ABC Arte Blog 

Wyszukiwarka


Stronka zawierająca masę przemyśleń 
Justy z zakresu:

- anime... bo lubię!
- manga... bo lubię! 
- komiks... bo rysuje!
- literatura... bo piszę!
- projekty własne... bo szukam mecenasów!
- refleksje... bo czasem mnie coś nachodzi!
- to co mnie denerwuje... samo przez się! 
- czym jest sztuka... filozofia jeszcze nikogo nie zabiła!
- dlaczego ABC ARTE?
- bo to jest istotne?
I gdzie indziej miałabym publikować
swoje spostrzeżenia?! 

Kliknj... na skróty po więcej informacji! 


Recenzja: anime horror ze słodkimi dziewczynkami

2015-06-10 16:25:52, komentarzy: 0


Higurashi no Naku Koro ni Kira

czyli... Strasznie śmieszne przygody Riki i Hanyuu.

 

Baśń o Hinamizawie”

 

Za siedmioma górami, za siedmioma dolinami, za siedmioma rzekami gdzieś w Japonii była sobie pewna, niezbyt licznie zaludniona, Hinamizawa. Niby spokojna wioska ze starą świątynią i małą szkołą, w której spotykała się grupka przyjaciół. Towarzystwo cukierkowych bohaterów, wiodło sobie spokojne żywoty, dopóty ktoś kogoś nie zamordował i nagle.... wszystko ulegało „resetowi”.


Wszystko za sprawą niejakiej Hanyuu (rogatej demonicy, a właściwie wcielenia bogini Oyashiro-sama) i kapłanki Riki Furude, która za wszelką cenę, pragnęła pokonać raz na zawsze przeklęty symptom Hinamizawy. I oczywiście, kiedyś się udało... I już nikt nie miał... wyrywanych paznokci, ani nie został poćwiartowany za pomocą maczety!


Hanyuu japońska diablica w stroju kapłanki o krowich rogach skierownych w dół

 

Tak było w serii pierwszej i drugiej. Z okazji dziesiątych urodzin anime sygnowanego postacią Riki i reszty jej kompanów, powstało czteroodcinkowe OVA, które zafundowało nam, zupełnie nowe spojrzenie na świat płaczących cykad. Mianowicie, tajemniczy symptom Hinamizawy, nie objawia się już w postaci żądzy rozlewu krwi, a w erotycznych urojeniach Keiichi'ego Maebary, które zresztą można pokonać za pomocą magii! Innymi słowy, doczekaliśmy się parodii klasyku i przyznać trzeba, że takie rozwiązanie nie każdemu fanowi przypadnie do gustu.

 

Lubię wszystkie anime spod znaku „Higurashi”, w dużej mierze za eksperymenty fabularne. Jednakże, widok boginki Hanyuu w drugim epizodzie, z motylkowymi skrzydełkami i czułkami dziwnie korespondującymi z jej rogami, niby wróżki na kształt Dzwoneczka, bardziej mnie rozdrażnił, a niżeli rozbawił. Właściwie, można było się obejść bez tak karykaturalniej Hanyuu (jakby we własnej postaci, nie byłaby dość śmieszna!) i bez transformacji Satoko Houjou i kapłanki Riki w magiczne dziewczynki a la sailorki, walczącymi ze swoimi demonami przeszłości. Jeśli w drugim odcinku, doczekać się można plusów to z pewnością dzięki opętanym przyjaciołom Riki (nie obeszło się bez dobrze znanych artefaktów: maczety, igieł w ryżowych kuleczkach i paralizatora) oraz efektywnego występu Takano Miyo, a także curry jako broni masowego rażenia.

 

Nie licząc tych dwóch elementów (sailorek i motylej Hanyuu), parodia wydaje się być całkiem strawna i zabawna... Pierwszy odcinek OVA dotyczy przede wszystkim krzywej wyobraźni Keiichi'ego, której najwyraźniej przeszkadzają młodzieńcze emocje i popędy chłopaka. Przez większość trwania tego epizodu, otrzymujemy pełno ecchi obrazków z zielonowłosymi siostrami bliźniaczkami w niezręcznej sytuacji (mowa o Shion i Mion Sonozaki) czy... z biedną Riką, nie licząc pewnego, niebezpiecznego króliczka Charlie'go!

 

Zresztą, to żadna tajemnica, iż siostry bliźniaczki z klubu karcianego są atutem serii, więc z tego patentu ponownie skorzystali twórcy przy wymyślaniu fabuły do OVA. Oprócz nich w krótkiej czteroodcinkowej serii, nie mogło również zabraknąć Reny Ryūgu (podczas oglądania anime, ciągle zastanawiałam się, gdzie się podziała jej maczeta i miło się zaskoczyłam, że autorzy dali jej broń do rąk), która rywalizowała w trzecim epizodzie o względy Keiichi'ego ze sławnymi siostrzyczkami Sonozaki. Chociaż epizod zaznaczał przede wszystkim pewien plus bycia bliźniaczką, który miał być lekarstwem na nieśmiałość Mion.

 

 

Na koniec twórcy zafundowali nam krótką opowieść o Hanyuu i Rice, które spotykały siebie same z przeszłości. W ostatnim odcinku, autorzy ponownie pobawili się z image bogini. Tym razem jest to o wiele lepszy wizerunek, który upodabnia Hanyuu do istot ludzkich. Sami przekonajcie się o tym, co stało się z rogatą boginką. Tak na marginesie rozważań, w jednej chwili zaczęłam się zastanawiać czy Hanyuu, to ta sama postać, która chroniła Rikę w ostatnich odcinkach drugiej serii. Jednakże, to pozytywna metamorfoza boginki i możemy ją śmiało potraktować jako plus dla OVA.

 

W ten sposób rysuje się oś fabularna najnowszej serii, która potrafi zaskoczyć niejednego fana. Przyznam, że pomimo nowości, twórcy zafundowali widzom dość przewidywalną rozrywkę. Na początek jest zabawnie, a na koniec wzruszająco. Podobnie było we wcześniejszej serii OVA pod tytułem „Higurashi no Naku Koro ni Rei”, (wszystko zaczyna się od epizodu na basenie, gdzie była niezapomniana kara dla Keiichi'ego, który musiał ubierać kąpielówki z głową łabędzia) aż po groźny wypadek Riki. W rezultacie niego, dziewczynka trafiła do zupełnie innej Hinamizawy, a na dodatek spotykała swoją mamę i dowiedziała się, że wszelkie nieszczęścia jakie ją prześladowały, nie musiały się wydarzyć...

 

Wspominam o tym OVA, ponieważ jest ono o niebo lepsze od recenzowanej nowości pod względem fabularnym. Moim zdaniem „Rei” jest interesującym dodatkiem do serii drugiej. Czymś w rodzaju, „co by było gdyby”. Tego wrażenia nie psują mi nawet tragikomiczne scenki z polowania na kąpielówki Maebary. Może to dzięki ingerencjom Hanyuu, tej z rogami i bez motylich skrzydełek, którą skutecznie manipulowała Rika. W efekcie działań boginki, mogliśmy zobaczyć min. wojsko w basenie, pragnące dorwać właściciela magicznej bielizny, reakcję przyjaciół Keiichi'ego i ogólny chaos. Później przyszła pora na klimatyczny niepokój z płaczącymi cykadami.

 

Baśń o Hinamizawie lubi wracać do przeszłości, której łatwo pojąć się nie da, nieprawdaż? Oczywiście... dociekliwi fani wiedzą, że Rika ma ponad sto lat, bo tyle jej zajęło ciągłe odradzanie się, tylko po to … by zginąć w makabryczny sposób! W najnowszej serii Rika nie ginie, ani nie odnosi przynajmniej niebezpiecznych obrażeń ciała, co właściwie pozbawia serię OVA, tego „horrorystycznego smaczku”. Podsumowując, brak makabry, za bardzo poszarpana fabuła, oferująca zbyt radykalne zmiany, nawet jak na to anime, a także dziwna kreacja boginki, każe dać produkcji niską ocenę. Powiedzmy, że trzy. Czy jest szansa na podniesienie tego, niskiego werdyktu?

Mocne i słabe strony...”

 

Przedstawiłam mankamenty tego tytułu, sprowadzające się do braku umiaru z autorskimi eksperymentami. Czas na kolejne minusy, a może i na plusy. Niewątpliwym atutem serii jest opening i ending. W sumie to żadna nowość. Jednakże, parujący optymizm z piosenki tytułowej, nie koniecznie znów pasuje do fanowskiego wyobrażenia o losach Riki. Słowa „miłość” i „szczęście”, utrzymane w skocznej tonacji, najlepiej oddają inność tytułu. Pomimo tej różnicy, coś się powtarza. Mianowicie, nieodłączny od zawsze jest motyw kwiatów. W tym przypadku królują słoneczniki na tle zieleni i błękitu nieba. Przypominam, że w serii pierwszej o tytule „Higurashi no Naku Koro ni”, Rika pojawiała się na tle czerwonych jak krew roślin, a także tęczowych kwiatów, ubrana w tajemniczą maskę. I chociaż początek serii odznaczał się różnobarwnymi akcentami, nie ulegało wątpliwości, iż były to barwy zła. W najnowszej osłonie, dziewczynka w towarzystwie oddanych przyjaciół obserwuje piękno natury... Czasem wierzyć się nie chce w ten optymizm!

 

Niewątpliwym plusem pozostają głosy postaci. Lubię sposób mówienia Hanyuu, zwłaszcza kiedy się czegoś obawia (bogince głosu użyczyła Yui Horie), a drażni mnie nadal Rika ze swoim przerywnikiem „nippah”! Chociaż kiedy młoda kapłanka obniża ton głosu, brzmi naprawdę dobrze. Wszystko to dzięki Yukari Tamurze, która będąc seiyuu Riki, miała nie mały orzech do rozgryzienia. Po prostu, nie ma to jak, być aktorką głosową dla tak dwulicowej postaci!

 

Oczywiście, wygląd bohaterów zasługuje na pozytywną ocenę, a zwłaszcza postacie dziewcząt i kobiet. Kreska odznacza się starannością. Postacie są bardzo „mangowe” to znaczy, że mają duże, słodkie oczka, kolorowe włosy, niekoniecznie wiernie oddane proporcje, ale to nie przeszkadza w oglądaniu ich wyczynów. Właściwie, owa kreska pomaga w zachowaniu dystansu do świata przedstawionego (czasem trzeba). Nie przypadkowo nagromadzono tak wiele „minek” na twarzach postaci. Bo jak inaczej pokazać nieobliczalną naturę Reny? Biega z prędkością światła, cieszy się ze swoich kawaii lalek, „chce wszystko, co słodkie zabrać do domu”. Nie wspominając już o tym, że za plecami delikatnej Japonki, ukryta bywa maczeta... Te wspomnienia fana!

 

Pomimo dziwności serii, trudno nie polubić tego tytułu. Może i z przyzwyczajenia do interesujących bohaterów, można wybaczyć autorom ich błędy, zwłaszcza w kwestii fabuły. Chociaż, ta dziwna opowieść ma w sobie i swój urok. Po prostu, twórcom podwinęła się ręka przy pisaniu i wyszło im, BARDZO DZIWNE ANIME, tylko czy ta seria była kiedyś zwyczajna? Nie i dlatego w ostateczności podnoszę ocenę do czwórki, aczkolwiek mogłoby być lepiej. Anime polecam fanom serii, jednak uprzedzam, niektóre eksperymenty nie koniecznie się spodobają. Seria jest krótka i lekka. Nie wymaga znajomości swoich poprzedniczek. I w przeciwieństwie do nich, widz nie potrzebuje mieć mocnych nerwów.

 

PLUSY”

  • Kolejna seria z Riką i Hanyuu!

  • Seiyuu głównych bohaterów.

  • Świetny opening („Happy! Lucky! Docky!”) i ending ("Zendaimimon Miracle Change").

  • Rysunek postaci, a zwłaszcza ich strojów (choć niektóre image nie koniecznie są dobrymi pomysłami).

 

MINUSY:

  • Nietypowa fabuła, zbyt optymistyczna.

  • Brak klimatu z poprzednich serii.

  • Mix motywów, który nie układa się w jedną całość, jakby anime było czterema fanfickami...

  • Nie do końca udane eksperymenty z wizerunkami bohaterów, zwłaszcza w przypadku Hanyuu.

  • Nie wszystkim fanom seria przypadnie do gustu.

 

Informacje o anime:

 

Reżyseria: Hideki Tachibana, Toshiyuki Kato

Scenariusz: Toshifumi Kawase, Mika Nomura

Scenografia / dyrektor artystyczny: Chikako Shibata

Montaż: Masahiro Matsumura

Muzyka: Kenji Kawai, Tomoki Kikuya, Yui Horie

Producent: Yoshito Danno

Studio: Studio DEEN

Rodzaj produkcji: seria OVA

Rok wydania: 2011

Czas trwania: 4 x 30 min.

Gatunek: komedia, ecchi, harem, kryminał, parodia.

Status: Zakończone

 

Oceny z Internetu:

Filmweb.pl: 4,1.

Ocena Kyaa: 4,0.


Justyna Justa Margielewska


Kategorie wpisu: Animacja, Komiks
« powrót

Dodaj nowy komentarz


Krótka historia wpisów na blogu... 


Created by ABC Arte 2019 :)