ABC Arte Blog 

Wyszukiwarka


Stronka zawierająca masę przemyśleń 
Justy z zakresu:

- anime... bo lubię!
- manga... bo lubię! 
- komiks... bo rysuje!
- literatura... bo piszę!
- projekty własne... bo szukam mecenasów!
- refleksje... bo czasem mnie coś nachodzi!
- to co mnie denerwuje... samo przez się! 
- czym jest sztuka... filozofia jeszcze nikogo nie zabiła!
- dlaczego ABC ARTE?
- bo to jest istotne?
I gdzie indziej miałabym publikować
swoje spostrzeżenia?! 

Kliknj... na skróty po więcej informacji! 


Największy Skarb Świata słowem wstępu – literacki blog

2015-04-02 12:47:52, komentarzy: 0

plakat z okazji 15 lecia projektu: Kinga z berłem Bastet, kocia bogini, Pan Szczek, Bazyliszek, Urszula, Cezar...  i czarownica Patrycja

 

Tytułem wstępu, chciałabym Wam tylko opowiedzieć, jak wpadłam na ten pomysł, który miejscami jest nielogiczny i dziwny, a zamienił się w książkę po czternastu latach bycia komiksem, a od niedawna filmem animowanym.


Nie mam zamiaru tu się chwalić za dużo, bo pewnie książkę Odłożycie, a na pseudonim „Justa”, najecie się jakieś fobii. Zatem, krótko i na temat, oto taka nawet zwięzła lista ciekawostek o autorce i genezie tej książki:

 

1. Nie jestem wcale rudą Kingą, choć ta ponoć pieruńsko jest do mnie podobna. Bo ma kuliste pinkle bryle, patrzałki, orbitki, denka czyli okulary, długa grzywkę, nie lubi zbytnio sukienek, woli mity niż rzeczywistość i nigdy nie była tą „najfajniejszą w klasie”. Dziwna laska ma bardzo sarkastyczny humor i nie mniej szalone towarzystwo wokół. Myślę, że po przeczytaniu nawet pierwszych stron tej książki, nie zagrozi Wam ostra, jesienna depresja, ale może komuś przydarzyć się śmierć ze śmiechu. Zalecam ostrożność na każdym kroku, bo wszyscy bohaterowie nie mają w swych łepetynach tzw. piątej klepki, a tego produktu finalnego, nie chciałam, więc nie konsultowałam z żadnymi lekarzami ani z farmaceutami. Szkoda dobrego papieru do toalety, jakby powiedzieli ludzie w PRL-u.

 

2. Rysica Urszula, jak ją kiedyś narysowałam miała być zwyczajną wiewiórką, ale niestety pyszczek mi wyszedł jak u kotka i została bohaterka rysicą. Niby to nic takiego, ale uszy postaci w wersji rysowanej, wyglądają na wiewiórcze, albo jak kto, woli niby z mangi bądź anime.

 

3. W pierwowzorze stary, piwnooki, nieco wredny Feniks nie był rudy, miał inne kolory, takie jak pomarańcz na czubie i swej głowie, przechodzącą w czerwień aż do żółci na skrzydłach i ogonie. Poza tym, była i biel na jego brzuchu. Kontury postaci nie zmieniły się, ale detale nawet tak. W pierwszych szkicach z końca podstawówki i początków gimnazjum, ptaka wzorowałam na wyglądzie, rodem z opisów pana Herodota, ale niestety takie cechy zachował tylko inny Mały Feniks. Dla jasności, gdyby nie fakt, iż pojawił się „Harry Potter” autorstwa Joanne Kathleen Rowling, część postaci od Justy, miałaby nieco inny look.

 

4. W opowieści jest i błękitny Bazyliszek, wzorowany na „Legendach Warszawskich” Artura Oppmana, ale coś jest nie tak z upiornym kogutem. Oprócz syczącego hipisa, jest i bogata złota kaczka oraz pewien smok, który nie daje jej spać, czy inne postacie, związane z polskimi legendami, min. władca Sudetów, pan Liczyrzepa, oraz Mistrzu o zaskakującej biografii, nawet jak na czarodzieja.

 

5. Tematem przewodnim tej ponoć antybaśni w powiastce, są mitologia, kosmos i dość mocno sparodiowana magia, ale mamy też bandytę buldoga Pana Szczeka i jego gang, bo oni skomplikują żywoty, tym dobrym i złym personom, a przy okazji zwierzęcy gangsterzy, będą kolejnym powodem, aby się pośmiać. Te cudaki, buldog Pan Szczek, szczur Adam, psiaki bliźniaki Kacper i Jacek, orzeł Filip, a potem ryś Tomek, zostali narysowani przeze mnie, zanim tak w ogóle pomyślałam o przedstawionej tu fabule. Kto wie, czy to o nich nie powinna być tylko ta opowieść? Oceńcie sami.

 

6. Na ten pomysł z siedmioma skarbami, wpadłam w dwutysięcznym roku, zanim przypadkowo dostał mi się do rąk, jeden egzemplarz powszechnie lubianej książki o pewnym czarodzieju Anglii. Dlaczego ZNÓW to piszę? Bo nie mam zamiaru, być postrzegana jako naśladowczyni Rowling. Z punktu logiki miało być siedem komiksów, ale było z dwa razy więcej, choć było tylko Siedem Cudów Świata, bo tyle w finale było powieści o Harrym. Nie wiem czy można napisać parodię czegoś tuż przed napisaniem pierwowzoru, które się rzekomo parodiuje, więc po co się tłumaczę? Potraktujcie ten dość liczny zbiór opowiastek jako komedię z morałem, o ile są tu mądrości, co przypadkowo sobie wpadły, tak po krętej, powrotnej drodze z wagarów.

 

7. Pointa. Był sobie komiks, co z czternaście rozdziałów miał czyli tyle części powieści graficznych. Pierwsze rozdziały o legendarnym, kocim Berle Bastet, o pierwszej przygodzie rysicy Urszuli i jeszcze o babilońskim Złotym Kwiecie, rysowane z kilka razy. Najpierw na zeszytach w ciemną kratkę we formatach A4, potem na A3 w czerni i nawet w pełnym kolorze, kolorowane raz ręcznie, a potem w programach graficznych. Ostatnio, z pół roku temu, wykonałam komiks o jakże wdzięcznym tytule „Największy Skarb Świata” tom pierwszy. Niestety, mój dość nietypowy styl malowania, wydawcy komiksowi zakwestionowali, tłumacząc, aby popracować nad warsztatem, albo to nie ta kreska. Fajnie się czyta odpowiedzi, iż to nie manga z Japonii, nie komiks amerykański, ani francuski, a czytelnicy, bez wahania powiadają to jest to i to. Jeśli już było bez negacji rysunków, to pojawiła się „polska fobia”, czyli zakaz zamieszczania inspiracji z rodzimego kraju. Zastanowiłam się więc, słuchając podpowiedzi nad połączeniem zimnej wody z kranówki i piekielnego ognia, kondensując czternaście nawet, długich komiksów w jedną książkę. Będzie po polsku, swojsko, śmiesznie i w klimacie komiksu. Dusza perfekcjonisty, nie chciała tak łatwo, zapomnieć sobie o pewnej, rudej w okularach i o wrednych powiedzonkach papugi Kleopatry.

 

8. Powiem krótko, mam wymyślonych już ponad pięćdziesiąt fabuł, zaś „Największy Skarb Świata” to pierwsza z nich. Nie chcąc zabić pierwszego projektu, doskonaliłam go przez czternaście lat. Być może to nadal debiut, ale od czegoś trzeba zacząć. Nie chciano barwnego komiksu, powstanie więc adaptacja, taka niby powieść graficzna bez różnorodnych dymków, kadrów, onomatopei, ze śladowymi, dowcipnymi opisami postaci i miejsc akcji. Bez przesady ilustracje jakieś są, ale jest ich tak mało, bo koszty druku, bo i nie ten styl. Liczcie na wyobraźnię, a ja postaram się być mało upierdliwym, ale wszystko wiedzącym narratorem.

 

9. Wytrwacie do końca, a BĘDZIECIE WIELCY... i z dobrym humorem!Podejrzewam też, iż wiele dobrze znanych postaci, zyska w Waszych oczach, zupełnie nowe oblicza... Czy koty mają rogi, a czasem i z dwa ogony? Czy ktoś może przypadkowo zostać nominowany do walki ze złem, choć wszyscy zdają się nie wierzyć w tę osobę? Czy szlachetne Feniksy rzucają meteorami we wrogów? Czy jeden wisiorek, może zaważyć na losach świata? I czy ta Kinga, pozbędzie się kiedyś tych głupich szkieł na swym nosie? I czemu ona to Kinga? Może pobiła jakiegoś wikinga?

 

10. I jeszcze coś dodać, tak aby już dalej nie uprzedzając faktów? Lubię twórczość Papcia Chmiela i jedna, blondi wiedźma ma taką fryzurę, jakby ze świata szympansa Tytusa de Zoo. Bo na komiksach tego autora, uczyłam się rysować, te pierwsze, swe prace, w tym właśnie „Największy Skarb Świata”. Wcześniej pisałam opowiadania, w szkole podstawowej. Więc chcąc czy nie chcąc, totalnie wróciłam do korzeni. Zastanawiam mnie jeszcze jedno, czy ten komiks, w wersji czternastu opowiadań z groszami, będzie czymś nowym, a może się okropnie mylę? Pozostaje mi życzyć Wam tylko dobrej zabawy, odkrywając tajemnice antycznych budowli, śledząc losy Władczyń Ciemności, takich czarownic od niszczenia planet z kosmosu i innych, nad wyraz licznych typów protagonistów czy antagonistów. Swoją drogą ciekawe, kto z głównych bohaterów albo tych, drugoplanowych, ewentualnie trzeciorzędowych będzie Waszym pupilkiem, a kogo kompletnie znienawidzicie? Nie traćcie więc czasu i śmiało, przeczytajcie pierwszą stronę rozdziału o siedmiu skarbach, a potem następne epizody z życia, rudej okularnicy, szalonej kocicy Urszuli, dalszej ekipy protagonistów spod czarnej gwiazdy i o pomylonych, wiecznie pięknych czarownicach, którym przyszło odgrywać role złych typów, ale czasem i nie do końca, bo ci dobrzy też mają swoje za uszami...

 

Żeby już więcej nie nudzić, zapraszam Was do tej opowieści o pewnej rudej, której przyszło ratować świat, choć czasem jej własny świat rozsypuje się na kawałki. Fragment książki, zapraszam do komentowania, udostępniania...

 

« powrót

Dodaj nowy komentarz


Krótka historia wpisów na blogu... 


Created by ABC Arte 2019 :)