ABC Arte Blog 

Wyszukiwarka


Stronka zawierająca masę przemyśleń 
Justy z zakresu:

- anime... bo lubię!
- manga... bo lubię! 
- komiks... bo rysuje!
- literatura... bo piszę!
- projekty własne... bo szukam mecenasów!
- refleksje... bo czasem mnie coś nachodzi!
- to co mnie denerwuje... samo przez się! 
- czym jest sztuka... filozofia jeszcze nikogo nie zabiła!
- dlaczego ABC ARTE?
- bo to jest istotne?
I gdzie indziej miałabym publikować
swoje spostrzeżenia?! 

Kliknj... na skróty po więcej informacji! 


Recenzja: Pet shop of horrors

2015-07-04 17:30:48, komentarzy: 0

Zwierzaki atakują!

 

To będzie bardzo krótka recenzyjna piłka. Nie spodziewałam się tego po tym anime. Rzecz jasna domyślałam się czegoś diabolicznego, ale nie nie przypuszczałam, że, mityczną Meduzę można nazwać zwierzątkiem domowym?!

 

Zanim zacznę opowiadać o konkretnych wrażeniach z OAV, taka mała dygresja ode mnie: mianowicie, ostatnio zaobserwowałam, że wśród najmłodszych, zapanowała moda na przesłodkie figurki zwierzątek, zwanych pet shopami. Czytając tytuł, „Pet shop of horrors”, pomyślałam, że to będzie odpowiedź na tę słodziuchną modę. Coś w stylu reakcji Tima Burtona na istnienie pokemonów. Myliłam się jak diabli z tym twierdzeniem i na szczęście dla tego anime. Szatańskie pupilki, okazały się bardziej warte uwagi, jednakże twórcom tego zaledwie czteroodcinkowego serialu, nie udało się uniknąć drażniących widza wpadek.


Hrabia D z syreną która go tuli

 

Pomijając klimatyczne wnętrze sklepu i dziwnych ulubieńców, nie sposób skrytykować autorów za to, że bohaterowie anime, mieszkają w USA i tego, iż stróże prawa, nie wiedzą jak dopaść łakomego na słodkości, hrabiego D. Chociaż to akurat dobrze, że tajemniczy Chińczyk jest nieuchwytny, bo serialu bez niego, nie udałoby się pochwalić.

 

Mocnym plusem tytułu jest sam pomysł ze zwierzakami, z ich nietypowymi manierami (wliczając w to tygryska ze zwoju, który ożywa jak i króliki – ludojady), dzięki którym aż chce się oglądać te anime.

 

Przy czym, w tej krótkiej serii, zdecydowanie pierwsze skrzypce należą do postaci z mitologii greckiej. Dlatego też, byłam skłonna uwierzyć, że akcja toczy się w Europie, w jakimś fikcyjnym państwie na wzór Wielkiej Brytanii. Dopiero, epizod czwarty z opowieścią o prezydencie, wyraźnie położył kres tym spekulacjom. Powiecie, nazwa miasta Chinatown, sugeruje już tło zdarzeń, jednak według mnie, chińskim miastem w Ameryce jest właśnie tytułowy sklep zoologiczny hrabiego D.

 

Jakkolwiek na to patrzeć, ze względu na kreskę anime nie każdemu przypadnie do gustu. Według mnie „Pet shop of horrors” jest kolejnym serialem rysunkowym z wyraźnym trendem do odświeżenia wspomnień, podobnie jak to było w przypadku wieloryba Ozmy. Wręcz część postaci, zdaje się być widziana przeze mnie wcześniej. Mała Alice jak i dorosła, wygląda jak mama Lolity, tej ukochanej Zorro, a wręcz detektyw Leon to jakby alter ego pana Diego Wega. Reszta postaci ludzkich też jakby rysami twarzy wygląda znajomo, a to za sprawą takiej a nie innej kreski. Wyjątek od tej normy, stanowi Pan hrabia D. Czyżby krewniak od hrabiego Draculi, który handluje niespotykanymi okazami zwierząt?

 

Jakkolwiek oceniać tę postać, budzi ona najwięcej emocji i sympatii. Może to też ze względu na design bohatera. Nie tylko ma charakterystyczną twarz (że już nie widzę zasady cytatu) to jeszcze na dodatek wyróżnia się z tłumu swoim tradycyjnym strojem.

 

Bez wątpienia cechą charakterystyczną tytułu jest umowa jaką kupujący zawierają w sklepie hrabiego. Sprzedawca nie chce iść za kratki (czyt. ponosić odpowiedzialności) za udział w sytuacjach, mogących być uznane za przestępstwa. Najdziwniejsze jest w tym wszystkim to z jakim stoickim spokojem, przyjmuje wiadomości, że jego klientom przytrafiają się nieszczęścia...

 

Ponoć w jego sklepie handluje się nadzieją i miłością? Dobre pytanie, ale czy taka forma pomocy, może być lekiem na ludzkie dramaty? Sadząc po tytule, na pierwszy rzut oka, rzec można, że ktoś jest tu zły albo coś jest złe. Tymi negatywnymi bohaterami mają być zwierzęta, które zabijają swoich właścicieli albo Chińczyk, pochodzący nie wiadomo skąd.

 

Jednakże, przypadek Meduzy, zdaje się obalać skutecznie tę hipotezę. Pozostaje tylko zatem jedno pytanie. Jaki jest hrabia D? Niestety z powodu, krótkości anime, widz musi sam szukać odpowiedzi. I to jest największy minus serii, bo jak można pominąć garść informacji o najbardziej interesującej postaci? Moim zdaniem, twórcy tego OAV powinni nakręcić piaty odcinek, wyjaśniający dlaczego hrabia D ma swój sklep i czego on chce od tych wszystkich ludzi?

 

Oprócz kreski, fabuły i pomysłu na wspomnienie o niezwykłych zwierzakach i ich ludzkich przebraniach, należało by coś stwierdzić o endingu oraz o muzyce. I tutaj pech, zawód i minusy. Z efektami dźwiękowymi, miałam do czynienia w pierwszym epizodzie (te nuty pianina) i piękny wokal w opowieści o syrence. Na resztę muzyki zobojętniałam. Może dlatego, że nie było ani wstępu ani zakończenia, pomijając kwestie hrabiego D o swoim królestwie. Hm... melomani porządnie się rozczarują, bo ten horror raczej muzyką nie straszy.

 

Podsumowując, kto lubi eksperymenty i oglądanie detali i opowieści inspirowane po trosze horrorem, a po części legendami, proszę bardzo tytuł dla Was. Jednakże, z ogromnym żalem, przyznaję iż anime mogłoby być lepiej dopracowane z większą ilością odcinków i dodatków, które podniosłyby moją ocenę. A tak to naciągane 4,0 i mam nadzieję, że manga jest lepsza.

 

Ocena Kyaa!: 4,0

Tanuki.Anime.pl: 5,60

FilmWeb.pl: 7,6/10

 

PLUSY:

  • rysunek zwierzątek

  • zaskakujące rozwiązania fabularne

  • trzymanie w napięciu

  • postać hrabiego D

  • klimat zoologicznego sklepu

  • detale, małe arcydzieła, tworzące klimat

 

MINUSY:

  • muzyka

  • mała ilość epizodów

  • odwrócenie uwagi scenarzysty od najbardziej ciekawej postaci

  • kreska w przypadku ludzkich bohaterów (za wyjątkiem hrabiego D i mieszkańców jego sklepu)

  • luki fabularne

  • większość bohaterów ginie, zanim dobrze się ich pozna i zapamięta

 

Dane o tytule:

 

Gatunek: seria OAV, horror

Rok wydania: 1999

Czas trwania: 4x 27 min.

Studio: Madhouse Studios

Autor: Matsuri Akino

Projekt: Hisashi Abe

Reżyser: Toshio Hirata

Scenariusz: Akane Inoue, Tatsuhiko Urahata

Muzyka: Kazuhisa Yamaguchi

 

Justyna Justa Margielewska

 

 

Kategorie wpisu: Animacja, Komiks
« powrót

Dodaj nowy komentarz


Krótka historia wpisów na blogu... 


Created by ABC Arte 2019 :)