ABC Arte Blog 

Wyszukiwarka


Stronka zawierająca masę przemyśleń 
Justy z zakresu:

- anime... bo lubię!
- manga... bo lubię! 
- komiks... bo rysuje!
- literatura... bo piszę!
- projekty własne... bo szukam mecenasów!
- refleksje... bo czasem mnie coś nachodzi!
- to co mnie denerwuje... samo przez się! 
- czym jest sztuka... filozofia jeszcze nikogo nie zabiła!
- dlaczego ABC ARTE?
- bo to jest istotne?
I gdzie indziej miałabym publikować
swoje spostrzeżenia?! 

Kliknj... na skróty po więcej informacji! 


Dlaczego rysuję?

2014-05-07 15:44:02, komentarzy: 0

 

Tym razem, będzie coś o marzeniach. Tym razem, będzie coś o początkach!


Jeśli Chcecie wiedzieć, dlaczego wybrałam sobie rysunek za hobby,

a nie muzykowanie, to proszę bardzo... O samych komiksach, będzie

inny wpis, ale odpowiedź, dlaczego "rysunki" jest już tu... 


Co prawda najpierw rysowałam ilustracje i pisałam opowiadania i przez 80% rysowałam wszystko, co widziałam w TV i kinie i tak mi minęła podstawówka, ale bez pewnego epizodu, nie byłoby moich komiksów. I już na pewno nie lubiłabym aż tak rysować... 20% to były moje postacie i opowiadania do czasu gdy... ale to już inna opowieść. Na razie o lwach i kinie. 

 

Wszystko zaczęło się od tego - wizyty w kinie, na pierwszej animacji Disney'a w 1994 roku, kiedy sobie postanowiłam, że też będę robić "takie wielkie rysunki". Tą animacją był "Król Lew". Wiecie - jaka to musiała być radość, jak się pierwszy raz w życiu zobaczyło coś w HD. Tak, nikt mi nie będzie gadał, że 32 cale obecnych albo nawet z 50 cali TV to obraz HD. Co ciekawe, kiedyś (to znaczy jakięś z 14 lat temu) 25 cali, ba, a bardziej 21 cali to też było "big". Ten zaśnieżony obraz plus antena kablowa na balkonie. Chociaż, przyznam szczerze jakoś to oglądałam. Pomimo, że problem pikseli nie dotyczył tylko pierwszej grafiki na komputerze w programie Paint (który przez te wszystkie lata, ma dokładnie te same funkcje), który nie towarzyszył mi przecież od kiedy pamiętam, że jestem... 

 

Jednak, co kino to kino. wspomnienie z "Króla Lwa", mam na domiar mgliste, ale miło było oglądać coś WYRAŹNEGO. Poza salą kinową, nieobecnego już kina Muzy w Sosnowcu z ciemnymi fotelami... pamiętam dźwięk szelestu chipsów, a dokładnie tych kosmicznych chrupek z logo Star Foods. Nie przypominam sobie popcornu, ale chrupki. I może jeszcze tę atmosferę, zapach sali kinowej. 

 

Nie wiem jak to jest , ale co do samego filmu, kojarzy mi się najbardziej scena nie samej prezentacji Simby, a jednego lwa, mówiącego "biedna myszka". To chyba był Skaza, ale może i Mufasa z jakieś wyciętej sceny. Coś takiego musiało być, bo kiedyś oglądałam na you tube szkice ołówkowe, a zarazem animowane do "Króla Lwa"... Skoro tak, to nie mam pewności czy film z 1994 roku miał nieco inny montaż niż ta sama wersja, wydawana potem na kasetach VHS. Inna scena zapamiętana przeze mnie to ta z Timonem i Pumbą w dżunglii. Ta słynna z tym mostem z wielkiego drzewa, na tle księżyca, gdzie przyszły król lew, zmienia się stopniowo z lwiatka w dorosłego osobnika... Ciekawa, koncepcja upływającego czasu.


Z samego kina, pamiętam jeszcze, na czerwono pomalowaną kase biletową, gdzie na ścianach były plakaty z filmów. Był tam też plakat z "Króla Lwa" taki gdzie wszystkie postacie siedzą na lwiej skale i przyglądają się zachodzącemu słońcu. Ta scena, była jednym z motywów na małych karteczkach, a czasem nawet okładką do książki. 


Co ciekawe, pamiętam, że z kina, wychodziliśmy inna bramą. Co w cale nie jest dziwne w konstrukcji starych kin, tylko jaką, skoro, nie wiem... gdzie ona była. Teraz kino jest zamknięte, a jeszcze do nie dawna był klub jazzowy. Czasem sobie marzę, aby mieć tam siedzibę swojej wytwórni filmów animowanych, albo robić tam warsztaty, bo tam się wszystko zaczęło... Najlepiej, aby znów tam było to kino...  Kino studyjne, to kino studyjne i basta!


Co było po premierze, "Króla lwa"? Szał na karteczki. racja.

W karteczkach, fajne było to pokazywanie scen, stop klatek. To jest ta nowsza edycja, gdzie po lewej stronie lub u dołu był napis z tytułem i te klatki. Te karteczki miały kształt prostokątów we formacie A6. Jeszcze wcześniejsze, miały falowane kształty u dołu figury kwadratu. I te z reguły były ilustracjami z książek lub grafiką wektorową danej postaci na fantazyjnym tle. Teraz to jestem mądra. :) Gdybym umiała to co umiem, jakieś 20 klat temu, byłabym bogata!


Co do samego rysowania - jak tylko przyszłam z kina, zaczęłam rysować z pamięci te lwy. Nie wiem, po którym razie wyszedł lew jak lew, ale zanim na komunię, czyli rok później, dostałam min książkę. z tymi lwami to nie musiałam szukać podpowiedzi. Nie ma to jak pamięć wzrokowa, 

jakkolwiek dziwnie to brzmi. Hakuna matata! 

 

 

  

« powrót

Dodaj nowy komentarz


Krótka historia wpisów na blogu... 


Created by ABC Arte 2019 :)