ABC Arte Blog 

Wyszukiwarka


Stronka zawierająca masę przemyśleń 
Justy z zakresu:

- anime... bo lubię!
- manga... bo lubię! 
- komiks... bo rysuje!
- literatura... bo piszę!
- projekty własne... bo szukam mecenasów!
- refleksje... bo czasem mnie coś nachodzi!
- to co mnie denerwuje... samo przez się! 
- czym jest sztuka... filozofia jeszcze nikogo nie zabiła!
- dlaczego ABC ARTE?
- bo to jest istotne?
I gdzie indziej miałabym publikować
swoje spostrzeżenia?! 

Kliknj... na skróty po więcej informacji! 


Kolorowe zeszyty, rysica Urszula i kurs rysunku od Justy M

2015-04-26 11:21:57, komentarzy: 0

 

Blog o kilku faktach związanych ze stroną ABC ARTE czy z twórczością autorki, czyli rzeczy, które warto wiedzieć... W ramach oldschoolowych tekstów!


Skacząca rysica Urszula na tle koła

 

1. Rysica Urszula: narysowana wiewiórka z kocim pyszczkiem, jak się raz siedziało w klinice okulistycznej. Urszula, bo to pierwsze imię jakie skojarzyło mi się z polską literaturą. Wiem... imię od córki poety Jana Kochanowskiego! Obawiam się iż Urszula nadal przypomina mi kotka z krainy od Walta Disney'a. Mogłam dać ją wiewiórkom do adopcji!


Teraz już za późno, saga o siedmiu skarbach skończona! Na przykładzie tej postaci, uparłam się, że poszukam swego stylu, ledwo co narysowałam już gadali: manga i anime! To nie było celowe! I się w ten sposób dowiedziałam, gdzie jeszcze szukać inspiracji. Mało brakowało, a kicia byłaby malowana jak u Belgów kot Klakier czarownika Gargamela.

 

2. Potem narysowałam Pana Szczeka i z początku nie zakładałam, że oboje wpadną do tej samej, komiksowej fabuły. Szczek od początku miał więzienne ciuszki i nie rokował poprawy.

 

3. Feniks był szkarłatny, potem zamieniony na rudego, bo był wredny, a tak na serio bałam się, bo wszyscy będą gadać, że się wzorowałam na tekstach od J. K. Rowling. Ja nadal szukałam czegoś swojego... Jednak pewne pomysły, wiszą w powietrzu!

 

4. Pierwsza recenzja komiksu Największy Skarb Świata w gimnazjum - „fajne pokemony!” Przynajmniej szczere to było, a poki były fajne, zwłaszcza w pierwszych pełnometrażowych filmach. Nadal tak uważam.

 

5. Bazyliszek – postać z legend warszawskich, przemedytowałam na bohatera pozytywnego. Jak wpadł mi do rąk słynny mag „Harry Potter”, fabuła pierwowzorów NSŚ zbliżała się do połowy. Łatwo to zauważyć w jakim momencie, czyli tam gdzie już absurd pogania absurd, byle nie wymyślić tego, co miała na myśli angielska pisarka! Ta książka nauczyła mnie, gdzie mam szukać inspiracji... mało tego jak modne są pingwiny, to ja ich nie rysuję! Tylko nawet wierna tej zasadzie nie przypuszczałam, że ktoś kiedyś narysuje coś, co ja narysowałam kiedyś... Błędne koło, ale nadal sprawdzam czy przypadkiem nie podążam za rysunkową modą. :) Miało być 7 komiksów o NSŚ i wyszło więcej, bo Rowling napisała siedem powieści! To nie jest logiczne. Choć dzięki temu pojawiły się typowo, nasze postacie... Kompleksy czy strach?


6. Kolorowe zeszyty. Tak kiedyś w Polsce mówili na komiksy, byle nie używać imperialistycznego zwrotu „komiks”. Moje, pierwsze komiksy były kolorowe i na dodatek w zeszytach w kratkę! To dotyczy całej serii NSŚ, większości Inspiracji i przygód Jagody Kot! Biorąc pod uwagę ile same Inspiracje liczą części, to Wyobraźcie sobie masę przynajmniej sześćdziesiąt kartkowych tomików, których nie da się skopiować. Rarytasy kolorowane przeważnie w wakacje, w latach gimnazjum, liceum. Potem były czarno białe na kartkach z bloku i niektóre kolorowe, które były już jakby odświeżonymi dziełkami do skanowania. I ile z tego poszło w prezencie? Moja odchudzona kolekcja nadal zapycha mi szafę. Niektóre przykłady na ilustracjach...

 

7. W szufladzie najstarszy rysunek miałam z roku 96 z „Króla Lwa”. Wcześniejsze wyrzuciłam do kosza, a było ich z tysiące. Fruwały po moim, małym pokoiku niczym ulotki wyborcze. Jak pani pedagog Byszewska, wychowawczyni z podstawówki pokazała mi moje prace z lat 94 – 95... nie zorientowałam się, że to... moje! I to jeszcze kolorowane świecówkami! Ja i świecówki, dzieci w stylu Bolka i Lolka, a już dwa lata potem rysowałam po linii, długie i chude postacie o bardzo wyrazistych oczach... Tylko te kolory się zgadzały! Po prostu szok!

 

8. Ulubiony wierszyk Justy: „Kto rysować umie, jeśli się potrudzi, narysuje pięknie pociąg pełen ludzi”! To chyba z pierwszej klasy albo z przedszkola. No wiedzieli, czego mnie nauczyć.

 

9. Jak Justa urządzała ludziom kursy rysunku to takie zasady miała:

- Długopis w dłoń, zero gumki idziemy na żywioł!

- rysujemy od ogona do głowy albo po elementach jakby to puzzle były!

- kontury bez szkicu, jakby się cienie kreśliło, a nie tam kule, stożki, sześciany... Geometria to był mój koszmar na jawie, zaraz po fizyce! Pani od matematyki w gimnazjum nie mogła zrozumieć czemu umię narysować spadzisty dach chatki góralskiej, a szkicowanie trójkątów mi nie wychodzi... - dla ułatwienia sprawy, wczesnej pooglądaj kilka animacji, a potem rysuj z pamięci!

 

Na początek może nic nie wyjdzie, ale jak się uda to będzie satysfakcja! Ja tak się uczyłam rysunku w podstawówce, a potem rysowałam krok po kroku tylko swe postacie, a czasem dla odmiany fanizmy. W efekcie, jak czegoś nie pamiętałam, to improwizowałam! Może i inne metody były skuteczniejsze, ale ja się uparłam. Nie nauczyłam się zbytnio perfekcyjnie ludzkich proporcji, bo rysowałam na oko... ale czy wszystko trzeba umieć od razu? Tylko czasem się zastanawiam dlaczego, trafiam na samych muzyków? Nie mam się od kogo uczyć rysowania... potencjalni mistrzowie nie chcą się sugerować moimi szkicami, jakbym mój skromny warsztat miał im zaszkodzić :)

 

10. Kalka to twój wróg! Dobrze, że wyobraźni nie da się ukraść, ale nieużywana czasem zanika. Jeśli każdy może śpiewać, to tym bardziej może rysować. Wiem... jestem niereformowalna! Ponoć wszystko jest dla ludzi :) zapraszam do komentowania.



 

« powrót

Dodaj nowy komentarz


Krótka historia wpisów na blogu... 


Created by ABC Arte 2019 :)