ABC Arte Blog 

Wyszukiwarka


Stronka zawierająca masę przemyśleń 
Justy z zakresu:

- anime... bo lubię!
- manga... bo lubię! 
- komiks... bo rysuje!
- literatura... bo piszę!
- projekty własne... bo szukam mecenasów!
- refleksje... bo czasem mnie coś nachodzi!
- to co mnie denerwuje... samo przez się! 
- czym jest sztuka... filozofia jeszcze nikogo nie zabiła!
- dlaczego ABC ARTE?
- bo to jest istotne?
I gdzie indziej miałabym publikować
swoje spostrzeżenia?! 

Kliknj... na skróty po więcej informacji! 


Tezuka Osamu Monogatari: Boku wa Son–Goku! Anime biograficzne

2015-03-17 17:17:36, komentarzy: 0


Dziś opowiem Wam o chłopcu, nazwanym później przez współczesnych sobie Japończyków, „bogiem mangi”. Po takim wprowadzeniu narratora, można spodziewać się jednego – nudy. Przecież wiadomo, że chodzi o Osamu Tezukę. Na szczęście dla dobra tego tytułu, autorzy postawili na zupełnie inny język przekazu, niż ten zaprezentowany przeze mnie, w pierwszym zdaniu. Tutaj filmik, a pod nim recenzja: 


 

Biografia? Wiem, co Pomyślicie – nuda! Gdyby Tezuka był Polakiem, to film ku pamięci autora, przybrałby formę niestrawnych „flaków z olejem”. Może troszkę przesadziłam? Autorzy, „Gwiazdy Kopernika”, Andrzej Orzechowski i Zdzisław Kudeł, mogliby się teraz nas mnie pogniewać za ten komentarz. Wszak i oni są twórcami, potrafiącymi zamienić słowo „biografia” w bardzo wdzięczny temat filmowy.


Małpka Son Goku w czerwonym kimonie z fruwającą chmurką

 

Nie inaczej postąpili autorzy pocztówki o Osamu Tezuce. Studio Tezuka Production, doskonale wie, jak opowiadać o swoim mistrzu, w sposób ciekawy i nie wywołujący złości u widza. Powróćmy do tematu.

 

Blisko ponad godzinne anime, „Tezuka Osamu Monogatari: Boku wa Son-Goku!”, można podzielić na 2 odrębne tytuły: Boku wa Son-Goku!” i „Podróż na Wschód”. Pierwsza pozycja, dotyczy losów Osamu Tezuki, zaś druga, to będąca wydzielonym fragmentem animacji mikro fabuła, którą mistrz mangi, oglądał w telewizji, bowiem jest ekranizacją jego komiksu o Son-Goku.


Przyjrzyjmy się najpierw pierwszej części fabuły: Młody Tezuka, ucieka przed swoimi oprawcami, przy okazji, podkładając im świnie. Niestety w większości przypadków, Osamu nie miał szans z górującymi nad nim przeciwnikami. Gdyby tylko miał swojego obrońcę w postaci popularnego, super bohatera? To byłoby coś.

 

Niespodziewanie, młody, przyszły mangaka, jedzie do kinoteatru. Zachwycony postacią Son-Goku z wielkiego ekranu ruchomej mangi (czyli anime), próbuje narysować go w małpiej postaci, gdy tylko pojawia się z powrotem w domu. Rysunek ożywa i nawet każe Tezuce siebie pokolorować. Od tej pory Son-Goku, (równie sympatyczny, co ten z „Smoczych Kul”), będzie towarzyszyć przyszłemu „bogu mangi”.

 

Animacja w pierwszych minutach przypomina piękny sen, jednakże, nad losami Son-Goku i Tezuki, zawisło widmo II Wojny Światowej. Z chwilą gdy pojawiają się pierwsze bombowce, znika aura beztroski. Nie bez wątpienia, katastrofalny w skutkach konflikt militarny, odznaczył swoje piętno w twórczości Osamu Tezuki. Jeśli wierzyć animowanej biografii, w trakcie bombardowań, zginęła bardzo bliska Tezuce osoba, która wypowiedziała takie słowa: „Tworzenie mangi jest jak pokazywanie na kartkach komiksu, czyiś marzeń”.

 

Druga część animacji, została pokazana w perspektywie kosmicznych wypraw. W „Podróży na Wschód”, zwykle towarzyszący Tezuce, miły małpiszon jest postacią negatywną. Son-Goku, stopniowo, przechodzi, jakby to rzec, „na jasną stronę mocy”. Jednakże, aby tak się stało, nie obejdzie się bez strat. Motyw śmierci, jest nierozłącznym spoiwem, obu tych krótkich historii, jakie serwuje widzowi, filmowa pocztówka o Osamu Tezuce.

 

Ten sposób na opowiadanie to znak rozpoznawczy Osamu Tezuki. Za wesoło być nie może, a zakończenie nie koniecznie jednoznacznie szczęśliwe. Może to właśnie dlatego, w ostatnich sekundach filmu rysunkowego, Son-Goku, naśmiewa się z pesymizmu swojego mistrza?

 

W tej opowieści, nie mogło zabraknąć „systemu gwiazd”. Sami sprawdźcie kim jest zły żołnierz z cesarskiej armii czy pan, lubiący sobie pospać w kabinie operatora kinematografu. Poza takimi smaczkami, cytatem zdają się być i postacie prześladowców Tezuki. Narysowane zostały tą charakterystyczną kreską z klasycznych animacji, emitowanych na legendarnej Polonii1, z tymi samymi znakami rozpoznawczymi, co urwisy z „Czarodziejskiego Zwierciadełka”. Brakowało mi tylko, niemowlaka, rządzącego się wszystkimi dookoła, jeżdżącego na podobnym do tygrysa kociaku.

 

Bez wątpienia, mamy do czynienia z filmem ku pamięci, ale nie wywołującym uczucia znudzenia u widza. Przy okazji, warto zaznaczyć, że nie jest to jedyna animacja, dedykowana twórczości Osamu Tezuki. Podobnie sprawa ma się z filmem, „Osamu i Mushashi”, pogodnej opowiastce, o tym jak rysownik zaprzyjaźnia się z owadem, którego uprzednio złapał. Historyjka w stylu Walta Disney'a, a sam owad, przypomina mi troszkę świerszcza z „Pinokia”.

 

Pozostaje zadać jeszcze jedno pytanie. Dlaczego Osamu Tezuka, jest tak często pokazywany w gronie swoich postaci? Feniks, zabierający jego duszę, w zaświaty, jest tego najlepszym przykładem.

 

Odpowiedź, zdaje się być prosta. Osamu Tezuka, już za życia otaczał się swoimi ulubieńcami w prowadzonym przez siebie programie telewizyjnym. W słynnym „Tezuka Osamu Show”, do obejrzenia widowiska, zapraszał Astro Boy, tłumacząc, że to nie do końca w porządku, gdyż inne postacie, gniewają się na niego. Wśród nich, nie mogło zabraknąć białego lwa Leo, księżniczki muszkietera, lekarza Black Jacka czy sympatycznego pana ze świeczką za uchem.

 

Widziałam zaledwie dwa odcinki tego programu. Tezuka, pokazuje w nim swój warsztat, jednocześnie wracając wspomnieniami do swojej młodości. Przy okazji, rozmawiając z innymi Japończykami i Japonkami, zadawał nietrywialne pytania. Jego talk show był zabawny i obfitował w ilustracje, poruszające istotne problemy. Na przykład o patriotyzmie. Ilustracja z nauczycielem, który sięgał po broń, chcąc ukarać Tezukę, za „niepatriotyczne komiksy”, stała się jedną z podpowiedzi dla twórców „Tezuka Osamu Monogatori”. Z resztą i z tych rysunków, wziął swój początek portret młodego i starszego mangaki, jaki można obejrzeć w tej animacji, jak i pomysł z pokazaniem fabryki amunicji, w której przed laty pracował rysownik.

 

Moja ocena tej produkcji to mocne 4,5. Nie ma maksymalnej oceny, bo muzyka mogłaby być lepsza. Chociaż nie zaprzeczam, ending, śpiewany przez cudny, kobiecy wokal, wpada w ucho. Same głosy postaci też nie wypadają źle, zwłaszcza Tezuka i Son-Goku, nie grzeszą, wydobywanymi przez siebie dźwiękami. Jednakże, jest to poziom przyzwoity, aktorskiej mowy. Znacznie lepiej jest z fabułą. Od różnych smaczków, cytatów po pięknie wykonane rysunki. Według mnie anime warto obejrzeć zwłaszcza z powodu scenariusza, wszak nie nudząca, z wieloma elementami humorystycznymi zekranizowana biografia, nie zdarza się często. Wbrew tematyce, nie trzeba być znawcą tematu, aby dobrze się bawić, oglądając te anime. Jednakże, dodatkowa wiedza, pozwoli odkryć więcej atrakcji, ukrytych w dobrze napisanym scenariuszu.

 

PLUSY:

 

  • scenariusz, zgrabnie łączący wydarzenia autentyczne z fikcyjnymi,

  • mnogość cytatów, zaczerpniętych z przeróżnych źródeł

  • design postaci Son-Goku i młodego Osamu Tezuki

 

MINUSY:

 

  • troszkę wiedzy na temat „boga mangi”, nie zaszkodzi!?

  • muzyka, dobra, ale nie wybitna,

     

Informacje o tytule:

 

Rodzaj produkcji: odcinek specjalny

Rok wydania: 1989

Czas trwania: 70 min.

Tytuł alternatywny: Tezuka Osamu Story: I'm Son-Goku!

Studio: Tezuka Production

Projekt: Osamu Tezuka, Tokuhiro Matsubara, Yoshiyuki Momose

Reżyser: Masami Hata, Rintarou

Scenariusz: Kuniaki Yamashita, Masami Hata, Rintarou

Muzyka: Haruhiko Maruyama 



Kategorie wpisu: Animacja, Komiks, Literatura
« powrót

Dodaj nowy komentarz


Krótka historia wpisów na blogu... 


Created by ABC Arte 2019 :)