ABC Arte Blog 

Wyszukiwarka


Stronka zawierająca masę przemyśleń 
Justy z zakresu:

- anime... bo lubię!
- manga... bo lubię! 
- komiks... bo rysuje!
- literatura... bo piszę!
- projekty własne... bo szukam mecenasów!
- refleksje... bo czasem mnie coś nachodzi!
- to co mnie denerwuje... samo przez się! 
- czym jest sztuka... filozofia jeszcze nikogo nie zabiła!
- dlaczego ABC ARTE?
- bo to jest istotne?
I gdzie indziej miałabym publikować
swoje spostrzeżenia?! 

Kliknj... na skróty po więcej informacji! 


Recenzja: Natsume Yuujinchou Shi

2015-07-08 13:54:16, komentarzy: 0

Youkai, dziwny kot i nieśmiały młodzieniec. 

Dlaczego płaczesz? Nic z tego nie rozumiem...”

 

Oto opowieść o chłopcu, który posiadł bardzo kłopotliwy dar. Mianowicie, jako jeden z nielicznych ludzi na świecie, widział to, co większość osób, spotyka jedynie w swoich koszmarach. Na dodatek, Takashi Natsume przez swoją zdolność widzenia youkai ciągle tracił dach nad głową! Dosłownie, ponieważ jako sierota, przechodził z jednej rodziny zastępczej do drugiej, bo nikt z jego nowych opiekunów, nie potrafił zrozumieć niewyjaśnionych zachowań chłopaka, który na przykład, uciekał z domu na widok przerażających bestii z japońskiego folkloru. I tak właściwie mogłoby być przez cały czas, gdyby młody Japończyk nie spotkał któregoś dnia niejakiego Nyanko-sensei (niby figurkę kotka, przynoszącą szczęście, a w rzeczywistości youkai), który zdecydował się chronić bohatera pod warunkiem, że on odda mu „Księgę Przyjaciół”, w której babcia Takashiego, Reiko Natsume, zapisywała imiona legendarnych stworzeń, nad którymi zdobyła władzę.


japoński kot szczęścia rasy bobtail z butelką sake

 

Nasz bohater, aby uwolnić się od tego przekleństwa, postanowił oddawać ich imiona czyli wolność. Z biegiem czasu, przekonał się, że nie wszystkie youkai są złe, (pomimo, że z niektórymi lepiej się nie spotykać), a także, że oprócz świata bestii są jeszcze ludzie, tj. wierni przyjaciele (z przeszłości i teraźniejszości)... i jeszcze rodzina (pewne starsze małżeństwo z okolic babci Reiko), która zdecydowała się nie opuszczać w potrzebie, będącego już nastolatkiem Natsume.

 

Na tym etapie, toczy się akcja czwartego sezonu przygód niezwykłego młodzieńca, fantastycznych stworzeń z japońskiego bestiariusza (od ogromnego, rogatego Misuzu po sympatycznego wodnika Kappa), lubiącego sake kociego ochroniarza czy samych relacji Natsume ze słynnym klanem Matoba, rodem egzorcystów czyli speców od unieszkodliwiania groźnych youkai (babcia Natsume też miała ten fach w rękach), nie licząc już przeróżnych wątków w retrospektywie ...

 

Zresztą, recenzja ma za zadanie przekonać lub nie zachęcić do tytułu, a nie koniecznie wyjaśniać w szczegółach tajemnice Natsme. Zatem, proponuję przejść do tego, co najbardziej istotne, a jest tego troszkę.

 

Tę piosenkę poświęcam tobie, kiedy ty przeżyjesz swe życie w pełni...”

 

Punkt pierwszy czyli opening i ending serii. Ponieważ tytuł mieści się w kategorii okruchów życia, twórcy postarali się o nutkę sentymentu. Aczkolwiek, ta wrażliwość nie przeszkadza i miło się słucha japońskiego popu w anime. Osobiście, bardziej spodobał mi się opening od endingu. Może to za sprawą słów, a może i wokalu, ale z pewnością mikro fabuła we wstępie do każdego odcinka, zrobiła swoje. Mianowicie, chłopak idąc gdzieś ze swoją paczką przyjaciół, nagle spostrzega siebie z lat dziecinnych. Zaś ten Natsume jako mały brzdąc, ucieka przed youkai i przy okazji oddala się od świata ludzkiego. I nagle spotyka Nyanko-sensei. I jakby świat staje się znośniejszy, skoro w ostatnich sekundach chłopak uśmiecha się, fakt, że nieśmiało, ale jednak, jakby przeczuwał, że będzie lepiej. Ten kontrast intryguje w fabule jak i barwach nieba, a także w słowach piosenki „Ima, Kono Toki” wykonanej przez Hiiragi. Natomiast, ending „Takaramono” zaśpiewany przez Marinę Kawano, wskazuje na ocieplenie relacji międzyludzkich, dosłownie (jest zima, Natsume w igloo) i w przenośni (bohater zaprasza do środka bliskich mu ludzi, a bestia kocurek w tym czasie .... opala się w grudniowym słoneczku!), by w końcu po świętować w towarzystwie innych mu podobnych.

 

Za punk drugi, służy humor. Wszystko za sprawą Nyanko-sensei, który w postaci kulistego kotka z nadwagą, wyzywa swojego towarzysza od ciołków, wszędzie węszy za jedzeniem, a co najbardziej komiczne, przechwala się swoimi zaletami, począwszy od ciągłego akcentowania, że gdyby nie on ... Natsume już by dawno nie żył! Choć to fakt!

 

Kolejnym punktem jest uniwersalność fabuły. Opowieść o chłopaku, który widzi legendarne postacie z krajowego folkloru i ma przez to kłopoty, mogła by się wydarzyć wszędzie. Może ... pod warunkiem, że widzowie znaliby legendarne odpowiedniki wykreowanych na ekranie bohaterów (nie ukrywam, ta dygresja dotyczy kraju nad Wisłą), bo przecież bez tej tajemnej wiedzy, zabawa w odgadywanie „cytatów z bestiariusza” straciłaby wiele ze swego uroku.

 

Niewątpliwym plusem dla anime, jest właśnie motyw bestiariusza, choć i pewnie wyobraźnia twórców, odegrała niebagatelną rolę w pokazaniu różnorodności. W anime jest wiele niezwykłości: dama z fajką, japońskie mini cyklopy w kimonach, włochate kuleczki, lądowe rozgwiazdy (uwielbiające przyczepiać się do ludzkich ubrań), generalnie zwierzaki w japońskiej garderobie, czy choćby youkai w małpich maskach, a nawet są i takie bestie z twarzami o niezmiennej mimice i ludzkich sylwetkach, bądź prezentuje się licznie grono bohaterów – chimer pokroju rogatego Misuzu. Szkoda tylko, że w przeciwieństwie do duchów, bestii i samych bogów, ludzie są trudniejsi do rozpoznania. Sam Natsume, to grzeczny blondas – szaraczek, podobny do wielu innych blond chłopców.

 

Ostatnim punktem plusowym jest sama „Księga Przyjaciół”, gdzie znalazły się imiona zniewolonych przez Reiko youkai. Czy nie Sądzicie, że to ironiczna nazwa? Szansę na przyjaźń, można otrzymać, zwalniając kogoś z obowiązku służenia. Kłopotliwy podarunek od zmarłej babci dla wnuka jest jednym z motywów anime: walczą o nią wszyscy, youkai i sami egzorcyści, by móc kontrolować zapieczętowane bestie. Natsume, postanawia iść swoją własną drogą, nie dając księgi żadnej ze stron. By móc jakoś zapełnić kartki w mandze czy klatki w anime, autorzy skupili się na dociekaniu, „dlaczego Natsume jest taki, a nie inny?” I w ten sposób otrzymaliśmy, dość nietypową opowieść o samotności!

 

Generalnie, anime ma wiele plusów. Jednakże, są takie elementy, które mogą przeszkadzać: dla mnie niepotrzebni są egzorcyści z klanu Matoba, a zwłaszcza ich denerwujący przywódca, niejaki Seiji Matoba!

 

Zatem pojawia się pytanie, kto będzie głównym antagonistą? Odpowiedź jest prosta: przeciwników w serii jest wielu, a najokrutniejszym z nich jest czas. Najzupełniej, zauważyć to można w odcinku, kiedy Takashi wraca do pustego, rodzinnego domu, co skwapliwie chce wykorzystać jeden youkai.

 

Jeszcze jedna uwaga, w anime za mało postawiono na relacje z przyjaciółmi ze szkoły. Kłopoty blondasa, nabrały by głębszego wymiaru, gdyby odrobinę więcej czasu poświęcić na jego potyczki z youkai w świecie ludzi, a niekoniecznie na akcentowaniu skrawków rozmów czy mikro ujęć z kolegami i koleżankami. Może poza jednym odcinkiem z retrospekcji z lat gimnazjum, gdzie o tym samym fakcie, wspominają właśnie dwie osoby (Natsume o sobie, a także wypowiedź o nim ze wspomnień Yuriko Ogaty), nie brakowało mi ciekawego wejrzenia w świat przedstawiony. I jeszcze tak można ocenić epizody min. z Shuuichi Natorim, a także pojedyncze z motywami straconej miłości czy ratowania jednego z ludzkich przyjaciół z rąk youkai.

 

Aż do tego dnia żyliśmy w takich smutnych czasach, więc jestem pewien, że od jutra będziemy spotykać same, szczęśliwe dni...”

 

I ostatnia kwestia. Dla kogo ten tytuł? Z pewnością dla miłośników japońskiego bestiariusza i tytułów z rodzaju „okruchy z życia”. Poza tym, tytuł polecam, tym osobom, które lubią sentymentalne podróże do przeszłości, magię i koty. Generalnie, większość fanów może odszukać w anime coś dla siebie: jest i opowieść o kotku, który miota niepedagogicznymi tekstami, walki na katany, łapanie potworów, z uwzględnieniem intrygujących detali (wodnik Kappa żywy i jako pluszowa maskotka), a także elementy wpisujące się w gatunek okruchów życia. Poza tym seria liczy tylko 13 epizodów, więc nie jest to niekończąca się opowieść.

 

Podsumowując, „Natsume Yuujinchou Shi”,nie jest to tytułem bez wad, ale z racji posiadania wielu plusów, postanowiłam dać temu anime wysoką ocenę. Mianowicie, według mnie tytuł zasługuje na piątkę. Sądzę, że ocena mogłaby być i niższa, ale czwarta seria o Japończyku i jego doświadczeniach, zasługuje na taką opinię choćby z racji niesztampowej fabuły. Poza tym magnesem do obejrzenia anime jest już sam opening serii, a to jest rzadkość, bo nie często autorzy silą się na tak wysmakowane zapowiedzi do swoich dzieł. Zdaję sobie sprawę, że moja ocena może być tyć za wysoka, ale jako fanka folkloru wszelakiego i generalnie, wszystkiego, co oryginalne w pomyśle, pozostaję przy tej piątce. I oczywiście, gorąco polecam wszystkim fanom opowieść o dziwnym kotku, japońskich stworach i nieśmiałym, zamkniętym w sobie blondasku.

 

Śródtytuły z artykułu są fragmentami tekstu openingu, recenzowanego anime.

 

Plusy:

  • interesujący świat youkai

  • postać Nyanko-sensei i jego perypetie

  • piękna szata graficzna

  • świetna muzyka w openingu i endingu

  • tytuł nostalgiczny, ale bez kiczu

  • ciekawy sposób na ukazanie przemijania

 

Minusy:

  • drugoplanowość relacji Natsume z szkolnymi przyjaciółmi

  • denerwujący egzorcyści

 

Informacje o anime:

 

Tytuł alternatywny: Natsume's Book of Friends Four

Studio: Brains-Base

Autor: Yuki Midorikawa

Projekt: Akira Takada, Tatsuo Yamada

Reżyser: Takahiro Oomori

Scenariusz: Sadayuki Murai

Muzyka: Makoto Yoshimori

Gatunek: okruchy życia

 

Rodzaj produkcji: seria TV

Emisja: TV Tokyo

Czas trwania: 13 x 24 min.

Rok wydania: 2012.

 

Ocena w Internecie:

FilmWeb.pl: 8,2.

Anime.Tanuki.pl: 8,70.

 

Ocena Kyaa!: 5/5. 

Kategorie wpisu: Animacja, Komiks
« powrót

Dodaj nowy komentarz


Krótka historia wpisów na blogu... 


Created by ABC Arte 2019 :)