ABC Arte Blog 

Wyszukiwarka


Stronka zawierająca masę przemyśleń 
Justy z zakresu:

- anime... bo lubię!
- manga... bo lubię! 
- komiks... bo rysuje!
- literatura... bo piszę!
- projekty własne... bo szukam mecenasów!
- refleksje... bo czasem mnie coś nachodzi!
- to co mnie denerwuje... samo przez się! 
- czym jest sztuka... filozofia jeszcze nikogo nie zabiła!
- dlaczego ABC ARTE?
- bo to jest istotne?
I gdzie indziej miałabym publikować
swoje spostrzeżenia?! 

Kliknj... na skróty po więcej informacji! 


Recenzja - Carnival Phantasm Przepis na udaną zabawę!

2015-06-07 09:03:04, komentarzy: 1

Kolejny blog z cyklu recenzji... tym razem bitwa o św. Graala! 

 

Laser w oczach i ADHD!”

 

Czy Wyobrażacie sobie najbardziej nieprzewidywalny karnawał w waszym życiu? Zapewne tak. Kto nie chciałby szaleć na parkietach Rio, lub ewentualnie spędzać nocki w kasynach Las Vegas, i tracić pieniądze, zresztą z trudem zarobione?! Z pewnością każdy z nas, chciałby przeżyć taki niezapomniany karnawał pod warunkiem, że nikt z imprezowiczów nie ośmieliłby się popsuć nam wymarzonej zabawy.


Rycerze św. Graala i ich kociaki

 

Zatem jak łatwo się domyślić w tej recenzowanej serii, komuś z postaci będzie bardzo zależeć na wprowadzeniu gigantycznej ilości chaosu w życie bohaterów, których jest tak wiele, że od tej różnorodności można stracić w głowę. W „Carnaval Phantasm” jest wszystko, co można sobie wyobrazić w scenariuszu do anime, począwszy od stworów i przystojniaków, którzy uczestniczą w teleturnieju, gdzie wygraną jest legendarny Święty Graal, po magiczne dziewuszki i kocie duszki... I właśnie te kawaii kocie demony, wprowadzają widzów serii OVA w karnawałowy chaos.

 

Zatem „Carnaval Phantasm” to 12 epizodów i dwa dodatki, będące niezłym przepisem na to jak popsuć zabawę karnawałową. Niewątpliwym plusem tytułu jest humor twórców, którzy zaserwowali widzom scenki gagowe z kotami. Tak na marginesie, stworki te biją na głowę swoją nieobliczalnością koty z reszty anime i mang, razem wziętych ze sobą. Nie spodziewajcie się u futrzaków śladów inteligencji. Zwierzaki porywają ludzi, strzelają laserami ze swoich oczu i sieją chaos, gdzie się tylko pojawią. Innymi słowy, autorzy pokazali bestyjki z ADHD ku uciesze fanów serii, w tym również i mojej.

 

Ktoś w sieci zapytał, „co ćpali twórcy anime”? Sądzę, że pytanie wcale nie głupie, skoro pozwolono widzom na oglądanie Kotomine Kirei, znanego księdza beksy, potwora Berserka na zakupach i tego kociego demona Ahnenerble, sprzedającego curry w małej knajpce. A to dopiero początek plejady dziwaków, którzy tańczą na kolorowej paradzie w trakcie trwania dość długiego openingu, co mnie troszkę dziwi, (może i nie powinien mnie zaskakiwać fakt, że autorom zależało na przedstawieniu jak największej ilości oryginalnych bohaterów), w porównaniu z krótkimi odcinkami – wstawkami z wybranymi postaciami.

 

Ten karnawał jest bardzo odmóżdżający. Chociaż jeden epizod trwa tylko 15 minut, zawiera w sobie więcej szaleństwa niż taka przykładowa „Super Świnka”, mająca o połowę dłuższe odcinki (anime pod tym tytułem było emitowane w telewizji TVN, o nastolatce, która zamieniała się w super silną i słodką fruwającą świnkę, ratującą świat przed złem i występkiem).

 

Potencjalnych fanów uprzedzam od razu, iż seria ma fabułę wzorowaną na pomysłach różnorakich i sama w sobie jest parodią pod znaku dziesięciolecia TYPE-MOON. Zatem Na OVA składają się parodie produkcji „Melty Blood”, „Fate/stay night”, a także „Tsukihime” i niezliczone sugestie wielbicieli karnawałowego tytułu.

 

Właściwie, rzecz nie wiele ma wspólnego z karnawałem, chyba, że potraktujemy na serio rozmówki kocich duchów, które inaugurują większość odcinków. Dla przykładu podam jeden demoniczny gag z anime, brzmi tak: kica szefowa o różowym futerku, skarży się, że odchodzi z Ahnenerble. Skąd ta decyzja? Bo straciła wiarę w siebie, z powodu tego, że wszystkie koty z knajpki mają te same twarze! Fakt, rysownicy zbytnio nie wysilili się przy swojej pracy!

 

Autorefleksyjne lustereczko się potłukło!”

 

Przyznać muszę, że humor to nie jedyny atut serii. Na uwagę zasługują postacie, które reprezentują przeróżne tytuły i gatunki. Kreska odznacza się różnorodnością, nie mniej imponującą jak wielowątkowość każdego epizodu. Na karnawałowy odcinek składa się zazwyczaj: gag kotów, losy księżniczki biało księżycowej w wersji hardcore (z jej kumpelką – wybawicielką Ren, uzbrojoną w w magiczne artykuły spożywcze, z demonicą Akihą i tajemniczymi sprzymierzeńcami, którzy są oglądani w telewizji przez znaczną część kocich bohaterów), a także dylematy chłopaków i dziewcząt czyli życie nastolatków, i oczywiście uczestnictwo w wojnie o Świetego Graala, i jeszcze .... uliczne zrzeszenie czyli talk show trzech mangowych panienek!. Niezła wybuchowa mieszanka jak na jedną serię OVA, której nie przeszkodziło również udawać program przyrodniczy. Był taki jeden epizod z panią Szermierz, przebraną za lwa, która żyła w afrykańskiej dziczy i żywiła się jednym z głównych bohaterów, który notorycznie walczył o swoje przetrwanie, Czytajcie, „wszyscy chcieli go zabić”! Tyle o fabule, powróćmy do opisu karnawałowej parady.

 

Najbardziej karnawałowy jest opening. Postacie tańczą na paradzie. Dziewczyny w strojach pokojówek, w mundurkach szkolnych, a także we fantastycznych szatach. To samo dotyczy męskich bohaterów, od studencików po wojowników. Jest bardzo pastelowo. W tłumie dziwaków widać i kocie demony. Piosenki w anime zdają się być dłuższe od samych scen. I nie ukrywam, że to bogactwo folkloru (tj. postaci i fabuł z nimi związanych), z czasem może zacząć drażnić, kiedy nie wie się, co się ogląda, albo o zgodności do tytułu świadczą tylko muzyczne wstawki.

 

Z przykrością stwierdzam, że anime powinni inaczej nazwać. Ten karnawał w tytle jest strasznie mylący! Już lepiej pisać, „Baka go home!”. Nie bez powodu napisałam tytuł endingowej piosenki z anime „Baka to Test to Shoukanjuu”. Recenzowany tytuł i idiotów łączy jedno. Są to niekwestionowane reżyserskie podobieństwa w openingach. Skoczna muzyka, tło z tęczowymi dodatkami, kolorowe napisy i skłonność do pokazywania tłumów postaci z ich portretami relacji damsko – męskich... Nie wierzę w przypadek!

 

Autorefleksyjne lustereczko się potłukło! Nie polecam anime widzom, którzy szukają fabularnych nowości, aczkolwiek łowcy cytatów będą w siódmym niebie. Podobnie, wielbiciele stworków i klasyki, z pewnością mogą sięgnąć po tę pozycję. I oczywiście fani dziwnego humoru, będą zachwyceni. Generalnie, autorzy postarali się zainteresować możliwie najszerszy krąg odbiorców, tylko czy to była dobra decyzja? Przekonajcie się sami. Ja wybrałam serię ze względu na humor i kreskę, bo nie ukrywam, że najlepsze są fragmenty z futrzakami. Zresztą, to tylko one mogły połączyć z wybuchowymi efektami, losy kawaii dziewcząt i chłopaków.

 

Podsumowując, plusy stoją po stronie kreski i parodii, a także ścieżki dźwiękowej. Gorzej z fabułą, która upodabnia serię OVA do potłuczonego lustereczka... Jednakże, po dość krótkim namyśle, daję serii czwórkę z plusem. W końcu nie we wszystkich dziełach, wszystko musi funkcjonować jak w mechanizmie szwajcarskiego zegarka, nieprawdaż?

 

Jeszcze raz, polecam gorąco ten serial o losach kociego ducha Chaosa z cygarem, o jego dziwnych podopiecznych, o rycerzach i ich mistrzach, i o reszcie fantastycznych postaci, których losy splątały się ze sobą, podczas trwania tego nieprzewidywalnego karnawału. Jedno jest pewne, jakkolwiek anime twórcom wyszło, to świetny tytuł na zwalczenie chandry, zwłaszcza, że odcinki są krótkie i lekkie, bez problemu można wpisać je w grafik zapracowanego studenta.

 

PLUSY:

  • Interesujące postacie.

  • Świetna kreska.

  • Dobry tytuł na chandrę.

  • Skoczna muzyka.

  • Dziwny humor twórców, aczkolwiek trudno go nie polubić!

  • Fakt, że nad kształtem anime, mieli także wpływ fani serii, które zostały sparodiowane!

  • Skoczny, karnawałowy opening do serii z widowiskową paradą bohaterów.

  • Przebojowa muzyka Yasuharu Takanashi.

 

MINUSY:

  • Bardzo fragmentaryczna fabuła.

  • Czasem trudno zrozumieć, co autorzy mieli na myśli...

 

Informacje o anime:

 

Produkcja: Studio Lerche

Rok wydania: 2011.

Autor: Eri Takenashi, Type-Moon.

Projekt: Kazuaki Morita, Tomohioto Hirose.

Reżyser: Seiji Kishi.

Scenariusz: Makoto Uezu.

Muzyka Yasuharu Takanashi.

Typ: seria OVA.

Czas trwania: 12 x ok. 15 min. + dodatki takie jak prolog i prototyp serii Fate.

Gatunek: komedia, współczesność, magia.

Status: zakończone.

 

Oceny w Internecie:

 

AnimeTanuki.pl: 8,25.

Filmweb.pl: 7,8.

 

Ocena Kyaa: 4,5.

 

Justyna Justa Margielewska

 

 

Kategorie wpisu: Animacja, Komiks
« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • Justa 11:18, 8 czerwca 2015

    Zapraszam jeszcze raz do komentowania: - Autorka

    Odpowiedz

Krótka historia wpisów na blogu... 


Created by ABC Arte 2019 :)