ABC Arte Blog 

Wyszukiwarka


Stronka zawierająca masę przemyśleń 
Justy z zakresu:

- anime... bo lubię!
- manga... bo lubię! 
- komiks... bo rysuje!
- literatura... bo piszę!
- projekty własne... bo szukam mecenasów!
- refleksje... bo czasem mnie coś nachodzi!
- to co mnie denerwuje... samo przez się! 
- czym jest sztuka... filozofia jeszcze nikogo nie zabiła!
- dlaczego ABC ARTE?
- bo to jest istotne?
I gdzie indziej miałabym publikować
swoje spostrzeżenia?! 

Kliknj... na skróty po więcej informacji! 


Recenzja: Whisper of the heart od Studia Ghibli

2015-07-25 12:11:02, komentarzy: 0

Trzy motywy: lotu, magii i kotów”

 

Gdyby poproszono mnie scharakteryzować w trzech słowach twórczość Studia Ghibli, prawdopodobnie rzekłabym: lot, magia i koty. Od razu widać te trzy motywy, wiecznie przeplatające się ze sobą w animacjach studia, od czarownicy Kiki po trolla Totoro.

 

Spytacie z pewnością dlaczego, „lot, magia i koty”? Odpowiedź kryje się w dorobku twórców z Ghibli: fruwające zamki i powietrzni piraci, magia w postaci różnej (od umiejętności czarowania, po rozmowy ludzkich bohaterów ze zwierzętami), a także kocia ingerencja w losy postaci. Była narzeczona dla kociego księcia, słodki kotek czarownicy Kiki, a także koci autobus. Nie ukrywam, że w trakcie oglądania tego filmu, zaczęłam poszukiwać tych trzech motywów. Ku wielkiej mojej radości, udało mi się coś znaleźć, pomimo że film różni się nieco od wcześniejszych dzieł Hayao Miyazakiego.


Szatyna w czerwonej sukni w towarzystwie dystyngowanego kocura feunie na tle obłoków

 

Słuchaj uważnie”

 

Prawdziwy tytuł animacji brzmi: „Mimi wo Sumaseba ”czyli „Słuchaj uważnie”. Już sam tytuł, zmieniony na potrzeby Amerykanów na „Whisper of the heart” jest zagadką. Czego mamy słuchać? Opowieści kota, a może historii rybki, która pod postacią dziewczynki, próbowała zaprzyjaźnić się z pewnym chłopcem? Czy szopy znów wyruszyły na wojnę? Może ktoś ponownie trafił do magicznej krainy, zamieszkałej przez bogów? Nie, tym razem to zupełnie inna opowieść. „Szept Serca” jest filmem o książkach, przyjaźni i kocie o imieniu Księżyc, który zachęca Shizuku Tsukishimę, bohaterkę opowieści do złożenia wizyty w pewnym sklepiku z antykami, w którym pracuje dziadek Seiji Amasawa. Sam Seiji jest tajemniczym chłopcem, o którym wiadomo, że kocha czytać książki i zdaje się być pokrewną duszą (jakby powiedziała Ania z Zielonego Wzgórza) dla Shizuku.

 

I tutaj pojawia się pierwszy motyw, kota, który zachowuje się jak pies Lampo, tylko zamiast podróżowania koleją, wybiera sobie metro na środek transportu. To zresztą nie jedyny ważny kot w opowieści. Jest i kocurek – posążek o imieniu Baron, w pięknym fraku i kapeluszu. Ten zwierzak jest magiczny, chociaż jest tylko figurką, która ożywa w powieści Shizuku. Poza tym, występuje on również w „Narzeczonej dla kota”, jako jeden z bohaterów. W trailerach do filmu, wiele razy widzimy tego kociego bohatera jak fruwa w obłokach w towarzystwie naszej, pięknej, nastoletniej literatki. Powieść o tym właśnie wydarzeniu, została napisana przez Shizuku. Posłużyło jako temat dla animowanego hitu pod tytułem, „Narzeczona dla kota”.

 

W ten sposób znajdujemy kolejne dwa motywy, które charakteryzują dzieła Hayao Miyazakiego. Tylko, że w tym przypadku wszelka magia znajduje się w ludzkich marzeniach. Świat może być najbardziej szary, jak to jest na początku filmu, gdzie widzimy panoramę rozświetlonego nieba na tle nocnego nieba. Piosenka „Country road”, przetłumaczona na japoński przez zdolną gimnazjalistkę, nadaje kolorytu tej sytuacji, a wszystkiemu przygląda się kot Księżyc. Ponoć nigdy nie osiągnie się tego, czego wcześniej nie potrafimy sobie wyobrazić. Trzeba umieć tylko uważnie słuchać szeptu serca... Nie przypadkowo więc ważną rolę w filmie odgrywa również muzyka. Gra na instrumentach i śpiewanie poetyckich ballad, podobnie jak dobra książka, sprzyja tworzeniu więzi. Trzeba przyznać, że muzyka Yuuji Nomi, świetnie oddaje klimat toczącej się drobnymi kroczkami historii o miłości i odkrywaniu literackiego talentu.

 

W „Szepcie serca”, najbardziej intryguje mnie temat książki, przewodniczki, która podsuwa tematy do wspólnych rozmów, a także pozwala zrealizować własne marzenia. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że nikt w tej opowieści nie lubi komputerów. Komputery zabijają magię i wyobraźnię. Nie przypadkiem w filmie, główni bohaterowie więcej czasu poświęcają na podziwianie krajobrazu i na wspólną, niewirtualną rozmowę. Jeśli już ktoś wspomni o wirtualnej technologii to w tonie zobojętnienia wobec niej. Może tylko mama Shizuku, przekonuje męża, że przydałby się jej laptop na studiach... Oprócz rodziców, starszej siostry bohaterki, jej chłopaka, który chciał być lutnikiem i kotów, miłego staruszka, ważną rolę w toczonej historii odgrywają jeszcze przyjaciółki Shizuku, które wspierają swoją koleżankę w jej twórczości.

 

Na co warto zwrócić uwagę...”

 

Z pewnością nie wartka akcja jest mocnym plusem filmu, ale obrazy jakimi oczarowuje nas Studio Ghibli. „Szept Serca” ze swoją kreską jest wyśmienitą pozycją do obejrzenia dla przyszłych mistrzów rysunku. To taka książka w filmie, podręcznik dobrych rad jak używać kolorów, i jak opowiadać obrazem. Nie przypadkowo, Studio Ghibli to dla mnie symbol dzieciństwa. W sumie jest to zaskakujące, jak to się dzieje, że filmy tej wytwórni wciągają, chociaż nie mają fajerwerków (w stylu krew na pierwszej stronie – klatce, brutalnych stworków czy ecchi ujęć) i dynamicznej akcji.

 

W „Szepcie Serca”, czas płynie wolno w tempie iście poetyckim. Poezja to dobre słowo. W tym filmie jest czas na wszystko; nie tylko na śledzenie akcji, ale przede wszystkim nie trzeba nerwowo zatrzymywać odtwarzacza, by móc pooglądać krajobraz. Wiem, że nie wszystkim się to spodoba. Trzeba mieć sporo cierpliwości na takie kino. Nie wspominając o akcji, do samego wyglądu bohaterów trzeba się przyzwyczaić. Podobnie jak w większości produkcji studia, postacie żeńskich bohaterek noszą kapelusze i obowiązkowo w sukniach im do twarzy. Nie inaczej jest z najlepszą przyjaciółką głównej bohaterki, Yuko, która martwi się, że przebywając na słońcu będzie mieć... więcej piegów!

 

Ileż razy oglądałam obrazy Ghibli, tyle razy zastanawiałam się, „jak im się chciało tworzyć tak pogodne, pełne optymizmu historie?” Na dodatek, z przesłaniem. W zalewie dzisiejszych produkcji, film nadal wypada świetnie. Jeśli Lubicie magiczne opowieści, a w dobie komputerów, nie straszne Wam zakurzone książki, gorąco polecam. Film oceniam na mocną piątkę, bo jakby było inaczej.

 

Plusy:

  • Fabuła, temat marzeń i książek.

  • Trzy magiczne motywy Studia Ghibli.

  • Baśniowy klimat.

  • Barwne postacie, narysowane piękną kreską.

  • Gratka do kolekcji dla wielbicieli kotów.

  • Nastrojowa muzyka.

  • Ciekawe pokazanie pasji głównej bohaterki, od tłumaczenia angielskiej piosenki we wstępie po finałowe napisanie powieści o kocim baronie.

 

Minusy:

  • Nie każdy lubi takie tempo akcji.

 

Informacje:

 

  • Tytuł oryginalny: Mimi wo Sumaseba

  • Produkcja: Studio Ghibli

  • Autor: Aoi Hiiragi

  • Projekt: Kitarou Kousaka

  • Reżyser: Hayao Miyazaki, Yoshifumi Kondou

  • Scenariusz: Hayao Miyazaki

  • Muzyka: Yuuji Nomi

  • Gatunek: Okruchy życia, współczesność,

  • Status: Film pełnometrażowy, 110 min, Japonia 1995.

  • Dystrybucja: (Świat) Monolith Video 2007

 

Oceny z Internetu:

Filmweb.pl: - 8,1

AnimeTanuki.pl –: 8,88

Justyna Justa Margielewska

Kategorie wpisu: Animacja, Komiks
« powrót

Dodaj nowy komentarz


Krótka historia wpisów na blogu... 


Created by ABC Arte 2019 :)