ABC Arte Blog 

Wyszukiwarka


Stronka zawierająca masę przemyśleń 
Justy z zakresu:

- anime... bo lubię!
- manga... bo lubię! 
- komiks... bo rysuje!
- literatura... bo piszę!
- projekty własne... bo szukam mecenasów!
- refleksje... bo czasem mnie coś nachodzi!
- to co mnie denerwuje... samo przez się! 
- czym jest sztuka... filozofia jeszcze nikogo nie zabiła!
- dlaczego ABC ARTE?
- bo to jest istotne?
I gdzie indziej miałabym publikować
swoje spostrzeżenia?! 

Kliknj... na skróty po więcej informacji! 


TV ABC ARTE dla Magazynu KYAA! cz. 15

2019-01-20 11:19:08, komentarzy: 0

Dlaczego warto jeździć na festiwale filmowe.

 

Odłóżmy na razie kwestę zamartwiania się Internetem i przejdźmy do z reguły szarego realu, a konkretnie odpowiedzmy sobie na pytanie, dlaczego warto brać udział w festiwalach filmowych, zarówno z punktu widzenia widza jak i… debiutującego autora.

 

Oczywiście zanim znajdziemy się na dowolnym festiwalu filmowym, musimy wysłać nasz film na konkurs i liczyć, że przypadnie jurorom do gustu (pozwólcie, że teraz pominę temat kompleksów często wywoływanych brakiem pewności siebie i poczuciem nie wystarczającej edukacji artystycznej – dużo już o tym pisałam, gdy omawiam temat ART BLOCKA), a skupmy się na tym, że właśnie dowiedzieliśmy się, iż nasze dzieło znalazło się w tej 50 fabuł, które obejrzymy na wielkim ekranie…

 

KROK 1...

 

Pierwszy etap naszej podróży na festiwal filmowy to oczywiście wiadomość od organizatorów, przesyłana na podaną przez nas skrzynkę e-mail. Miło jest widzieć, że nasz film znalazł się na liście animacji, które mają szansę na laury. Tym milsze jest to uczucie, gdy w ogóle nie spodziewaliśmy się takiego efektu. Ja osobiście konkursy, które mają w swojej nazwie słowo „międzynarodowy” z góry skazuję na niepowodzenie.


Katalog filmowy

 

Ja tak już mam, ale pomimo tego próbuję. Statystycznie wysyłam swoje prace na minimum 20 konkursów i z reguły mój film kwalifikuje się na zaledwie jedno z tych wydarzeń. To dobrze pokazuje jaka jest szansa na znalezienie się na festiwalu, a gdy to się już stanie to czeka na Was mocne uderzenie serca. W zależności od tego czym charakteryzuje się dany festiwal oprócz możliwości obejrzenia sobie swojej animacji na wielkim ekranie możemy porozmawiać z jurorami o tym dlaczego zaakceptowali nasz materiał filmowy i posłuchać dobrych rad od specjalistów i napotkanych przez siebie artystów (edukacja artystyczna debiutantów to specjalność organizatorów z Ogólnopolskiego Konkursu Filmów Niezależnych im. prof. Henryka Kluby w Koninie). Warto wskazać, że co roku skład jury zmienia się i nigdy nie wiadomo czy lepiej wysłać na OKFĘ horror czy komedię.

 

Festiwal w Koninie nie jest wydarzeniem artystycznym stricte ukierunkowanym na animację, a raczej lubiącym się w filmie aktorskim oraz w reportażu. Jednakże, nie oznacza to, że animacje nie mają szans. Z racji faktu, że organizatorzy tego wydarzenia specjalizują się w wyławianiu talentów z morza Internetu, większość bloków konkursowych poświęca się filmom amatorskim, które stanowią najwyższy procent w kinowym repertuarze i wielogodzinnym dyskusjom o filmach. Festiwal w Koninie był moim pierwszym festiwalem, w którym nie grałam wyłącznie roli widza i o dziwo, pierwsze pytanie od jurorów brzmiało: „jak to pani zrobiła?” Nikomu na sali nie zadano tego pytania. Moja animacja „Największy Skarb Świata: Nieoczekiwana Zmiana” w opinii jurorów została wykonana na tyle dziwnie, że oni nie domyślali się jaki był pierwszy, a jaki ostatni etap jej produkcji.

 

W sumie dzięki takim, a nie innym pytaniom, na łamach magazynu Kyaa! Macie okazję przeczytać, jak ja zabieram się do pracy do swoich filmów. Kolejną nauką dla mnie z tego festiwalu było wskazanie, że filmy kręcone bądź rysowane powinny nie tylko nie traktować swoich widzów jako ludzi nieinteligentnych, ale także być dowodem szczerości swoich twórców. Być szczerym z widzem, jak i ze samym sobą – oto motta z OKFA.


Uzupełnieniem festiwalu w Koninie są koncerty i ten… niezapomniany rejs łódką. Polecam, a teraz pozwólcie, że w kolejnym „kroku” opowiem Wam o wrażeniach z kolejnych festiwali…

 

KROK 2...

 

Festiwale = wiedza, której być może nie przekażą ci w szkole. Jak już wspomniałam na przykładzie festiwalu OKFA w Koninie warto tam być, aby uczyć się od innych. Jednakże warto wskazać, że nie tylko absolwenci szkół wyższych czy amatorzy powyżej lat 18 mogą tworzyć filmy. Istnieją festiwale dla dzieci i młodzieży, które przyznają nagrody najmłodszym animatorom, pokazując ich prace na wielkim ekranie, a także dając im możliwość brania udziału w warsztatach z tworzenia animacji.

 

Obok bloków konkursowych podczas wrocławskiego festiwalu „Halo Echo”, organizowane są pokazy specjalne, których zadaniem jest przedstawienie publiczności twórców, których jeszcze nie ma w TV, ale oni istnieją… Miałam okazję być na takim spotkaniu i móc porozmawiać z widzami. Przy okazji we Wrocławiu pokazano moją animację „Największy Skarb Świata: Nieoczekiwana zmiana”. To było ciekawe doświadczenie. I tam znów musiałam opowiadać jak ja zabrałam się za ten film. Tylko tym razem audytorium było nieco młodsze.

 

Kolejnym festiwalem, który kładzie nacisk na edukacje artystyczną jest Międzynarodowy Festiwal ANIMATOR w Poznaniu. Ku mojej uciesze, w tym roku organizatorzy postanowili zorganizować pierwszą edycję konkursu ANIMATOR.PL adresowany dla produkcji polskich w kilku sekcjach: seriale i filmy dla dzieci, filmy studenckie, filmy autorskie. Co ciekawe w tej sekcji konkursowej również brało udział międzynarodowe jury i dlatego trzeba było wymyślić jak wkleić na stałe angielskie napisy do filmu (nie ukrywam, że nie lubię tego robić).

 

Po zakończeniu bloku konkursowego miały miejsce rozmowy z dziećmi, które zadawały pytania w stylu „jak to jest zrobione”. Po raz pierwszy mogłam posłuchać o tak zwanej filmowej kuchni od przedstawicieli znanych, polskich studiów filmów rysunkowych jak i od pasjonatów, takich jak ja. To samo pytanie jak już wcześniej wspomniałam, w stylu jak pani to zrobiła” zadało mi jury w Koninie pod przewodnictwem Pana Krzysztofa Majchrzaka i wtedy… dziwnie się z tym czułam. Po Poznaniu chyba mi troszkę przeszło, ponieważ nie tylko debiutantów o to pytano.

 

Podczas pierwszej edycji konkursu ANIMATOR.PL na wielkim ekranie wyświetlono moją animację „Kocie Życzenie” obok takich tytułów jak premierowe odcinki seriali „Kuba i Śruba” czy „Baśnie i bajki polskie”.

 

W przeciwieństwie do festiwalu OKFA w Koninie ANIMATOR obracał się głównie wokół rysowania – od pokazów konkursowych, premier filmowych, warsztatów dla dzieci i dorosłych z tworzenia filmów rysunkowych, konferencji, po koncerty ilustrowane animacjami. Justa czuła się jak w raju i w sumie żałuję, że tylko 3 dni mogłam być na tym festiwalu.

 

Pomijając już sam konkurs w ramach ANIMATORA, warto wziąć pod uwagę, że będąc uczestnikiem o statusie „artysta” otrzymywałam zaproszenia również na projekcje tematyczne. Z racji faktu, że moim głównym punktem zainteresowań był konkurs polski w Centrum Kultury ZAMEK najbliżej mi było do pałacowego kina. I jakoś tak trafił mi się jeden seans z animacjami dla najmłodszych, w którym cała sala kinowa była wypełniona po brzegi dziećmi w wieku szkolnym i przedszkolnym. Dorośli stanowili mniejszość. Nagle tuż przed pokazem pierwszego filmu, odwróciła się do mnie kilkuletnia blondyneczka i z bardzo wyraźnym zdziwieniem w swoim, słodkim głosie zapytała mnie: „To pani lubi oglądać bajki?” Jaka była moja odpowiedź? Raczej łatwa do przewidzenia, chociaż ja niby to ze spokojem, ale jednak z wahaniem i jeszcze z zakłopotanym uśmiechem, odezwałam się: „Tak lubię oglądać bajki, bo ja robię takie bajki”. Fajne wspomnienie, bo wywołało u obu stron kompletne zdziwienie, a już na pewno dysonans poznawczy.

 

KROK 3

 

Skoro już mowa o kompletnym dziwieniu się to jeszcze opowiem Wamo wyjątkowym Festiwalu Kultury i Sztuki (dla Osób Niewidomych) w Płocku, organizowanym przez Stowarzyszenie „De Facto”. Byłam już na co najmniej czterech edycjach tego siedmiodniowego wydarzenia kulturalnego i muszę przyznać, że za każdym razem… nie mogę wprost nadziwić się innowacyjnym pomysłom organizatorów na te przedsięwzięcie. Celem festiwalu jest popularyzacja sztuki filmowej, teatralnej, literatury, muzyki wśród osób dotkniętych dysfunkcją wzroku.

 

Wiem, że to w definicji brzmi nieco patetycznie, ale chodzi tutaj przede wszystkim o spotkania w ramach klubu filmowego IKFON „Pociąg”, dyskusje do późnych godzin nocnych, rozmowy ze znanymi twórcami i krytykami filmowymi, a także o zapoznawanie się z nowymi technologami, ułatwiającymi osobom mającym problemy ze wzrokiem aktywne uczestnictwo w kulturze.

 

Tego roku (piszę to zaraz tuż po powrocie z Płocka) mogliśmy przedpremierowo obejrzeć najnowszy film Kingi Dębskiej „Zabawa, zabawa”, który pojawi się w kinach w styczniu 2019 roku. Polecam ten film, ponieważ mocno daje do myślenia i przy okazji pragnę poinformować, że jego akcja będzie miała miejsce między innymi w płockim Teatrze Dramatycznym im. Jerzego Szaniawskiego i w pewnej Lisiej Jamie (myślę, że mieszkańcy Płocka, domyślają się o jakie lokalizacje mi chodzi).

 

Mała premiera filmu Kingi Dębskiej była niezwykłym wydarzeniem ze względu na fakt, że osoby niedowidzące mogły zapoznać się z nowa fabułą Pani Dębskiej jeszcze przed oficjalna premierą. Z reguły jest na odwrót. Widzowie z klubu IKFON „Pociąg” mogą poznać ciekawe produkcje nie w dniu ich premiery, a dopiero wtedy gdy reżyserzy, producenci i inni mecenasi filmowej sztuki wyrażą zgodę na napisanie audiodeskrypcji dla ich dzieł. Podczas festiwalu obejrzałam kilkanaście filmów w tym nominowaną do nagrody Oskara „Zimną wojnę” Pawła Pawlikowskiego. Jeszcze nigdy nie oglądałam w Płocku filmów animowanych… ale gdy tylko zostanie napisana audiodeskrypcja dla jakiejś animacji… ja z chęcią zgłoszę się do bycia moderatorem!

 

Póki co płocki festiwal otrzymał ode mnie projekt plakatu z okazji swojej czwartej edycji. Podsumowując, ja jeżdżę do Płocka aby nabrać energii i nowych chęci do tworzenia… I to jest ostatni powód, aby jeździć na festiwale – żeby zdobywać nowe doświadczenia.

 

W takiej oto sytuacji, pozostaje mi zachęcać Was do twórczych podróży, a także do tradycyjnego dorwania kredek i pisaków w dłoń, do klikania myszką i rysunku, aby w końcu móc pochwalić się swoimi pracami na festiwalach… Trzymam kciuki za Was i polecam te festiwale!I na razie tyle z mojej strony. Widzimy się na łamach kolejnego magazynu Kyaa!

 

Justyna „Justa” Margielewska

« powrót

Dodaj nowy komentarz


Krótka historia wpisów na blogu... 


Created by ABC Arte 2019 :)