ABC Arte Blog 

Wyszukiwarka


Stronka zawierająca masę przemyśleń 
Justy z zakresu:

- anime... bo lubię!
- manga... bo lubię! 
- komiks... bo rysuje!
- literatura... bo piszę!
- projekty własne... bo szukam mecenasów!
- refleksje... bo czasem mnie coś nachodzi!
- to co mnie denerwuje... samo przez się! 
- czym jest sztuka... filozofia jeszcze nikogo nie zabiła!
- dlaczego ABC ARTE?
- bo to jest istotne?
I gdzie indziej miałabym publikować
swoje spostrzeżenia?! 

Kliknj... na skróty po więcej informacji! 


Moje szalone lata 90.

2015-04-22 14:46:24, komentarzy: 0

Animacje z lat 90 anime z Poloni 1

 

Nie jestem zwolenniczką budowania Mc'Donaldów. Piszę to dla jasności tegoż wywodu. Nie lubię fanatyków od Wschodu do Zachodu. Wolę prawo jednostki do życia, uśmiechu i do marzeń. Nikt nie zmieni zdania w mej głowie na ten temat.


Na jednym z wykładów antropologii mowa była o rytuale zwanego obrzezaniem. Fe! Jedna z tych tradycji, które zniewalają kobiety. To ponoć tylko kultura, a ludziom umyka uniwersalne pojęcie bólu i krzywdy i wobec tego pan w turbanie ma prawo zabić swa siostrę, bo ma takie widzimisię czyli kulturę, pozwalającą na to. Nie mówię tu o relacjach z TV, bo wiadomo jaką mają politykę, ale jak setki kobiet piszą biografie o ich traktowaniu, to chyba coś nie tak z ich... kulturą? I najlepsze, że wielu studentów i studentek ma tolerować taka mentalność, bo to jest egzotyczne... Zabawne jest to, że na uniwersytetach uczą czasem tolerancji wobec łamania praw człowieka. W takiej sytuacji można powiedzieć, basta, albo jak się nie ma środków masowego przymusu, powracać wspomnieniami do czasów, gdzie wszystko było prostsze... Nie wchodząc już w dyskusje na tematy wykładów z antropologii kultury itp., bo jeszcze uznają, „że ja tępię ich religię”. Wiem – jestem wstrętną Eurocentryczką, ale spokojnie wiem, że Polacy też mają wady, w myśl hasła, „Polak dobry katolik, chodzi do kościoła, a potem biję żonę”. Przynajmniej wolno mi to nazywać złem, a tam nie wolno.

 

Ida tak dalej, możemy stwierdzić, że mamy kwietniowego, pecha dziejowego. Na wskutek tragedii lotniczej, gdzie zginął prezydent, pierwsza dama i reszta polityków, żołnierzy, działaczy, ludzie skaczą sobie do gardeł. W kwietniu umarł też papież Jan Paweł II... Kwiecień to taki, ładny miesiąc... Świat jest niepokładany, jakby ciągle gadał, są miejsca przeklęte jak ten Smoleńsk. Putin niczego się nie boi, bo nie musi! Ciekawe czy Rosjanie na prawde tak kochają swego, nowego wodza? Wątpię.

 

Koniec rzeczy smutnych, miało być o latach 90. ja chyba nie lubię rzeczywistości, bujam w obłokach, a czasem śmieję się z mentalności władzy z kraju nad Wisłą. Choć nie jestem święta. Patrzę w niebo, bo tam uciekają marzenia. Wiem czasem jestem jak dziecko, choć w papierach lat przybyło, liceum skończone i studia. Czasem w myślach jak we mgle, chcę powrócić do świata, który nie był skomplikowany. Do lat 90. Moja przeszłość mogłaby być beztroskimi filmikami na You Tube. Chociaż nie, mój świat to film animowany, ale nie disney'owski. Chyba więcej w nim klasycznej animacji francuskiej, belgijskiej, japońskiej i polskiej. Kiedyś dodam swoja własną.

 

Wszystko zaczęło się w podstawówce od „Króla Lwa”, ale jak się skończy, tego ja nie wiem. Nie składam hołdu konsumpcji, lecz wspomnieniom, błąkającymi się po nocnym niebie. Gdy nie można zasnąć, bo świat stał się straszny. Kiedyś zbierało się kolorowe karteczki, a następnie wkładało się je do albumów na zdjęcia. Taka dziecięca filatelistyka. Później były, „pożyteczniejsze” w oczach rodziców kartki do segregatorów, bo obok postaci były kratki, więc można było na nich pisać. To oczywiście dzieciakom nie mieściło się w głowach. W końcu na okrągłych żetonach w 2D , a potem w 3D pojawiły się kieszonkowe stworki zwane pokemonami. Materiał do handlu znajdował się w chipsach, więc trzeba było zainwestować w niezdrowe jedzenie. Wszyscy kumali o co chodzi, za wyjątkiem dorosłych, nie rozumiejących, o co chodzi w tym fenomenie, nowych fanów japońskiej animacji.

 

Czasem mam wrażenie, że wszystko wraca, w postaci kolorowych żetonów i karteczek do segregatora, jak patrzy się na nowe wersje kucyków czy kieszonkowych stworków. Chociaż nie widzę, aby z powrotem dzieciaki kolekcjonowały małe karteczki do albumów na zdjęcia. To chyba była taka nie kopiowana zabawa. Z latami 90. kojarzy mi się jeszcze w TV, „bajkowe Kino”, zamienione na „Taniec z Gwiazdami”, którego nie trawię jak i całej masy talent show plus cyrki rozpłakanych kucharzy i rożnych na faktach opartych, opowiastek o bandytach, szpitalach, szkole, wakacjach i w domach... ja tam wolę te postacie ze wspomnień, bo przynajmniej brzuch z nerwów nie boli.

 

Z animowanych ulubieńców miałam kota Poetę na wrotkach, rozgadanego, pomarańczowego kocura Mikana, a nawet trzy, śmieszne duszki z Japonii. Ponadto był jeszcze duet czarowników – niezdarów, których ulubieńcy niweczyli ich plany. Z ludzi ciekawy był Conan Barbarzyńca, bo miał gadatliwego feniksa... I oczywiście była też Polonia 1, kanał z anime, gdy jeszcze nie śniła nam się kablówka ze swym, legendarnym Zorro, śmiesznym Yattamanem, zaczarowanym zwierciadełkiem od jednej dziewczynki Mako czy z brutalnym, ale szlachetnym zapaśnikiem ukrytym za tygrysią maską. Tego humoru z animacji od Azjatów, nagranych po włosku z polskim lektorem, chyba się nie zapomina, jak na scenę wkroczył bobas, jeżdżący na wielkim kocie i dyrygujący wszystkim. Wszystko zaczęło się nagle, a teraz wydaje się tak znane te smocze kule czy czarodziejka, niezdara z księżyca, która zaczęła w Polsce bum na anime. Poki były tylko kontynuacją sukcesu. Dla mnie nie lada odkryciem była twórczość Osamu Tezuki, a jak zobaczyłam pewnego, białego lwa, myślałam , że to jakiś, podły plagiat. To chyba od tej pory, zaczęłam na serio lubić anime... i to wyznaczyło nowy kurs w moich rysunkach, które wcześniej nie uznawały innego mistrza jak wielka forma Walta Disney'a. To może było pierwsze rozczarowanie z końca podstawówki, ale efektem jest strona www z własnymi postaciami.

 

Lata 90. to było szaleństwo ludzi nie znających realiów PRL-u. To były szalone lata, pierwsze marzenia, tak brzmi to sentymentalnie... „Ten świat, wciąż mi się śni” - parafrazując piosenkę z anime „Mikan Enikki”. Świat bez komputera, gier na które... raczej byłam za kiepska, z jo-jo. Biegało się jakby chciano znaleźć utracony, święty pierścień od kici Gatomon z anime, które kończyło swą emisja lata 90. szalone lata w dzwonach, których nigdzie już nie można kupić i butów drewniaków.

 

Zapraszam do komentowania...


« powrót

Dodaj nowy komentarz


Krótka historia wpisów na blogu... 


Created by ABC Arte 2019 :)