ABC Arte Blog 

Wyszukiwarka


Stronka zawierająca masę przemyśleń 
Justy z zakresu:

- anime... bo lubię!
- manga... bo lubię! 
- komiks... bo rysuje!
- literatura... bo piszę!
- projekty własne... bo szukam mecenasów!
- refleksje... bo czasem mnie coś nachodzi!
- to co mnie denerwuje... samo przez się! 
- czym jest sztuka... filozofia jeszcze nikogo nie zabiła!
- dlaczego ABC ARTE?
- bo to jest istotne?
I gdzie indziej miałabym publikować
swoje spostrzeżenia?! 

Kliknj... na skróty po więcej informacji! 


Recenzja – Digimon - cyfrowe wyzwanie

2015-06-03 15:28:08, komentarzy: 0

UWAGA - blog o fabule, która była wymieniana na liście moich inspiracji, a tak przy okazji zaledwie o rok starszej od mojego, pierwszego projektu (mam na myśli emisję w Polsce), bo orginalne anime pochodzi z 1999 roku, a polska premiera (dubbing z wersji amerykańskiej) miala miejsce w 2001 roku. Z tym faktem, wiąże się jeszcze jedna ciekawostka, która została przedstawiona na tym obrazku:


Rysica Urszula i Tailmon - mają podobne uszy :)


Już ponad 10 lat temu na kanale Fox Kids, zagościły w Polsce digimony. Cyfrowe stworki nie cieszyły się znacznym zainteresowaniem telewizji i w przeciwieństwie do anime o pokemonach, wyemitowano tylko jeden season.


Oczywiście, animacja była okrojona i bazowała na wersji amerykańskiej. O tym, czego dopuszczali się cenzorzy w anime, szybko zaczęły krążyć legendy. Dosłownie! Fani serii pisywali na forach o wpadkach w dubbingu i usuniętych scenach. Jednakże, pomimo sympatii widzów do „konkurenta Pikachu i spółki”, nigdy nie wyemitowano kolejnych serii. Dopiero teraz, jak na ironię losu, TV4 postanowił przypomnieć polskim fanom japońskiej animacji, o dziwnych stworzeniach, które powstały z komputerowych danych.


Digimon Tailmon niebieskooka biała kicia w rękawiczkach o rysich uszkach i z pierścieniem na długim ogonie

 

Tymczasem w Japonii, zakończono emisje pięćdziesięciu czterech odcinków najnowszej serii Digimon Xros Wars i już pokazują jej kontynuację. Niniejszy artykuł jest recenzją kilkunastu serii tego anime, którego fani nie mieli okazji dobrze poznać za sprawą polskojęzycznych, dziecięcych kanałów. Jak wspomniałam wcześniej, na forach, a zwłaszcza na stronie Digimonia, rzesze wielbicieli tytułu, wymieniało się informacjami i wrażeniami z odkrywania fabuły „konkurenta pokemonów”. Nie chodziło jedynie o Digimon Adventure, a zwłaszcza o jego kolejne serie: Digimon Adventure 02, Digimon Tamers, Dgimon Frontier. Później doszły kolejne części. Digimon Savers i Digimon Xros Wars. Nie liczę już pełnometrażowych filmów, które towarzyszyły seriom czy odrębnych od nich, tytułom mang, na przykład Digimon Next. Generalnie, mocną stroną cyfrowych potworów jest ich fabuła i jej modyfikowanie: o nowych bohaterów, inne wizje cyfrowego świata, pokazywanie różnych dzielnic Tokio i stolic państw, uchodzące za egzotyczne dla młodych Japończyków. O digimonach pisać można wiele i zapewne stworzenie dobrej recenzji na ich temat, może okazać się niezłym cyfrowym wyzwaniem.

 

Nie tylko stworki”

 

Choć tytuł nawiązuje do innego, popularnego anime, które reklamowane jest poprzez walki stworków, digimony mogą pochwalić się również innym chwytem reklamowym. Wizytówką animacji o cyfrowych potworach są o dziwo ludzkie sprawy. To fabuła, której elementem dodatkowym są pojedynki dinozaurów z innymi kreaturami, podwyższa atrakcyjność tytułu. Dobrym tego przykładem są nieoczekiwane wizyty stworów w Tokio, zresztą bardzo humorystyczne. Pierwszą reakcją mieszkańców Japonii był zachwyt, a nie panika na widok wielkiej kałamarnicy i rogatego morsa. Myślano nawet, że ktoś kręci film a la Godzilla. Zwierzęta z kolei brały digimony za zwykłych czworonogów. Dlatego kotka Tailmon, musiała uciekać przed „zwyczajnym, psim potworem”.

 

Kolejnym plusem serii jest ukazywanie architektury. W ciągu naszej cyfrowej podróży poznajemy różne zakątki stolicy Japonii. Od dzielnicy mody, Shibuyi po Tokio Tower. Serie o stworkach, podają wiele informacji o mieście. Dużo frajdy dostarczyć mogą poszukiwania nazw i historii obiektów, gdzie Tokijczycy widzieli czyhające smoki... Ten sam mechanizm działa w przypadku obcych państw. Twórcy Digimon Adventure 02 wysłali swoich podopiecznych w świat na poszukiwanie innych, wybranych dzieci i rozrabiających digimonów. Przesympatyczna jest historia z przybyciem do Rosji i tłumaczeniu „na gesty”, jak ochronić Moskwę przed atakiem ogromnych pszczół! Żałuję tylko jednego, że digitalne kreaturki nie trafiły do Polski. Miło, byłoby zobaczyć, jak pewien digimon, wyglądający troszkę jak King Kong, wdrapuje się na szczyt Pałacu Kultury i Nauki...

 

Nie tak łatwo być wybranym.”

 

Przyjrzyjmy się teraz bohaterom serii. Już od początku są oni mocno zarysowanymi indywidualnościami. Mamy postacie bezmyślnych przywódców w googlach, którzy zawsze rywalizują z rozsądnym konkurentem. Dziewczyny z tego anime uwielbiają róż lub są typowymi chłopczycami. O ile podział ten jest interesujący, denerwuje fakt, że „zdeklarowane chłopczyce” z odcinka na odcinek zamieniają się we wrażliwe istotki. Widać to najbardziej w przypadku Sory Takenouchi, która najpierw gra z Taichim w piłkę nożną, a później układa grzecznie ikebanę ... i chodzi w spódnicy! Poza tym żadna z bohaterek w serii, ani w filmach a nawet mangach, nie nosi googli, i nie jest oficjalnie okrzyknięta liderem wybranych dzieci. Zupełnie inaczej jest w przypadków chłopięcej części zespołów. Ponadto, powtarzanym motywem jest ognisty partner lidera. Pocieszające jest odchodzenie od tego schematu. W Digimon Savers nie ma wybranych dzieci lub nastolatków, a główną rolę grają młodzi dorośli o ciekawym zajęciu, gdyż oni i ich cyfrowi przyjaciele należą do tajnej organizacji. Tutaj, lider Daimon Masaru nie nosi googli, ale intelektualnie dorównuje dziecku. Nic zatem dziwnego, że w geniuszu Thomie Norsteinie, widzi swojego, najgorszego wroga. Poza tym ten gość jest znanym awanturnikiem, jego hobby to uliczne bijatyki. Ksywka „Aniki”, jaką posługuje się bohater, pochodzi ze slangu Yakuzy. Oto, najbardziej dyskusyjny przedstawiciel wybrańców. Jednakże, to dzięki takim wybrykom jak ten awanturnik, anime o losach stworów nie przypomina swojego konkurenta.

 

Z kolei, w serii pierwszej mamy dziewczynkę z paranormalnymi zdolnościami. Zwie się Hikari Yagami. Jej imię po japońsku brzmi światło, co zdradza jej rolę wybawicielki Tailmon spod władzy ciemności, reprezentowanej przez digitalnego Draculę. Pojedynki wampirów i aniołów oraz mitologiczne ciekawostki to także atuty serii. Poza mitologią japońską, reprezentowaną przez lisiego demona o imieniu Renamon, mamy także grecką Sfinks czy boga Apollo z charakterystyczną końcówką „mon” na końcu imienia.


Miarą eksperymentatorstwa w digimonach są problemy ludzkie i ich ukazywanie. W pierwszym, pełnometrażowym filmie rodzina Yagami boryka się z alkoholizmem ojca Taichiego i Hikari. Natomiast bracia, Yamato Ishida i Takeru Takaishi, jeszcze mieszkają razem, natomiast w anime ich rodzice się rozstaną. Nie łatwo być wybranym i nieważne czy się jest generałem, rycerzem, pogromcą czy właścicielem legendarnych zbroi w cyfrowym świecie. To właśnie opowieści o samotności, poszukiwaniach przyjaciół, cierpieniu, rodzinnych konfliktach, a nie tylko walkach stworów, tworzą klimat kilkunastu odrębnych części o przygodach digimonów. W tym świecie nawet zły Digimon Kaiser okaże się współczującym dzieckiem, a Królowa karcianych pojedynków, przestanie wierzyć, że jedynym przeznaczeniem stworów jest walka.

 

Pomimo, że fabuła odznacza się ciekawymi pomysłami nie zabrakło w serii „odgrzewanych tematów”. Wizardmon zawsze poświęca swoje życie dla dobra przyjaciół, a sprawiedliwy Leomon ginie bezsensowną śmiercią. Na końcu przygody zjawia się jakiś wampir, albo upadły anioł, który pastwi się nad własnymi ludźmi. I zawsze musi być ta wycieczka do cyfrowego świata, który na początku wygląda jak muzeum albo jak planeta z odległej galaktyki. I oczywiście nie może zabraknąć krytyki ewolucji. Są one efektowne, wykonane za pomocą komputera. To innowacyjne rozwiązanie, zwłaszcza, że reszta jest rysowana ręczne. Pomimo ciekawej oprawy, nawet najfajniejsze ewolucje powtarzane w kółko, kiedyś się muszą znudzić. Z serii na serię, poprawia się kreska, ale niekoniecznie pomysły. O ile seria pierwsza i droga są dobre, trzecia wyśmienita (owe podejście do tematu, Tamerzy, dowiadują się o eksperymentach studentów, lider z googlami sam rysuje swojego ognistego digimona, który ożywa i zaczynają się kłopoty), czwarta część anime jest dziwna (wybrane dzieci zamieniają się w digimony, ale honor serialu ratuje historia braci, którzy spotykają się w cyfrowym świecie), piąta jest innowacyjna (organizacja DATS i zupełnie inny lider), szósta okazuje się remiksem poprzednich z zupełnie nowym sposobem ewolucji. Jaka będzie kontynuacja Xros Wars, czy będzie ona szczęśliwą siódemką?

 

Uwagi końcowe”

 

Myślę, że udało mi się nakreślić ogólną charakterystykę tego, czym jest anime o digimonach. Na uwagę zasługują również openingi i endingi z serii. Z jednej strony zapowiadają one o czym dana seria jest, zaś z drugiej, tworzą odrębne kolażowe kompozycje. Sprzyja temu muzyka i teksty piosenek, skoczne lub ballady.. Tego nie można powiedzieć, o kultowej piosence z wersji dubbingowej. I tu moja dygresja. „Co digimony mają wspólnego z ekologią i przybywaniem z odległej planety?” O czym było anime z polskimi dialogami? To nie były te DIGIMONY Z RECENZJI. Dla przykładu, w odcinku 34, pierwszego sezonu, Tailmon spotyka digimonowego wampira i nigdy nie ściąga swoich, żółtych rękawic. Wyobraźcie, sobie, że Polacy dorysowali jedną scenę, aby zabrać oryginalną, z przedrewolucyjną formą kocicy w mrocznym lesie. Polak potrafi. Cieszmy się zatem, że nie musimy oglądać amerykańskiej wersji. Tylko dlaczego, wszystkie digimony to faceci według lektora z TV4?

 

PS, Pamiętacie imiona stworków oraz ludzi, których określiłam epitetami? I jeszcze jedna dygresja. Kiedy pisałam tę recenzję, zapowiadano siódmy sezon digimonów. W tej chwili, mogę coś powiedzieć o serii, aczkolwiek obejrzałam dopiero kilka pierwszych odcinków. Póki co anime nawiązuje do Tamersów, dzieciaki nazwano łowcami. Jest dwoje głównych bohaterów z poprzedniej części Xros Wars i kilku nowych osobowości. Postacie są barwne, ale nie zabrakło i autoironii twórców animacji, gdyż jak to w Internecie przeczytałam w poście jednego fana, „jedna z nowych bohaterek wygląda jak galerianka”, lubi róż, ma oposowego stwora, jest wredna. Czyli nie wszystko słodkie, równa się dobre. I to mi się podoba.

 

Mała aktualizacja: seria miała najmniej odcinków i jakby urwała się. Na końcu pojwaili się wszyscy liderzy wybranych. W 2015 roku, rozpoczęto emisję kontynuacji klasycznej fabuły, tylko, że wybrani są studentami / licealistami. Ocene pozostawiam Wam – to jest to anime, dzięki któremu zaczęłam myśleć nad swoimi fabułami i ciekawa jestem czy Digimon Adventure Tri, będzie miało te iskrę co pierwsze epizody z tego anime... Jeśli chodzi o szczegółową ocenę digimonów, serial oceniam na czwórkę. Podsumowując, oto plusy i minusy tytułu:

 

Plusy.

  • Ciekawa fabuła, obfitująca we wzruszające motywy (ostatnie chwile rządów Digimon Kaisera, spotkanie Tailmon z duchem Wizardmona, wspomnienia Impmona o jego pogromcach...)

  • dobra kreska, która poprawia się z serii na serię.

  • Ciekawe miejsca w Tokio.

  • Pomysł z Cyfrowym Światem (przedstawienie tego miejsca w Tamersach)

  • Zaskakujące ewolucje digimonów.

  • Nawiązywanie do różnorodnych problemów.

 

Minusy.

  • Powtarzanie sprawdzonych sytuacji (śmierć Leomona czy przywódca w googlach).

  • Długie ewolucje.

  • Różnorakie nazewnictwo wybranych dzieci, których rola zasadniczo nie zmienia się od pierwszej serii.

  • Kreowanie postaci żeńskich jako mniej ważnych, lub nagminne zmienianie ich wizerunku w stronę grzecznych dziewczynek, które lubią różowy kolor.

 

Oceny z Internetu:

Tanuki pl: Digimon ogólnie rzecz biorąc anime z stworami jest średnio oceniane na 6/10. W tym seria pierwsza ma najwyższą ocenę, a rożnie bywa z pozostałymi.

 

Filmweb.pl.: Digimony średnio na 7/10 choć Digimon Adventure ma ocenę 8,1 /10.

 

Informacje o anime:

Studio: Toei Animation

Status: Zakończone.

W tym emisja pierwszej serii to 1999 rok w Fuji TV (Japonia).

W Polsce, sezon pierwszy emitowała TV4, TV6, Fox Kids, Jetix.

 

Justyna Justa Margielewska 

« powrót

Dodaj nowy komentarz


Krótka historia wpisów na blogu... 


Created by ABC Arte 2019 :)