ABC Arte Blog 

Wyszukiwarka


Stronka zawierająca masę przemyśleń 
Justy z zakresu:

- anime... bo lubię!
- manga... bo lubię! 
- komiks... bo rysuje!
- literatura... bo piszę!
- projekty własne... bo szukam mecenasów!
- refleksje... bo czasem mnie coś nachodzi!
- to co mnie denerwuje... samo przez się! 
- czym jest sztuka... filozofia jeszcze nikogo nie zabiła!
- dlaczego ABC ARTE?
- bo to jest istotne?
I gdzie indziej miałabym publikować
swoje spostrzeżenia?! 

Kliknj... na skróty po więcej informacji! 


Recenzja: Anime o nieukach!

2015-06-23 18:08:49, komentarzy: 1

Baka to Test to Shoukanjuu

Nieuki wkraczają do akcji



Szkoła marzeń?”


Czy Zastanawialiście się kiedykolwiek jak może wyglądać szkoła przyszłości? Zapewne w marzeniach wielu, taka placówka powinna mieć w sobie wszystko co najlepsze. Nowoczesne komputery, miłych nauczycieli i oczywiście królewskie warunki do zdobywania wiedzy. Cóż, co Powiecie na to, żeby te wyśmienite rzeczy dostępne były tylko dla wybranych, a wszelkie nieuki (żeby nie powiedzieć idioci, jak głosi tytuł niniejszego anime) uczyli się w warunkach, (mówiąc krótko i zwięzłe) skandalicznych nawet jak na nasze, polskie realia.


bohaterowie szatyn głupek i różowowłosa prymuska w szkolnych mundurkach

 

Generalnie rzecz biorąc, szkoła to nieodłączny element fabularny z wielu anime i mang. Oprócz zwykłych placówek, Japończycy serwują nam uczelnie dla potworów, gdzie zwykle przez przypadek trafia ludzki nieudacznik czy akademiki i internaty wypełnione miłosnymi uniesieniami. Poza tym są i wizje szkół nowoczesnych, gdzie lepiej być prymusem lub jeśli nie jest to możliwe postać szaraczkiem, który zawsze może liczyć na pomoc przyjaciół.

 

Powróćmy do tematu. „Baka to Test to Shoukanjuu” to trzynastoosobowe anime z 2010 roku. Akihisa Yoshii z klasy F to główny bohater serialu. Chłopak wyróżnia się wyjątkowym brakiem inteligencji, swojego nauczyciela pana Nishimurę nazywa Ironmanem, źle pisze swój kwalifikujący egzamin i za „całokształt” ląduje w najgorszej klasie czyli właśnie w F. Ci frajerzy, (bo chyba do tego nawiązuje ta literka) są głównymi przeciwnikami klasy A, gdzie dla odmiany wrzucono najlepszych z najlepszych studentów. Taki podział, od razu przypomina mi amerykańskie komedie w stylu nieudacznicy kontra prymusy. I wiele wskazuje na to, że właśnie przez pryzmat tego typu produkcji, powinnam spoglądać na ten serial, który od schematów fabularnych nie stroni, choć to świetna komedia.

 

Autorzy anime, nie ukrywają, że jest to adaptacja mangi. Serial jest niezwykle komiksowy, często widać kolorowe sylwetki anonimowych ludzi (wyglądają jakby ich malowano barwnym rastrem), wiele minek mangowych i nie chodzi tylko o nastrój bohaterów, a także pojawiające się nad ich głowami znaki zapytania i wykrzykniki. Bywają też i ujęcia stylizowane na ołówkowe szkice (dotyczy to zwłaszcza rozmów Akihisy z Yuuji Sakamoto, który jest jego najlepszym przyjacielem, co nie przeszkadza mu w manipulowaniu swoim dobrym znajomym), a także częste zapisywanie onomatopei w chmurkach. Szczerze mówiąc, nie trzeba czytać mangi, gdyż serial zdaje się być kalką komiksu.

 

Ja też chcę mieć takiego avatara!”

 

Jeśli jest coś, co psuje odbiór tego jakże cukierkowego anime z pewnością są to ecchi motywy. Serial mógł z łatwością obejść się bez denerwujących zbliżeń na ciała żeńskich bohaterek. Poza tym, nie spodziewałam się w animacji o parodiowaniu szkolnej rzeczywistości takiego natłoku chibi bohaterów. Mowa tu oczywiście o avatarach uczniów, którzy toczą ze sobą wirtualne pojedynki. O mocy tych laleczek świadczą ich stopnie, a właściwie punkty z egzaminów, dzięki którym klasa F chce dorównać studentom z A. Jak łatwo się domyśleć, skutki będą opłakane dla idiotów, a zwłaszcza dla ich ambasadora, któremu kumple powinni kupić książkę pod tytułem „Jak bezpiecznie używać kleju w tubce”. Nie ukrywam, że Joshii jest głównym powodem do obejrzenia serialu. Jak reszta uczniów ma swojego avatara, będącego zarazem karnym inspektorem, ale także symbolizuje go mały, nagi diabełek, który za plecami chłopaka, komentuje jego postępowanie. Nie Zdziwcie się, że idiota potrafi zjeść kanapkę, która upadła na chodnik, a ma wątpliwości do skosztowania naleśników, którymi chcą go poczęstować dwie, śliczne dziewczyny.

 

Powróćmy do kwestii wirtualnych istot. Szczerze mówiąc chibi avatary są urocze, podobnie jak cała plejada bohaterów. W zasadzie, chce się krzyknąć: „Ja też chcę takiego avatara!” Tylko dokładnie nie wiem po co. Moim zdaniem turniej Istot to niepotrzebny wypełniacz czasu antenowego, a same słodkie postacie Istot, równie dobrze mogłyby mieć powierzone zupełnie inne zadania. To pokazanie relacji damsko-męskich powinno być głównym motorem akcji, a jeszcze lepiej byłoby skoncentrować się nad wyjątkowością akademii Fumizuki pod względem jej organizacji. Jedynym plusem wirtualnych pojedynków są zajęcia (prowadzone za karę dla przegranych) przez Ironmana, których nauczyciel nie może się doczekać. Dlatego pojawia się w błyskawicznym tempie i zabiera ze sobą pechowców.

 

Świetnie się zapowiadało, ale...”

 

Przyznam, że zapowiadało się świetnie pod względem fabularnym: Himeji Mizuki, najbardziej inteligentna z klasy F, źle się czuje i z powodu choroby nie zdaje testu. Dziewczynie chce pomóc, nasz kochany nieuk – ambasador. Szybko się okazuje, że oboje (on z własnej winy, ona przez przypadek), spotykają się w tej samej klasie. Od tej pory różowowłosa piękność będzie, ratować naszego nieudacznika. Żeby było śmieszniej, na drodze Joshiiego pojawi się łamiąca mu kości Minami Shimada i reszta pań cudnych, które mylą mi się jedna z drugą. Jeśli chodzi o Himeji to przyznać trzeba, że jest słodka i strasznie przypomina mi Mokę Akashiya z „Rosario + Vampire”, chociaż ta druga jest ładniej narysowana, a na dodatek gdy trzeba zamienia się w groźną wampirzycę. Z postaci recenzowanego anime, wyróżniają się jeszcze przewodniczący zwaśnionych klas, Yuuji Sakamoto, o którym już wcześniej pisałam i jego partnerka Shouko Kirishima, potrafiąca dopiec niejednemu chłopakowi. I oczywiście, mamy plejadę person od natrętnego fotografa po Gala Anonima z kosą. Czy to sama Śmierć, została przydzielona do klasy nieuków? Naprawdę, początek anime zachęca do jego obejrzenia, ale Wierzcie mi jego opening potrafi wprowadzić w błąd, nie ma w nim żadnej informacji o szkolnych pojedynkach wirtualnych Istot, choć są one pokazane jako słodkie laleczki. Gdyby czepiać się szczegółów, po obejrzeniu połowy pierwszego odcinka, można stracić grunt pod nogami, (za sprawą potyczek avatarow) i zacząć zastanawiać się czy sobie odpuścić ten tytuł. Ten kto jednak wytrwa i obejrzy resztę odcinków, zostanie całkiem miło zaskoczony. Tylko te walki radzę sobie darować, a skupić się na relacjach bohaterów i pomyłkach ambasadora klasy F. Generalnie rzecz biorąc, lubię wszelakie stworki w anime, ale chcę wiedzieć czy dany serial jest o potworkach czy o grupie czubków... W tym przypadku jasnej odpowiedzi nie ma i po części ta niewiadoma, zachęca do oglądania kolejnego odcinka. Przyznać muszę, że idioci potrafią wciągnąć widza, także można w ciągu jednego dnia obejrzeć większość epizodów.

 

Metody nauczania w akademii Fumizuki”

 

Osią akcji w tej dość krótkiej serii jest konflikt najlepszych uczniów z najgorszymi, którego przyczyną stał się drakoński system nauczania. Właściwie klasa F nie ma nic do stracenia, a zyskać może wiele, począwszy od szkolnych ławek, które się nie rozpadają, skończywszy na własnym honorze. Tak na marginesie, rozwiązania te mogły zaskoczyć japońskiego widza, ale polskiego niekoniecznie. Przyznam, że gdyby autorzy nie udziwniali by tak fabuły, anime oceniłabym na pięć. Tą ocenę psują mi ecchi ujęcia (jakby ich było mało w podobnych produkcjach!) i motyw avatarów. Jest dla mnie mało wiarygodne, że najbardziej upodlona klasa ma do swojej dyspozycji jedynie słodkie miniaturki, których siłę stanowić mają indywidualne wyniki z testów właścicieli cyfrowych laleczek... Na dodatek nad rywalizacją uczniów czuwają nauczyciele, którzy pozwalają studentom brać udział w wirtualnych pojedynkach... Absurdalny pomysł, nieprawdaż?

 

Moim zdaniem akcja anime powinna zawierać się jedynie w perypetiach klas, które mają nierówne szanse w zreformowanej akademii. Wiem, że „Baka to Test to Shoukanjuu” jest komedią, ale nie ukrywajmy, że źródłem dla tematu serialu jest poważny problem. Wiemy doskonale, że w rzeczywistości i bez avatarów, istnieje rywalizacja rodziców, polegająca na wysłaniu uczniów do jak najbardziej prestiżowych placówek. W ten sposób, część młodych ludzi uczy się, że można krytykować innych, uważać ich za tytułowych idiotów, ponieważ tamci mieli gorsze oceny, a w ich klasach było przedpotopowe wyposażenie, zamiast indywidualnych laptopów na ławkach uczniów.

 

Niech żyją słodycze!”

 

Nie wliczając zastrzeżeń od strony fabularnej, anime prezentuje się bardzo dobrą kreską, przyzwoitą ścieżką dźwiękową i humorem. To niewątpliwie jego plusy. Na początek coś o samej kresce. W openingu na białym tle, mieszanym z cukierkowymi efektami, pojawiają się najznakomitsi uczniowie z klasy F. Każdemu z nich towarzyszy jakiś kolor, w którym to zaobserwować możemy lustrzane odbicia bohaterów. Skoczności openingowi, dodaje biegnący przed siebie Yoshii, który mija na swojej drodze przyjaciół. Słowa z piosenki, utwierdzają nas w przekonaniu, że chłopak nie podda się, chociaż świat ma go za głupka. Tak prezentuje się „Perfect­‑area complete”. Ending serialu wpada lepiej w ucho, jest mocniejszy, troszkę przypomina rockową balladę (dla kontrastu opening wydaje się bardziej popowy), może to prze czarne tło na tle którego pojawiają się postacie, jednakże zakończenie, choć proste w formie, miło zaskakuje. Nie bez znaczenia są też zastosowane w nim napisy, będące zarazem tytułem dla endingu serialu: BAKA GO HOME! W obydwu przypadkach, odzwierciedlony jest humor tego anime, aczkolwiek najwięcej go w perypetiach Joshiiego, który zachwyca widzów swoim sposobem myślenia, jeśli on w ogóle wie, co to znaczy używać głowy w celach abstrakcyjnych.

 

Jest jeszcze drugi ending, „Hare Tokidoki Egao”, w którym pojawiają się głównie postacie dziewcząt. Znów mamy do czynienia z melodyjną balladą o miłości. Zakończenie jest słodkie i doskonale pasuje do openingu. Generalnie wszelkie dodatki do serii są dobrze wykonane, zarówno pod względem wokalu jak i grafiki.

 

Przyznać trzeba, że anime o głupkach jest świetną komedią i romansem, ale jako opowieść o futurystycznej szkole, spisuje się kiepsko. Jest to smutne, ponieważ ten właśnie wątek, mógłby posłużyć jako znak rozpoznawczy dla serialu. Jeśli nie zrażają Was opisane niedoskonałości, to informuję, że opowieść o losach idiotów ma swoją kontynuację. Wszak serial ma tylko 13 odcinków więc zaryzykować można, a w zasadzie dobra to rzecz by pośmiać się troszkę ze szkoły, zwłaszcza gdy ta placówka, dostarcza same przykrości. I przyznam szczerze, że gdyby anime obejrzał, Sam Wiecie Kto, być może oprócz mundurków wprowadziłby pewne zmiany z tej dziwnej akademii.

 

Podsumowując serial oceniam na czwórkę z plusem. To tak dla zachęty dla twórców czyli dla studia Silver Link i autora, Kenji Inoue, Jeśli już mowa o twórcach to sam scenariusz został napisany przez Katsuhiko Takajamę, za reżyserię odpowiadał Shin Oonuma, a projektem zajęli się Miwa Ooshima i Yui Haga.

 

Samo anime ma swoją kontynuację pod tytułem „Baka to Test to Shoukanjuu Ni”, oprócz tego mamy mangę oraz dwuodcinkowe OVA. Tytuł ten gorąco polecam wielbicielom komedii. Jeśli Lubicie nieskomplikowane historie z dodatkiem walk stworków, głupkowaty humor oraz ładną kreskę, to dobry wybór. Anime naprawdę dobre na chandrę, zwłaszcza, że nie brakuje mu dodatków, w których autor pyta o sens obchodzenia Świąt („Baka to Test to Shoukanjuu: Mondai - Christmas ni Tsuite Kotae Nasai”), albo pokazuje kolejne oblicza klasy F i pozostałych dziwaków.

 

Plusy:

  • Temat reformowania szkoły.

  • Humor, bardzo dużo śmiesznych momentów.

  • Świetna kreska, nawet avatarzy uczniów są cudni!

  • Przezabawna postać głównego bohatera.

  • Dobrze zarysowane charaktery reszty studentów, od słodkich dziewcząt po wrażliwego na urok pań fotografa.

  • Endingi i opening do serialu.

 

Minusy:

  • Fabularny chaos czyli pomieszanie walk stworków z romansem.

  • Pojedynki istot, (transformacje żeńskich avatarów przypominają mi Sailorki).

  • Nie każdy lubi ecchi.


Oto garść informacji o tytule:

Gatunek: romans, komedia, ecchi.

Studio: Silver Link

Emisja: 2010, TV Tokyo, 13 odcinków po 24 min.

Status: Zakończone.

 

Oceny z Internetu:

AnimeTanuki.pl: - 6,64

Filmweb.pl: - 7,8

 

Ocena Kyaa: 4,5.

 

Justyna Justa Margielewska

 

« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • Ariel 13:57, 17 grudnia 2015

    Zdecydowałem się obejrzeć to anime głównie ze względu na tytuł : i fakt, że jakoś nie szczególnie miło wspominam czasy szkolne.Fabuła wydała mi się pokręcona - ale faktem jest też to, że oglądałem to po prostu żeby się pośmiać i pod tym kątem ten tytuł spełnił swoje zadanie - w jakiś sposób trafił w moje poczucie humoru.

    Odpowiedz

Krótka historia wpisów na blogu... 


Created by ABC Arte 2019 :)