zawsze szukać sposobów na rozwiązanie zaistniałych problemów, ale niestety w przeciwieństwie do typowego „braku weny”, problem z obsługą jakieś apki do montażu… szybko nie rozwiąże się. Co prawda „utracona wena czasem powraca do artysty”, a wredny program komputerowy kiedyś „odwiesi się”, ale jak to często bywa przy barierach związanych z robieniem filmów,trzeba mocno ruszyć głową, a potem do cna opróżnić swój portfel, lub zacząć szukać innych, niestandardowych rozwiązańi nie mam tu na myśli wcale… wyrzucenia komputera przez okno, choć i na podstawie tego wygłupu, można... za pomocą smartfona nagrać nowiutki film!

 

Jedynym z nielicznych plusówwystępowania barier w tworzeniu animacji jest fakt, że gdy napotykamy jakieś przeszkody musimy je pokonać, aby iść dalej, a oczywiście satysfakcjonującym efektem radzenia sobie z naszymi ograniczeniami będzie… film animowany. Żeby jednak poradzić sobie z tymi niewidzialnymi wrogimi, trzebate barierynazwać po imieniu, aby zrozumieć skąd się wzięły i jak im przeciwdziałać.


Rysica Urszula

 

KROK 1...

 

BARIERA FINANSOWA. To niestety, w świecie amatorów – pasjonatów często spotykana przeszkoda. Wynika z faktu niezamożności debiutantów, albo z tego, że nadal brakujenam na licencji GPL, darmowych programów komputerowych stricte przeznaczonych do animacji i będących w pełni funkcjonalnymi, aby przygotowane w nich filmy móc wysłać na konkursy (brak osi czasu i obsługi HD, nietypowe formaty zapisu, albo wręcz niemożliwość wyeksportowania gotowych szkiców do pojedynczych klatek, chociażby zapisanych jako mapy bitowe).

 

Do dziś zastanawiam się czy mój OpenToonz oszalał, czy może sam system Windows 8, jest zbyt ograniczony na tę aplikację? Tylko szkoda Windowsa kasować, bo nie był za free, a Linuxa nie każdy z miejsca pokocha. Niby alternatywą dla Adobe Flasha jest jeszczeVectorian Giotto, ale pozwala tylko na zapis animacji, przeznaczonejjako banerki na strony www… Ostatnio, sama firma Adobe zrobiła amatorom animatorom na złość, nie pozwalając im testować nowych aplikacji do animacji przez co najmniej 30 dni, a tylko przez 7. I krążą słuchy, że nie będą dalej rozwijać projektu Animate.

 

Jeśli już nam zależy na kupnie Adobe Animate to musimy wydać dość sporo kasy, (piszę z punktu widzenia osoby, która nie ma dochodów z tytułu tworzenia filmów rysunkowych) i cieszyć się takim programem w formie subskrypcji, czyli nie na stałe. Dodatkowo zniechęcające jest to, że ceny za roczną licencję, firma podaje w euro, a jak wiadomo, to trzeba przemnożyć przez cztery… czy to nie jest już ART BLOCK?

 

Oczywiście można sobie kupić ten nieszczęsny program, nie koniecznie na stronie wwwproducenta. Najlepiej poszukać wcześniejszych wersji z licencją BOX na aukcjach w sklepach internetowych i oto mamy legalnie zdobytego Flasha, dopóki nam się aplikacja nie znudzi i system operacyjny… będzie obsługiwać, albo wręcz tolerować. W razie problemów z instalacją starszych programów, z rodziny Corela lub Adobe, należy uruchamiać je w trybie zalecanego dla nich Windowsa, a najlepiej wybrać taką możliwość przy samej instalacji produktów, gdy tylko pojawi się systemowy komunikat o braku ich zgodności z bieżącą wersją Windowsa.

 

To też taka wiedza dla Was, że system Windows 7 obsługuje nawet sporą część aplikacji z Windowsa XP, ale chyba nie musimy się aż tak bardzo cofać w czasie? Może jednak… ostatnio darmowy, najnowszy Windows Movie Maker przestał być zupełnie za freeko, więc pozostaje smutna opcja… aż strasznie to pisać, wersja 2 z dawnych lat.

 

Jest jeszcze inna metoda radzenia sobie z barierą finansową i jest to po prostu znalezienie brakującej kasy na wymarzony program. Można zbierać na ten cel za pośrednictwem wyspecjalizowanych stron www, takich jak między innymi polakpotrafi.pl czy wspieramkulture.pl i później udostępnić swoją zbiórkę dla pozytywnie zakręconych znajomych na fejsie.

 

Z barierą finansową można też radzić sobieza pomocą posiadanej wiedzy. To dzięki zasobom informacji, zawartych w prasie lub w sieci możemy dowiedzieć się o alternatywnych programach (The Gimp, Speedy Painter, SketchBook, AnimatorDV Simple) lub o tym, jak za pomocą posiadanych materiałów stworzyć animację (klasyczna animacja po klatkowa z użyciem postaci lepionych z plasteliny, fotografowanych i następnie montowanych w klasycznych programach do obróbki wideo takich jak Magix, Pinnacle Studio). Taką bazą inspiracji jest również mój kącik TV ABC ARTE, który staram się w miarę ciekawie redagować. W poprzednich numerach Kyaa! pisałam już nie raz, że do tworzenia pierwszych filmów rysunkowych nie potrzebujemy drogiego Flasha, o ile uzbieramy się w masę cierpliwości, weny i chęci do kreatywnego kombinowania. I bardzo sprawnym okiem i bogatą wyobraźnią, które po części zastąpią nam na razie, niebogaty portfel.

 

KROK 2…

 

BARIERA BRAKU SUKCESÓW. To typowa bariera mentalna. I o dziwo, wcale nie ujawnia się w trakcie pracy nad animacją. Mało tego, podstępnie pojawia się gdy już mamy film narysowany, zmontowany i udźwiękowiony. Aż chce się krzyknąć z radości: „udało się!”, a potem łapiemy przysłowiowego doła po umieszczeniu naszego dzieła w serwisie You Tube, bądź po wysłaniu „tego czegoś” na konkursy dla pasjonatów animacji. Szczególnie krepujące jest to wtedy, gdy w formularzu do jakiegoś konkursu, oprócz standardowych pól z tytułem filmu i jego autorem, znienacka zjawiają się pytania o nasze sukcesy.

Jeśli film w całości jest zrealizowany przez jedną osobę, to też głupio wypisywać, że animacja, reżyseria, scenariusz czy choćby muzyka… to robota tego samego człowieka. Jak sobie poradzić z tą barierą? Wysyłać animację na jeszcze inne konkursy, aby w końcu przestać krępować się z podpisywaniem siebie jako autora – amatora, a jak już osiągniemy sukces, to przynajmniej raz na jakiś czas, mamy tę barierę z głowy. „Apetyt rośnie w miarę jedzenia”. I to też może być niezły ART BLOCK.

 

Jeśli chodzi o kwestię umieszczania filmu w sieci jako publicznego, najlepiej liczyć na konstruktywną krytykę. Pytając kogoś znajomego o opinię na temat naszego filmu, dobrze zaproponować mailowo o podanie wad i zalet, nie telefonicznie… chyba, że lubicie się kłócić! To całkiem poważnie. Jeśli film zajął Wam blisko dwa lata i był wykonywany domowymi sposobami, to na pewno ma techniczne niedociągnięcia i takie rzeczy łatwiej będzie przegryźć, gdy otrzymamy kilkanaście argumentów za i przeciw na piśmie, a nie w trakcie emocjonalnej rozmowy. Trudno zdystansować się do czegoś, co tworzyło się z dnia na dzień i jak za bardzo poczujemy, że to była tylko strata naszego czasu, na pewno zagwarantujemy sobie trwały ART BLOCK.

 

KROK 3…

 

BARIERA WYNIKAJĄCA Z PERCEPCJI. Brzmi bardzo naukowo, ale to tylko jest nieco wredniejsza pochodna opisanej powyżej przeszkody i na szczęście nie dotyka każdego. Jak to wytłumaczyć? Istnieją ludzie, którzy pomimo pewnych cech, zajmują się dziedziną sztuki, która pozornie jest dla nich zupełnie nie potrzebna, ani nie dedykowana. Przykładowo, ktoś kiepsko słyszy, ale uwielbia komponować muzykę lub tańczyć w popularnym show. To samo dotyczy teatru i filmu. Osoby znajdujące się w takiej sytuacji, pomimo pewnych barier poznawczych pragną zdobyć wiedzę na temat kompozycji kadru (na czym polega dany plan w jakimś filmie, jak zachowuje się kamera i czy mamy detal czy panoramę?), albo wręcz bawią się we filmowanie. Dowodem na te zapotrzebowanie jest na przykład rozwijająca się sztuka audiodeskrypcji i pojawianie się aktywnych klubów filmowych, zrzeszających osoby słabo widzące i niewidome (czy słyszeliście o IKFON „Pociąg”?).

 

Żeby było jeszcze ironiczniej, przykładowo aby móc tworzyć filmy, niektóre osoby potrzebują programów komputerowych, które działają przy znacznym powiększeniu pulpitu. I nie mam tu na myśli prowizorycznej lupki w paincie, ale rozwiązania pozwalające na realne powiększenie interface w danej aplikacji, na takie duże, że Wy zobaczycie tekstowe menu na zrzutach ekranu, zaprezentowanych w naszym kąciku. Zgadnijcie, które programy pozwalają na niestandardowe ustawienie czcionek (minimum 15 punktowa czcionka, zmiana wielkości wszystkich elementów na pulpicie co najmniej o 125%) wraz z obsługą wysokiego kontrastu.

 

Eksperyment przeprowadzony na potrzeby kącika TV ABC ARTE dowodzi, że płatne aplikacje, takie jak Corel i Adobe Flash są raczej skalowalne (nie mam tu na myśli grafiki wektorowej, a właśnie możliwość powiększenia samego programu), a nie takie jak darmowy The Gimp czy całkiem profesjonalny do animacji, ale średnio dostępny OpenToonz.

 

Ten sam problem dotyczy bardzo popularnego Paint ToolSai, który jak na złość przy takim trybie pracy, uruchamia się na jednej czwartej ekranu… czyli jest jeszcze mniej użyteczny od rastrowego Gimpa. Nie mniej kłopotliwe pod względem problemów z odczytaniem ich menu są programy do montażu wideo, ale dla pocieszenia podam, że swą nieczytelnością i tak nie dorównują pakietowi Microsoft Office, od czasów jego gruntownej zmiany wyglądu na ten bardziej przezroczysty i „nowoczesny”. W ten oto sposób, niezbyt tani pakiet biurowy stał się najbardziej nieczytelny z tych wszystkich, wymienionych wcześniej przeze mnie programów do robienia animacji, a to tylko… edytory tekstowe.

 

Jedynym sposobem na tę barierę jest szukanie aplikacji najbardziej przydatnych i czytelnych, co nie jest łatwe ze względu na ponoszone koszty i konieczność skazania siebie na ciągłe samouctwo, a to nie przez każdego jest mile widziane (nigdy nie masz pewności czy idziesz dobrą drogą?!). I gdy do tego wszystkiego dodamy ewentualną potrzebę korzystania z osobnych aplikacji takich jak „lupa”, możemy od razu mentalnie przygotować się na ciągłe zawieszanie się komputerka. Czy to nie jest dobry powód do ART BLOCKA... na czas nieokreślony?


Flash okno programu

 

KROK 4…

 

BARIERA WYNIKAJĄCA Z BYCIA AMATOREM. To jeszcze jedna z przeszkód mentalnych i na dodatek zupełnie niezależna od nas. Może być związana z brakiem pieniędzy, jak i z nietypową przeszkodą opisaną w kroku 3. Paradoksalnie ta bariera może zostać przełamana, dzięki docenieniu naszych talentów przez jakiegoś łowcę geniuszy, albo dzięki na dostaniu się na wymarzoną filmówkę. Są ludzie, (w tym ja tak uważam, zupełnie nie zgadzając się z rysującą youtuberką, znaną jako Olsikowa), że ASP uczy potencjalnego przyszłego filmowca, animatora, grafika, warsztatowych rzeczy na które, sam przenigdy nie mógłby wpaść, nawet jakby najbardziej uważnie śledził prace miliona rysujących idoli. Wiem, brzmi to ironicznie, ale i tak mniej pesymistycznie od wariantu trzeciego. Z drugiej strony jeśli amator jest geniuszem to kiedyś wyjdzie to na jaw, tylko, że ten po ASP… chyba szybciej się skapnie? Szansą na pokonanie tej ostatniej bariery jest angażowanie się do projektów, adresowanych do amatorów. Przy okazji udziału w festiwalach kina niezależnego, pasjonackiego mamy nie tylko szansę otrzymać nagrody finansowe, jak i przede wszystkim na cenną edukację filmową. I na pokazanie, że bycie amatorem… to nie jest wstyd.

 

I tyle ode mnie tych rozważań, następnym razem postaram się o jakieś konkretne uwagi na temat programów do animacji, a może Chcecie coś filmoznawczego (ruch kamery, kadry, ujęcia?!). Zapraszam do udzielania mi rad, a na razie tradycyjnie bierzcie kredki i pisaki w dłoń… i widzimy się na łamach kolejnego magazynu Kyaa!

 

Justyna „Justa” Margielewska 

« powrót

Dodaj nowy komentarz


Krótka historia wpisów na blogu... 


Created by ABC Arte 2019 :)