ABC Arte Blog 

Wyszukiwarka


Stronka zawierająca masę przemyśleń 
Justy z zakresu:

- anime... bo lubię!
- manga... bo lubię! 
- komiks... bo rysuje!
- literatura... bo piszę!
- projekty własne... bo szukam mecenasów!
- refleksje... bo czasem mnie coś nachodzi!
- to co mnie denerwuje... samo przez się! 
- czym jest sztuka... filozofia jeszcze nikogo nie zabiła!
- dlaczego ABC ARTE?
- bo to jest istotne?
I gdzie indziej miałabym publikować
swoje spostrzeżenia?! 

Kliknj... na skróty po więcej informacji! 


Recenzja: Omohide Poro Poro – powrót do marzeń

2015-07-19 17:55:34, komentarzy: 0

"W każdym z nas jest dziesięcioletnia kopia"

 

W popularnej piosence Maryli Rodowicz, znalazły się następujące słowa: "ale to już było i nie wróci więcej, znikło gdzieś za nami, choć w papierach lat przybyło, to naprawdę wciąż jesteśmy tacy sami"... Te, zacytowane słowa, doskonale recenzują "Powrót do marzeń" Isao Takahaty, tylko czy na pewno, "nie wróci więcej, znikło za nami"?


Dorosła i dziecięca bohaterka z plakatu Omohide Poro Poro

 

Moje pytane, wiąże się ze wspomnieniami bohaterki anime, Taeko Okajimy, dwudziestosiedmioletniej Japonki, singielki z wielkiego miasta, którą nawiedzają co rusz wspomnienia. Siebie samą, o siedemnaście lat młodszą, nazywa swoją "kopią". W tym wszystkim ważne jest to, że przeżycia z dzieciństwa, mają wpływ na decyzje bohaterki, samotnej mieszkanki Tokio, szukającej równowagi i ... kogoś bliskiego!

 

Oczywiście, okaże się, że przyroda, a właściwie praca ma dobroduszny wpływ na psychikę, a na dodatek w małej miejscowości, mieszka ten jedyny ... Romeo w słomianym kapeluszu o imieniu Toshio! Gdyby tylko na tym, skupiła się narracja, byłoby nudno. Jednakże, do akcji wkraczają wspomnienia, które mieszają w głowie Taeko. Dzięki zabiegowi, pocięcia filmu na kontrastujące ze sobą opowieści ze szkoły i z domu młodej Japonki, a także współczesne jej relacje z bliskimi, otrzymujemy historię z przełomu lat 60. i 90.

 

To bardzo ciekawy punkt widzenia, gdzie została ukazana japońska młodzież szalejąca za The Beatles i nasza, dziesięcioletnia bohaterka mająca w tym czasie inne, ważne sprawy na głowie... Jak nie dokuczający chłopcy, którzy dowiedzieli się o biologicznym dojrzewaniu dziewczynek, to występ na deskach szkolnego teatru, lub spotkania z pewnym, niegrzecznym chłopakiem, który nigdy nie był miły...

 

Dla kontrastu, dorosła Taeko próbuje nikomu nie sprawiać przykrości, jednocześnie oszukując siebie... To tak po wkrótce o zarysach dość nietypowego pomysłu jak na Studio Ghibli. Jest oryginalnie pod względem plastycznym i fabularnym, wszak zamiast magii mamy realizm, a sama Taeko jest taka zwyczajna! Na dodatek nie jest piękna, ale trudno jej nie polubić zwłaszcza w wersji dziesięcioletniej dziewczynki.

 

"Poezja i jeszcze raz poezja!"

 

Podstawową problematyką w tym pełnometrażowym anime są różnice pomiędzy spontaniczną naturą dziecka, a spokojnym bytem dorosłego człowieka. Tylko czy na pewno tak musi być? Skoro, "gdzieś w każdym z nas jest dziecka ślad, małe szczęścia i ich smak" jak śpiewa Varius Manx. Wiem, bardzo śpiewające te argumenty, ale poetyckie piosenki i tematy, nie omijają tego filmu co krok, chociaż ukazana jest w nim szara rzeczywistość.

 

Nie zdradzając więcej fabularnych szczegółów, powiem tylko tyle, że w anime występują jeszcze następujący bohaterowie: rodzice Taeko, jej babcia (która nigdy nie mieszkała na wsi, podaję to, bo to ważny element w przedstawionej historii), dwie, starsze siostry (zdolniejsze od niej, nie rozumieją, że można nie umieć dzielić ułamków), koleżanki z klasy (realistyczne postacie, takie jak min. przywódczyni, a zarazem klasowa prymuska Tami Tsuneko z oczami jak u Chinki, czy Hirota, "pierwsza miłość" bohaterki), oraz znajomi z prowincji czyli zapewne przyszły mąż Toshio, jego babcia, a także, tak jakby współczesna wersja młodej Taeko, o imieniu Nanoko.

 

O klasie tego anime najlepiej świadczy jego zakończenie. Taeko powraca na wieś, za nią podąża jej szkolna paczka, z nią samą na czele. Dzieciaki, bacznie obserwują Japonkę. W pewnej chwili, jeden z chłopców, nie zdążą na pociąg i wierna świta, pomaga mu, dostać się do wagonu ... przez okno! Na końcu intrygi, jesteśmy na miejscu, nagle o jedno z dzieci – wspomnień, potyka się ukochany Toshio i w efekcie wpada w ramiona bohaterki. Jakie miłe i romantyczne spotkanie!

 

Wszystkiemu towarzyszy muzyka Shinsuke Kazato, delikatna z kobiecym wokalem, która wyjaśnia czym jest miłość. Poezja i jeszcze raz poezja! Oto, kilka słów z piosenki endingowej, tak dla poczucia klimatu tego anime: "Niektórzy mówią, że miłość jest rzeką, która zatapia delikatne trzciny. Niektórzy mówią, że miłość jest jak ostrze, które krwawi twoją duszę..."

 

Polecam, myślę, że warto obejrzeć i powspominać sobie przy okazji "stare, dobre czasy"... I przekonać się jak to jest "z tą miłością na kształt kwiatu, gdzie my jesteśmy ziarnami, które muszą zakiełkować".

 

"Dla kogo ta podróż?"

 

Dobre pytanie. "Powrót do marzeń", może niekoniecznie się każdemu spodobać, aby zrozumieć i pokochać ten film, trzeba być w wieku jego bohaterki. To nie żart! Polecam wielbicielom Studia Ghibli, jednak ostrzegam to nie jest to samo, co losy "Pożyczalskiej Arietki". W porównaniu z najnowszym dziełem studia, to anime ma bardzo ubogą grafikę. Jak zawsze znalazły się cudne widoki prowincji, jednakże, nie baśniowość jest w filmie najważniejsza. Tutaj, mamy do czynienia z kinem obyczaju, a jednocześnie pokazaniem widzowi pewnych realiów z Japonii lat sześćdziesiątych (ojciec czekający na to, żeby podano mu przygotowany przez żonę posiłek, ciągle czytający gazetę i jakoś niespecjalnie troskliwy, zaś matka w kuchni przy garach, albo w kimono od święta, dwie starsze siostry nastolatki, kłócące się o modną torebkę) z domieszką teraźniejszości lat dziewięćdziesiątych na wsi, która ma problemy. Pomimo wszystko, film potrafi bawić, chociaż jego problematyka nie porusza się w standardowych ujęciach z popularnych anime o życiu szkolnym czy rodzinnym.

 

Trzeba naprawdę umieć docenić tę zwyczajność bohaterów, ich wiek i problemy, które nadają wdzięku tej animacji. Moja ocena to pięć za ukazanie poezji, tam gdzie jej nie ma. Pod kątem zwykłości w niezwykłości, dzieło Isao Takahaty, przypomina mi odrobinę serial "Mikan Enikki". W obu tytułach, bardzo ciepło pokazywane są osoby starsze, tutaj są nimi sylwetki dwojga babć, zaś w losach pomarańczowego kota, mamy sympatycznego dziadziusia. To miło, że istnieją jeszcze tytuły, w których liczy się osobowość bohaterów, a niekoniecznie ich atrakcyjny wygląd. To kolejny atut tego anime. Podsumowując, oto plusy i jeden mały minus, dla filmu, którego właściwie powinie znać każdy fan Studia Ghibli:

 

PLUSY:

 

  • Niekonwencjonalna fabuła.

  • Poetycka narracja.

  • Sympatyczne postacie.

  • Tytuł daje do myślenia na temat problematyki relacji międzyludzkich.

  • Cudna oprawa graficzna.

  • Troszkę nostalgiczny, ale nie kiczowaty.

  • Potrafi wciągnąć widza, choć nie ma fajerwerków.

  • Niezwykle subtelny obraz dzieciństwa, bez niepotrzebnej idealizacji.

 

MINUSY:

 

  • Nie dla każdego fabuła, wymaga dojrzałości widza.

 

Oceny z Internetu:

 

Filmweb.pl: - 8,00

AnimeTanuki.pl: - 8,36

Ocena Kyaa: 5,0.

 

Informacje:

 

Autor: Hotaru Okamoto, Yuuko Tone

Reżyser/scenariusz: Isao Takahata

Muzyka: Shinsuke Kazato

Rodzaj produkcji: anime pełnometrażowe z 1991 roku

Czas trwania: 118 min.

Gatunek: Okruchy życia, obyczajowy,

Status: Zakończone.

Produkcja: Studio Ghibli

Dystrybucja: Monolith Video, 2007 rok.

 

Justyna Justa Margielewska

Kategorie wpisu: Animacja, Komiks
« powrót

Dodaj nowy komentarz


Krótka historia wpisów na blogu... 


Created by ABC Arte 2019 :)