ABC Arte Blog 

Wyszukiwarka


Stronka zawierająca masę przemyśleń 
Justy z zakresu:

- anime... bo lubię!
- manga... bo lubię! 
- komiks... bo rysuje!
- literatura... bo piszę!
- projekty własne... bo szukam mecenasów!
- refleksje... bo czasem mnie coś nachodzi!
- to co mnie denerwuje... samo przez się! 
- czym jest sztuka... filozofia jeszcze nikogo nie zabiła!
- dlaczego ABC ARTE?
- bo to jest istotne?
I gdzie indziej miałabym publikować
swoje spostrzeżenia?! 

Kliknj... na skróty po więcej informacji! 


Recenzja: nowoczesny król lew!

2015-06-12 16:34:37, komentarzy: 0

Jungle Taitei -Yuuki ga Mirai o Kaeru


Opowieść o lękliwym, białym królu lwie.

 

Leo jest synem cesarza dżungli lub jak kto woli, japońskiego króla lwa o imieniu Panja. Jest słodkim kociakiem, który ma znacznie większą głowę od reszty ciała. Poza sympatycznym pyszczkiem, brązowymi oczami, syna władcy zwierząt, wyróżniają wielgaśne uszy. I oczywiście malec jest białym lwem, który nie grzeszy odwagą. Tak konkretnie ma lęk wysokości. Pozwoliłam sobie najpierw opisać głównego bohatera, a potem przedstawię zarys fabuły ponieważ wizerunek Leo jest znacznie inny od tego, który znamy z poprzednich filmów czy z serii telewizyjnych.


Osobiście wolę jego image z ekranizacji ostatniego tomu mangi Osamu Tezuki, gdzie Kimba (oto imię króla lwa spopularyzowane na Zachodzie) był dorosłym lwem, miał dwoje dzieci, w tym jego syn Luney był jak cesarz w młodości, nie dość, że z wyglądu to jeszcze na dodatek przejawiał zachwyt nad ludzką cywilizacją. Tylko, że niektóre ludzkie wizje nie muszą być dobre, o czym wspomina właśnie ta produkcja o losach białego lwa.


Toto czarna pantera na tle zieleni

 

Teraz kilka słów o fabule. Najnowszy obraz jest zmodyfikowaną wersją opowieści o białym lewku, który zamieszkuje Neodżunglę. Neodżungla to miejsce stworzone przez ludzi, które miało zastąpić ekosystem czy w ogóle Naturę, ponieważ ludzkość prawie, że zniszczyła świat fauny i flory. W założeniu pomysłodawców Neodżungla miała stać się arką Noego, ale tak naprawdę jej twórca Kenzou, przywłaszczył sobie miano demiurga, chcąc zarazem decydować o życiu lub śmierci zwierząt. W ten sposób szlachetny projekt przybrał postać pułapki, a naukowcy w niego zaangażowani również jawią się nam jako tyrani, zwolennicy rządów Kenzou oraz klonowania zwierząt, a także tworzenia z genotypu wymierających osobników nowe gatunki istot. Wszak zawsze można stworzyć satysfakcjonującą kopię, jeśli oryginał sprawia kłopoty swoim właścicielom. W tym świecie nie ma miejsca dla ludzi, chyba, że tym mianem określimy... zwierzęta będące przekaźnikami ludzkich wartości. Postacie ludzkie poza jedynym wyjątkiem nie zasługują zbytnio na sympatię widza w tej animacji.

 

Ekokatastrofa”

 

Generalnie tak można określić ten film animowany. Zwierzęta pozostawione na sztucznej wyspie, zostały wystawione na ciągłą kontrolę ludzi, którym twórcy odmówili prawa bycia istotami obdarzonymi sercem. Może poza synem szaleńca, wymienionego przeze mnie wcześniej. Mały Kenichi, jako jedyny z ludzi przejawia sympatię do mieszkańców sztucznej dżungli i zaprzyjaźnia się z Leo. Chłopiec posiada niezwykły dar jakim jest rozumienie mowy zwierząt, ale w filmie nie znajdziemy wyjaśnienia, dlaczego tylko on potrafi rozmawiać z mieszkańcami Neodżungli. Poza tym film oprócz wątku pokonywania lęku wysokości przez Leo, w czym stara się mu pomóc Kenichi, zawiera w sobie historię czarnej pantery Toto.

 

Toto jest klonem, a zarazem ostatnią czarną panterą na świecie. Kot zna od podszewki ludzkie intencje i nic dziwnego, że na początku historii chce zabić nowego przyjaciela Leo. Osobiście, oprócz wątku tego drapieżnika, w animacji jest zawarty problem relacji ojciec – syn. Na początku Leo traci zaufanie do „tchórzliwego” króla zwierząt, a z kolei Kenichi jest przekonany o dobroduszności swego opiekuna. My jako widzowie, obserwujemy jak te relacje głównych bohaterów z ich rodzicami ulegają odwróceniu wraz z nastąpieniem tytułowej ekokatastrofy. Wszak okaże się, że król lew zginie w obronie tych, których kocha (morał, że prawdziwa odwaga bierze się z dobroci serca), a ojciec chłopca stanie się... Sami Wiecie Kim.

 

I choć na końcu filmu, Kenzou pozwoli uciec zwierzętom do prawdziwej dżungli, zrobi to tylko dlatego, żeby ocalić syna, jednakże dla Kenichi'ego nie będzie on już tym samym, dobrym, genialnym ojcem.

 

Troszkę skomplikowana i pomieszana historia”

 

Gdybym miała teraz wystawić ocenę tej animacji za efekty specjalne i rysunek, dałabym jej pięć. Chociaż, wolę wcześniejszy sposób rysowania Leo. Fabuła zła też nie jest. Żal mi tylko Toto, że pewnie marnie skończył, albo być może i przeżył, uciekając w ostatniej chwili? Jest to niedopowiedziane. Poza tym miło widzieć Elizę, mamę Leo, zwłaszcza, że w klasycznym serialu o władcy dżungli, lwica ginie w katastrofie morskiej. I na dodatek jest pięknie narysowana w przeciwieństwie do wyglądu jej synka, nie mam żadnych zastrzeżeń. Na dodatek, w jednej ze scen pozwala Kenichiemu, wskoczyć na swe plecy i funduje chłopczykowi przejażdżkę na lwim grzbiecie... Kolejną postacią, która przypadła mi do gustu jest Koko. Koko to ptak rodzaju żeńskiego, o gatunek nie Pytajcie, bo nie wiem, ale w filmie, złośliwe małpy określają ją mianem „dziewczyny Leo”.

 

Wracając do prób oceny, historia niby jest prosta. Mamy sztuczną krainę pod kontrolą ludzi. Król lew, wyśmiany przez poddanych od tchórza, nie chce niepotrzebnego rozlewu krwi. Wszak w syntetycznej dżungli, zwierzęta mają szansę przeżyć, ale zarazem wszyscy tęsknią za wolnością. Utopię kontrolują ludzie i dopóki jakiś groźny wirus nie dziesiątkuje zwierząt, jest wszystko w porządku. Tylko jedna pantera wie, że kiedyś część dżungli została „zresetowana”, a jej mieszkańcy po prostu zostali zabici i za to się mści. Toto ma w filmie ukazane wspomnienie z młodości, ze swoimi kompanami, którzy w niedalekiej przyszłości zginą. Wobec tego, kot nie zgadza się na kontrolę Natury przez ludzi. Aż się prosi o pytanie kto jest bestią, człowiek uzbrojony w paralizator czy zwierzę, które walczy o swoje życie?

 

„Jungle emperor Leo 2009” jest wzruszającą opowieścią, ale zdecydowanie polecam odrębne animacje sygnowane białym lwem. Nie każdemu przypadnie do gustu tak bardzo zmodyfikowana fabuła, zwłaszcza, że na podstawie prac Osamu Tezuki nakręcono disneyowskiego „króla lwa”. W tej animacji widać jak bardzo oddalono się od pierwowzoru, w którym znajdziemy złego lewa z czarną grzywą, myśliwych polujących na Kimbę aka Leo, głupkowate hieny, zieloną, gadatliwą papugę, kozła antylopy w słomianym kapeluszu, człowieka rozumiejącego mowę zwierząt czyli Kenichi'ego oraz cztery śpiewające czarne pantery, spiskujące przeciw rządom białego lwa. Nie mówiąc, o tym że był i zaprzyjaźniony pawian i duch byłego władcy dżungli, i oczywiście młody przyszły król na skraju przepaści... Innymi słowy, skądś to znamy, a tutaj jedna wielka niespodzianka i wypaczenie kanonu. Na szczęście udana pod względem graficznym jak i fabularnym, a także muzycznym. Więc jeśli Lubicie takie klimaty to zdecydowanie Wam polecam tytuł, chociaż niektóre niedopowiedzenia w jego fabule bądź udziwnienia mogą drażnić. Dlatego też z piątki ocena spada na cztery i pół, tak dla zachęty wobec wysiłku twórców.

 

Na koniec wspomnę tylko o wcześniejszym filmie z 1997 roku. Jest on znacznie lepszy od tego recenzowanego. Poza ciekawszą kreską ma bardziej udaną ścieżkę dźwiękową.


Lune biały lew uczy się fruwać - na łapkach ma zawieszone wielkie liście jako skrzydła

 

W finałowej scenie widzimy Luney'a i profesora Higeoyaji, który niesie ze sobą futro Leo (cesarz dżungli, poświecił swoje życie, ratując naukowca) i nagle na tle nieba pojawia się biały, ryczący lew. W tej chwili słyszymy wzruszającą balladę „Close to you” znaną też jako „The Wind song”w wykonaniu Takako Matsu. Generalnie za muzykę w filmie odpowiada Isao Tamita. Ścieżka dźwiękowa zachwyca swoją podniosłością. Tworzy ona niezapomniany klimat, a motyw lwa na tle nieba z małym, białym lwiątkiem reklamuje animację na plakatach. Tego brakło mi w filmie z 2009 roku, tego czegoś, o czym tu piszę. Choć nie powiem koniec losów cesarza z Neodżungli jest również magiczny. Ludzie i zwierzęta są razem, te ostatnie ratują swoich prześladowców, a potem podążają ku nowej, lepszej przyszłości. Tylko szkoda, że w tłumie mieszkańców Neodżungli brakuje króla i czarnej pantery i to jest smutne...

 

Plusy:

 

  • Świetna grafika. Ciekawe przedstawienie świata przedstawionego. Nie razi w nim użycie komputera w produkcji, a z tym elementem bywa przecież różnie.

  • Starannie narysowane postacie zwierząt i ludzi.

  • Motyw ostatniej na Ziemi, czarnej pantery o imieniu Toto.

  • Fabularna zabawa, przez ukazanie lęku u zwierzęcia, które w powszechnej opinii uchodzi za odważne.

  • Humorystyczne scenki z Leo. Niezapomniana sytuacja w pokoju Kenichi'ego z dzbankiem i szamponem.

 

Minusy:

  • Fabuła, stylizowana na ekologiczny horror, gdzie momentami wszystko znajduje się w ogniu, a erupcja wulkanu jest obowiązkowa.

  • Zmiana wyglądu głównego bohatera. Dziwne jak dla mnie proporcje, mogą zniechęcić do obejrzenia animacji.

  • Odhumanizowane postacie ludzkie, czasem, aż do przesady.

  • Dziwne zakończenie. Rażą niedopowiedzenia, zwłaszcza w kwestii pantery Toto.

 

Informacje o tytule:

Studio: Tezuka Production.

Tytuł alternatywny: Jungle Emperor Leo 2009

Gatunek: shounen, przygoda, dramat, wizje przyszłości.

Autor: Osamu Tezuka

Projekt: Kenji Teraoka, Shinji Seya, Takahiro Kimura, Yoshitaka Amano

Reżyser: Gorou Taniguchi

Scenariusz: Osamu Suzuki

Muzyka: Takefumi Haketa

Czas trwania: 104 min.

Status: Zakończony.

 

Oceny w Internecie:

Anime.Tanuki.pl: – 7/10.

Filmweb.pl: – 8,3/10

 

Justyna Justa Margielewska

« powrót

Dodaj nowy komentarz


Krótka historia wpisów na blogu... 


Created by ABC Arte 2019 :)