ABC Arte Blog 

Wyszukiwarka


Stronka zawierająca masę przemyśleń 
Justy z zakresu:

- anime... bo lubię!
- manga... bo lubię! 
- komiks... bo rysuje!
- literatura... bo piszę!
- projekty własne... bo szukam mecenasów!
- refleksje... bo czasem mnie coś nachodzi!
- to co mnie denerwuje... samo przez się! 
- czym jest sztuka... filozofia jeszcze nikogo nie zabiła!
- dlaczego ABC ARTE?
- bo to jest istotne?
I gdzie indziej miałabym publikować
swoje spostrzeżenia?! 

Kliknj... na skróty po więcej informacji! 


Recenzja: Mononoke – hime

2015-06-21 10:35:07, komentarzy: 0

Waleczna księżniczka i zwierzęcy bogowie”

 

Konflikt dwóch światów”

 

Można zaryzykować stwierdzeniem, że kto nie zna tego filmu, nie zna Studia Ghibli. „Księżniczka Mononoke” to jedno z najbardziej znanych dzieł Hatao Miyazakiego. W filmie poruszany jest problem koegzystencji nadprzyrodzonej Natury i rozumnego, ale bez serca ludzkiego świata. Właściwie, tyle można powiedzieć na wstępie o pełnometrażowym anime, które oprócz brutalnych walk z pokazami pirotechnicznej broni w starciu z mocami zwierzęcych demonów, ma do zaoferowania również, galerię interesujących postaci.

 

Na pierwszy rzut oka, fabuła filmu jest prosta. Ashitaka, książę niewielkiego ludu, zostaje zraniony przez opętanego dzika. By przeżyć udaje się w bardzo długą drogę. Jego cel wydaje się łatwy do osiągnięcia, młody mężczyzna musi jak najszybciej odnaleźć Ducha Lasu, który jako jedyny, może uleczyć jego śmiercionośne rany. Jeśli królewicz nie zdąży, czeka go marny los, skończy jako demon, by w końcu zginąć w męczarniach. Na drodze spotyka dziewczynę, ubraną w wilczą skórę (to właśnie księżniczka Mononoke, niejaka San) w towarzystwie rannej wilczycy. Niebawem okazuje się, że za wszystkie kłopoty głównych bohaterów, odpowiada władczyni pewnego miasta, specjalizującego się w wytopie metali i konstrukcji broni.


Mononoke kobieta wilk z białym wilczym bratem

 

Z drugiej strony, należy wspomnieć o podstępnym, pryszczatym wędrowcu Jigo, który depcze po pietach Ashitaki. Przyznam, że na początku historii ów człek, wydawał mi się jedynie podstarzałym dziwakiem i jakoś nie chciało mi się wierzyć w jego złe intencje. Jednakże, to właśnie on podsunął pani Eboshi podstępny plan zniszczenia Ducha Lasu, w celu zdobycia nowych terenów dla jej osady.

 

O tym mniej więcej jest anime, którego plusem oprócz szaty graficznej czy poetyckiej muzyki Joe Hisaishi, są jego bohaterowie. Nie można wprost powiedzieć, kto jest zły, a kto dobry. Mało tego, najbardziej fascynującym konfliktem zdaje się być spór dwóch pań, obu księżniczek, posiadających odrębne od siebie światopoglądy. Mowa oczywiście o San i pani Eboshi, kobiece wcielenia przeciwieństw. Jedna ubrana na kształt dzikiego zwierzęcia, a druga w pięknym kimono i z niebezpieczną bronią w rękach. Księżniczka Mononoke, również potrafi walczyć, ale w przeciwieństwie do władczyni z metalicznego miasta, nie ma aż tylu zwolenników, którzy oddaliby za nią życie. Eboshi szkodząc Naturze, uosobionej przez boskie zwierzęta i duchy, zapewnia byt swoim ludziom, którzy bez jej wsparcia nie mieliby prawa godnie żyć w feudalnej Japonii. Dotyczy to zwłaszcza pań z domów publicznych oraz trędowatych, a także zamieszkujących hutniczą osadę robotników.

 

Muszę przyznać, że bohaterowie z żelaznego miasta, przypadli mi do gustu. Właściwie, najbardziej spodobały mi się kobiety, takie jak Toki, które potrafiły lepiej od mężczyzn, posługiwać się bronią palną. Miło było patrzeć, jak wielu z panów nie miało zbytnich szans w starciach z „kobiecą yakuzą”, pomimo, że ostatnie słowa w dziele Miyazakiego, należały do przedstawicieli Natury.

 

Magia wyobraźni”

 

„Mononoke - hime” jest obrazem, który potrafi oddziaływać na ludzką wyobraźnię. Najbardziej poetycką postacią jest tajemniczy Duch Lasu, który pojawia się w dwóch wcieleniach – mitycznego jelenia i Wędrowca. Oprócz niego, mamy liczne duszki, niby śmieszne grzechotki, nazwane przez ludzi imieniem Kodama, a także zwierzęta, które reprezentowały bogów. Atutem dzieła jest rysunek tych właśnie bohaterów, na przykład, wilczycy Moro czy wspomnianego wcześniej przeze mnie bóga – dzika Nago, który pod wpływem swojego gniewu i nienawiści do ludzi, stał się demonem. Chociaż użyto w filmie komputera, który pomagał w tworzeniu efektownych ujęć, w oko wpada ręczna animacja. Obrazy lasu i jeziora oraz ujęcia niezwykłego jelenia w masce, który stąpa po wodzie, są doskonałą reklamą dla tego filmu, nie wspominając już o księciu z dalekiej krainy, który pędzi przez góry i lasy, na swoim rogatym, ale niezwykle sympatycznym wierzchowcu. Wymienione tutaj motywy, nadają filmowej całości baśniowy klimat. Przyznam szczerze, że potraktowałam to anime jako bajkę magiczną dla młodzieży.

 

Dlaczego nie dla dzieci? Dobre pytanie, to wszystko przez te sugestywne ujęcia, kiedy rana nasączona gniewem dzika – boga, powoduje to, że nieświadomy skutków swej decyzji Ashitaka, zacznie atakować złowrogich samurajów, śmiercionośnymi strzałami. Widok odrąbywanych części ciała za pomocą kamiennych grotów to jedyny minus tego anime, chyba, że potraktujemy atak księcia jako metaforyczny wyraz niszczycielskiej siły nienawiści.

 

Sądzę, że losy wilczej królewny zasługują na piątkę, jeszcze z jednego powodu. Mowa tutaj o wieloznacznej możliwości odczytania tego utworu. Konflikt świata zwierząt i ludzi to tylko jeden z możliwych wariantów opowiedzenia od nowa tej historii.

 

Dla każdego coś miłego!”

 

Oto kilka odpowiedzi na pytanie o czym jest recenzowany film. Po pierwsze. Natura kontra kultura. Ludzie by przetrwać, karczują las. Prowadzą przy tym ze sobą krwawe wojny. Przykro to stwierdzić, ale konflikty zbrojne są elementem kultury i autor tego filmu, nie ukrywa przed widzami owej, smutnej prawdy. Nie przypadkiem wędrujący po świecie Ashitaka, widzi rzeź i pragnie zapobiec konsekwencjom ludzkiego okrucieństwa. W końcu, dzięki tylko swojemu, trzeźwemu osądowi królewicz może ocalić siebie i wilczą królewnę.

 

Możliwość numer dwa. Rodząca się miłość dwojga ludzi, która ma nikłe szanse na przetrwanie, chociaż zawsze zostaje nadzieja na pojednanie ze sobą zwaśnionych stron. Bardzo disney'owski motyw!

 

Po trzecie. Opowieść o losach bogów, skazanych na marginalizację. Sam tytuł filmu podkreśla, że San jest księżniczką dla wszelkich istot duchowych, a także zwierząt, mających związki ze światem nadprzyrodzonym. Termin „mononoke” odnosi się do boskości i niezwykłości zwierząt z lasu, a przede wszystkim do imienia mściwego ducha. Nie dziwi mnie takie rozumienie sprawy. Studio Ghibli lubi wracać do powiązania zwierząt z bogami. Przypomnijcie sobie opowieść o losach szopów, które dzięki swej mocy „zmieniania się”, mogły próbować powstrzymać ludzi od degradacji środowiska...

 

Po czwarte, nawiązanie do pewnego okresu historycznego i problematyki z nim związanej. Tym razem, mamy powrót do XV - sto wiecznej Japonii (tak konkretnie, do ery Muromachi, przypadającej na lata: 1338 - 1537), ukazanej w pryzmacie konfliktu przedstawicieli świata rozumu i magii.

 

Jakikolwiek wariant interpretacji wybierzemy, nie umknie nam ostatnia scena z cudownie ocalonymi ludźmi, którzy pod koniec seansu, uświadamiają sobie, że kwiaty są piękne... I na tym polega magia Studia Ghibli. Podsumowując, film oceniam na piątkę. W paru słowach raz jeszcze wymienię główne cechy utworu:

 

PLUSY:

 

  • Barwne ludzkie postacie, o indywidualnych rysach. W tym przebojowe żeńskie bohaterki.

  • Relacje San i pani Eboshi.

  • Motyw nienawiści, który nie jest obcy nawet bogom.

  • Zwierzęcy bogowie i duchy lasu.

  • Oprawa wizualna.

  • Nastrojowa muzyka w finale.

  • Fabuła, którą można interpretować na wiele sposobów.

  • Tytuł dający do myślenia, chociaż jego autor posługuje się baśniową stylistyką.

 

MINUSY:

 

  • Pozycja nie dla każdego. Zalecana dla widzów od lat 12.

 

Oceny w Internecie:

 

  • AnimeTanuki.pl:- 9,18

  • Filmweb.pl: - 8,2

 

Ocena Kyaa: 5,0.

 

Informacje o tytule:

 

Autor, projekt, reżyser, scenariusz: Hayao Miyazaki

Muzyka: Joe Hisaishi

Gatunek: Fantasy, przygodowe.

Realizacja: Studio Ghibli

Rok wydania: Japonia w 1997r.

Dystrybucja:Vision, 2001 r.

Czas trwania: 133 min.

Status: Zakończone.

 

Justyna Justa Margielewska


Kategorie wpisu: Animacja, Komiks, Literatura
« powrót

Dodaj nowy komentarz


Krótka historia wpisów na blogu... 


Created by ABC Arte 2019 :)