ABC Arte Blog 

Wyszukiwarka


Stronka zawierająca masę przemyśleń 
Justy z zakresu:

- anime... bo lubię!
- manga... bo lubię! 
- komiks... bo rysuje!
- literatura... bo piszę!
- projekty własne... bo szukam mecenasów!
- refleksje... bo czasem mnie coś nachodzi!
- to co mnie denerwuje... samo przez się! 
- czym jest sztuka... filozofia jeszcze nikogo nie zabiła!
- dlaczego ABC ARTE?
- bo to jest istotne?
I gdzie indziej miałabym publikować
swoje spostrzeżenia?! 

Kliknj... na skróty po więcej informacji! 


Recenzja: anime zombie parodia!

2015-06-15 20:11:19, komentarzy: 1

Kore wa Zombie Desuka?

 

Co się stanie gdy, gothic lolita, zombi, ninja wampirzyca i magiczna dziewczyna z piłą zamieszkają razem?

 

Poznajcie nowe zastosowanie spalinowej pilarki z szopy działkowego ogródka. Przekonajcie się, dlaczego jedna lolitka, woli zachować milczenie, a także co się stanie gdy ninja wampir, przez przypadek pocałuje męskiego zombiaka. Nie to nie są moje żarty, tylko wstęp do najzabawniejszej, ale i najkrwawiej komedii wszech czasów...

 

Takiego zombi jeszcze nie było!”

 

Mówiąc, że ktoś jest jak zombi, zawsze miałam na myśli Czesia z „Włatców móch”. O jakże mylna definicja żywego trupa! W takim razie, pozostaje mi opowiedzieć krótką historię, która zmusiła mnie do zmiany definicji, wydawało by się z pozoru nieskomplikowanego i oklepanego terminu. Twórcy, „Kore wa Zombie Desuka?”, udowodnili, że żywy trup nie koniecznie musi być odpychającym, zielonym jak ogr potworem, a równie dobrze może być kawaii. I nie chodzi jedynie tylko o fabularny motyw przystojniaczka, uciekającego przed blaskiem słońca, którego można poćwiartować na kawałki, ale także i o to, że rasowy zombi, może stać się ... magiczną dziewczyną, uzbrojoną w piłę mechaniczną!


Zombie tranwestyta i jego kumpelka czarodziejka z piłą

 

Takiego pecha miał właśnie Ayumu Aikawa, którego nie dość, że zabito, to jeszcze pozbawiono w pewnym sensie męskiej dumy. Mianowicie, na skutek pewnego spotkania na cmentarzu, dotrzymał moc magicznej dziewczyny Haruny (niestety musiał przejąć jej obowiązki tj. walki z dziwnymi bytami Megalo za pomocą spalinowej pilarki w różowym kostiumie baletnicy).

 

W ten sposób licealista (będąc już trupem ożywionym przez Eucliwood Hellscythe, znaną też jako Yuu, gothic lolitę, skrywającą niebezpieczne moce, która w trosce o swoich przyjaciół, nie wypowiadała ani jednego słowa, tylko pisała swoje komentarze na karteczkach) walczy z potworami, a jednocześnie szuka mordercy, który terroryzuje najbliższe otoczenie bohatera, nie zapominając przy tym, że w jego domu, (oprócz dwóch wymienionych panien) czeka jeszcze trzecia, wampirzyca Seraphim, będąca dość nietypową przedstawicielką rodu pana hrabiego Draculi.

 

Innymi słowy, autorzy anime, postanowili pobawić się utartymi schematami i naprawdę świetnie im to wyszło! W ich komedii pod względem humoru jest wszystko: harem uroczych, a zarazem demonicznych kobiet w domu Aikawy po tarapaty zombiaka, który nie boi się śmierci pod kołami aut (wiedząc, że nie umrze, ratuje kotki, fruwa nagi na oczach zawstydzonych dziewcząt, robi z siebie transwestytę i szkolną sensację, pocieszając się myślą, że jako czarodziejka, może wykasować świadkom pamięć).

 

Coś o estetyce, albo antyestetyce...”

 

„Kore wa Zombie Desuka?” to anime, które lubi zrywać z kanonem. Wampirzyca, nie boi się światła, zombi udaje, że żyje, słodka magicial girl, traci moc z ubraniem i powoli uczy się żyć w niemagicznym świecie, a groźne niedźwiedzie, krab i inne przerośnięte zwierzaki w szkolnych mundurkach, atakują ludzi. Tuż obok tych anomalii, wszyscy starają się jakoś funkcjonować, nie wyłączając w tym sposobie na swoją egzystencję, nekromantki w szatach lolity.

 

Oczywiście najśmieszniej jest w niegdyś pustym mieszkaniu Akiawy. Anime obrazuje, co może się stać „gdy rodziców nie ma domu”, bawiąc się w ecchi ujęcia, drwiąc z mocy bohaterek, które używają swoich umiejętności w grach, a także, po to by ukatrupić (przecież już martwego!) gospodarza.

 

Innym rozwiązaniem fabularnym jest spotkanie zombiaka ze swoim zabójcą (ubrany w szaty złej magicznej dziewczyny, ... to czarodziejki mogą być okrutne?), próbuje po raz kolejny zabić umarlaka, (przy czym, zanim dojdzie do tego spotkania, udaje bezbronną ofiarę seryjnego mordercy), nie wahając się zawrzeć pakt z monstrami atakującymi Tokio. Niezłe poplątanie fabuły? Takich oto „supełków”, jest znacznie więcej i aby je „odplątać”, Aikawa będzie musiał wraz „ze swoim nawiedzonym haremem”, stawić czoła wielu niebezpieczeństwom. W konsekwencji czego, umarły licealista nie raz będzie musiał zbierać do kupy swoje zwłoki!

 

Humor, dramat i mieszanie motywów, (włącznie z drwieniem z kanonu) są znakami rozpoznawalnymi tej produkcji. Jeśli Chcecie poznać losy, magicznej dziewczyny, będącej umarłym facetem i na dodatek, używającym zamiast różdżki piły i kopniaków, to z pewnością, ten tytuł przypadnie Wam do gustu. Sądzę, że eksperymenty fabularne są niewątpliwymi atutami przygód Aikawy. Mówiąc o perypetiach zombiaka, nie można zapomnieć o jego wyobrażeniach (ilustrowane są pięknymi portretami kobiet, które mieszkają u niego w domku, przy czym Japonki zwracają się do bohatera jako do „brata”, czyni to nawet milcząca, na co dzień gothic lolita w zbroi!).

 

Kolejny plus leży po stronie openingu „Makasete Tonight”, w wykonaniu Iori Nomizu. Dynamiczna muzyka Shinji Kakijimy, koresponduje z efekciarską animacją, która najpierw podsuwa piękne portrety, a potem ukazuje pojedynek z potworami, który staczają główni bohaterowie. Nasz miły zombi, ma okazję pokazać się jako waleczny facet z uniesioną wysoko gardą, choć na co dzień, pracuje jako dziewczynka z piłą. Tylko wrogom transwestytów, wstęp do serialu, może się nie podobać!

 

Pomimo posiadania kilkunastu zalet animacja, nie ustrzegła się wad. Pierwszy minus zdobywa ending anime pod tytułem „Kizuite Zombie-sama, Watashi wa Classmate desu”. Chociaż dowcipny, z miłym wokalem artystów, Manzo i Rie Yamaguchi, odstrasza swoją, kropkowaną grafiką. Wiem, to są ujęcia, które miały grać rastry i także mangowe strony. Są tam ujęcia kawaii buzi i zombiak na karnym krzesełku (umarlak jak głosi anime, w promieniach słońca nie dość, że cierpi, to jeszcze cofa się intelektualnie do poziomu małego dziecka, aż dziw, że wampirzyca Sera nie męczyła się w blasku słońca, ani nawet nie miała piegów, co mnie osobiście zirytowało).

 

Jeśli już mowa o czynnikach stresogennych, to bez wątpienia jednym z nich jest właśnie krwiopijca ninja. Dlaczego? Choćby dlatego, że ciągle w trakcie trwania przeróżnych starć z wrogami, powtarza, „technika miecza ... jak się ten miecz nazywał? Wierzcie to nie jest ważne, a przecież mogłaby troszkę po obrażać przeciwników (oj, a dopiec potrafi, już o tym wie najlepiej, nasz biedny zombi!).

 

Kłopot z oceną”

 

Przyznam się szczerze, że miałam problem z oceną tytułu. Pierwsza ocena piątki za polemikę z kanonem! Nie ma to jak, oglądać zombi, ratującego kotka spod kół ciężarówki. Potem było tyć gorzej, troszkę za dużo fanserwisu, moe, ecchi, a widok pań w łazience, przypominał mi obrazki w konwencji hentai. Dobrze, że tam piana była! Ewentualnie, błyski światła, które zakrywały nagość, aczkolwiek, reakcje bohaterek, atakujących zombiakia, robiły swoje (tak, myślę zwłaszcza o żywiołowej Harunie, która nie raz ukatrupiłaby wścibskiego licealistę) i same wyobrażenia Aikawy, też wiele mówiły za siebie. Aczkolwiek te ostatnie oraz sceny z byłą, magiczną dziewczyną, można potraktować jako żarty a la „Seksmisja”. Tak, tak zły facet narusza kobiecy ustrój, tylko, że panie, już wiedzą, co z takim zrobić. Czyli nawet te jakie wadom sceny, pozostały w wyobraźni widzów, a nie koniecznie na ekranie komputera, co wywróżyło tytułowi w ostateczności, nadal dość wysoką ocenę.

 

To jest wyłącznie kwestia mojego gustu. Trawię takich rzeczy w postaci żartów, dlatego też oprócz krągłych kształtów wymagam czegoś więcej. Tym czymś więcej w tej animacji jest historia Hellscythe, milczącej lolity, której słowa zawierają magię. Biorąc pod uwagę, że to właśnie ona ożywiła Ayumu Aikawę, aż chce się oglądać anime, pytając jednocześnie, „dlaczego?”. Czyżby mroczna nekromanka, szukała wsparcia i bezpieczeństwa? Czyżby, magia to nie wszystko?

 

Bez wątpienia, „Kore wa Zombie Desuka?” jest tytułem lekkim, zabawnym, ale także mającym w sobie to coś. Dla każdego, coś miłego. Mnie spodobała się kreska i fabuła, zwłaszcza, że główny bohater skojarzył mi się z Keiichi Maebarą, który przecież czasem sam ubierał się w dziwaczne stroje, ot tak za karę, którą otrzymywał od pięknego, karcianego klubu. Tak, a gdyby coś go ukatrupiło i dało dziwną broń do ręki? Mogłoby właśnie tak być, jak przedstawiono w tym anime. Pomimo, że tytuł jest komedią, posiada także dramatyczne, a wręcz i horrorystyczne momenty, gdzie więcej jest zadawania bólu i smutku, a dookoła bywa czerwono od kwi, wylewającej się litrami. Dlatego, też animację polecam widzom, którzy oswoili się z takimi widoczkami, bo skoro mowa o umieraniu, to wiadomo, że w grę wchodzi czarny humor.

 

Zatem pierwszy sezon przygód zombiaka i czarodziejki w jednym, oceniam na czwórkę z plusem. Myślę, że tyle wystarczy. Na koniec tylko jeszcze jedna informacja, obecnie emitowany jest drugi sezon o przygodach dziwnego zombi czarodziejki, pod takim tytułem „Kore wa Zombie Desuka? Of the Dead”.

 

Przekonajcie się sami, jakie jest to owe oblicze zombiaka, któremu nie smakują ludzkie mózgi, a jedynie w smak mu walki z monstrami i podglądanie uroczych panien. Anime gorąco polecam lubiącym komedie z dreszczykiem czytelnikom i czytelniczkom, ale czy Sięgniecie po tę pozycję, to już tylko Wasza decyzja. Warto poznać świat umarłej magicznej dziewczyny ... tranwestyty, ot tak dla poprawy humoru!

 

PLUSY:

  • Zombi z piłą mechaniczną, a na dodatek w szatach różowej dziewczyny!

  • Opowieść o niebezpiecznej, ale wrażliwej gothic lolicie

  • 12 odcinków łamiących konwencje

  • Seksmisja po japońsku!

 

MINUSY:

  • niewampirza wampirzyca

  • odpychający ending

 

Ocena Kyaa!: 4,5

Oceny z Internetu:

Anime.Tanuki.pl: 6,69

Film.Web.pl: 7,6

 

Informacje o anime:

 

Rodzaj produkcji: seria TV

Czas trwania: 12 x 25 min.

Tytuł alternatywny: Is This a Zombie?

Gatunek: komdia przygodowa, satyra/parodia, Ecchi, Harem, Magia

Produkcja: Studio DEEN

Autor: Shin'ichi Kimura

Projekt: Shinobu Tagashira

Rezyser: Takaomi Kanasaki

Scenariusz: Shigeru Morita, Touko Machida

Muzyka: Shinji Kakijima

 

Justyna Justa Margielewska

 

Kategorie wpisu: Animacja, Komiks
« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • Ariel 23:59, 9 lipca 2015

    Z tym tytułem akurat miałem styczność. Przyznam, że miałem mieszane uczucia, gdy to obejrzałem : ale nie w złym kontekście. Nawet przyjemnie mi się to oglądało i z całą pewnością jest to tytuł który zapamiętam na długo, gdyż, wydał mi się na tyle dziwny , że aż ciekawy. Ale przy tym raczej trudno jest mi do jego oceny podejść poważnie, ponieważ, to anime samo w sobie nie wydało mi się poważne. Ale, tak, czy inaczej : podobało mi się.

    Odpowiedz

Krótka historia wpisów na blogu... 


Created by ABC Arte 2019 :)