ABC Arte Blog 

Wyszukiwarka


Stronka zawierająca masę przemyśleń 
Justy z zakresu:

- anime... bo lubię!
- manga... bo lubię! 
- komiks... bo rysuje!
- literatura... bo piszę!
- projekty własne... bo szukam mecenasów!
- refleksje... bo czasem mnie coś nachodzi!
- to co mnie denerwuje... samo przez się! 
- czym jest sztuka... filozofia jeszcze nikogo nie zabiła!
- dlaczego ABC ARTE?
- bo to jest istotne?
I gdzie indziej miałabym publikować
swoje spostrzeżenia?! 

Kliknj... na skróty po więcej informacji! 


Aldnoah.Zero Marsjanie atakują!

2015-08-24 20:56:15, komentarzy: 1

W popkulturze roi się od Marsjan – z reguły to oni są bezmózgimi, zielonymi ludzikami, którzy chcą napaść na Ziemian i uczynić nich swymi niewolnikami. Twórcy Aldnoah.Zero musieli zainspirować się ową, kliszą fabularną, ale uczynili z Marsjan istoty ludzkie, lepsze od rodowitych Ziemian, nie tylko pod względem militarnym. Na dodatek nieco zniszczyli popularny mit gwiezdnych rycerzy i posłali ich po ciemnej strony mocy, co nie jednego widza mogło wprowadzić w niezłe zakłopotanie. Spokojnie – zamiast fabularnej katastrofy, otrzymujemy coś, co fani mangi i anime lubią najbardziej... pod warunkiem, że te dwu sezonowe anime potraktujemy razem jako zamkniętą całość i przymkniemy oczka na pewne rzeczy.


Księżniczka i jej słudzy

 

Obgadujemy bohaterów!

 

Oglądanie nieustraszonych licealistów w rolach jedynych słusznych bohaterów, potrafi nieźle wnerwić. I tak zapewne jest w przypadku głównego herosaInaho Kaizuka, który wyróżniał się nieprzeciętną inteligencją, jak i wręcz zdumiewającymi kłopotami z okazywaniem uczuć. Złośliwie wręcz można rzec, że w finałowym dla pierwszej serii momencie, od postrzału w głowę i utraty jednego oka ten licealistadopiero zaczął nieco lepiej funkcjonować pod kątem okazywania uczuć, ale to tylko tyle... Poza tym ciemnowłosym geniuszem, okrzykniętym na forum serwisu Tanuki.pl osobą z zespołem Aspergera, (co chyba trzeba wziąć za komplement dla scenarzystów, bo to nadawało mu emocjonalnej głębi i pozytywniejszego odbioru) Inaho zasłużył sobie na godnego przeciwnika - zielonnokiego blondasa Slaine Troyarda, który „uratował” fabułę tego anime! Młodzieniec jako Ziemianin dostawał baty od rycerzy Imperium Vers, a że tam panowało mentalne średniowiecze to wraz z rozwojem akcji ambitny, sprytny chłopak ubrany w fantazyjne ciuszki, miał coraz więcej do powiedzenia na temat tego feudualnego ustroju kosmicznego państwa, szczycącego się militarną technologią zwaną właśnie Aldnoah.

 

Kolejną postacią godną uwagi jest Rayet Areash, Marsjanka która po utracie rodziców z rąk swych pobratymców, przeszła na stronę Ziemian. Bohaterka obok miejscami szalonego Troyarda nadawała życie opisywanej historii, trzymając widza w napięciu, zwłaszcza gdy chciała zabić księżniczkę Asseylum Vers Allusię, co tylko pragnęła pokoju między dwoma zwaśnionymi planetami i w porównaniu ze swoim alter ego wypadała naprawdę blado. Po 12 odcinkach dowiadujemy się, że królewny są dwie, tylko jednej ujęli wyglądu i wrzucili na wózek, ale na szczęście nie pozbawili inteligencji. Lemrina Vers Enversbyła niezłą aktorką i o wiele lepiej prezentowała się jako potencjalna następczyni swej siostry.

 

W anime wystąpiły jeszcze inne postacie z ciekawą przeszłością: żołnierz leczący się alkoholem – Marito Kouichirou czy (według mnie) wiecznie śmieszny mechanik Calm Craftman. Niestety, najciekawsi z planu, albo są epizodyczni albo giną. Nie mam zamiaru dalej obgadywać bohaterów, licząc, żeby nie spolerować do końca... Zatem przejdę do tzw. smaczków i niech one pomogą w decyzji, czy warto obejrzeć ten tytuł...


Marsjański Statek na tle Ziemi

 

 

Diamenty i gafy...

 

Pomysł na anime – był kapitalny. Pierwsze lądowanie człowieka na księżycu, nie skutkowało tylko wywieszeniem amerykańskiej flagi, ale przede wszystkim odkryciem portalu prowadzącego na Marsa. Mało tego – tam dawni Marsjanie zostawili po sobie niewyobrażalne źródło energii, które podzieliło ludzkość na dwa obozy. Pół wieku później powstało potężne królestwo, gdzie oczywiście prawa demokracji nie funkcjonowały i na tyle groźne, że wszyscy Ziemianie zjednoczyli się! Nagle wszyscy stali się Demokratami (najważniejsza okazuje się UE z siedzibą w Rosji!). Taka gafa, że śmiać się chce. W anime nie dziwi aktywność Japończyków na polu historii, atomowe wybuchy czy te dziwne mechy, ale tak rażąca niewiedza geograficzna... zwłaszcza, że postacie posługują się telefonami reklamowanymi w 2015 roku i wszędzie mamy podobne daty, co do czasów obecnych.

 

Co do robotów – genialne i na prawdę świetnie animowane, ale mogłyby tak nie tylko rzucać pięściami, jak to bywało zwłaszcza w pierwszych odcinkach. Ziemskie mechy, niby staroświeckie, ale za to bardziej klimatyczne i mniej udziwnione. Ja tam nie mam nic przeciwko marsjańskim zordom, ale jak ktoś lubuje się w szarych szeregach, to nasi byli fajniejsi! Oczywiście w oczy koli mech geniusza Inaho – pomarańczowy, bo jak nie mógł się niczym innym wyróżniać!?

 

Coś co nie ma gaf w tym anime... Muzyka rewelacyjne miksy, zwłaszcza w scenach bitw. Kompozytor Hiroyuki Sawano stanął na wysokości zadania i jego nutki były najjaśniejszą gwiazdą tego tytułu. Innym diamentem okazały się jeszcze projekty strojów Marsjan i ich fryzurki. Miło było widzieć te ekstrawaganckie żakiety z wieloma guzikami, niczym osiemnastowieczne kreacje kosmicznych muszkieterów. Na dodatek ich damy to były damy uczesane w koronę z warkocza i jeszcze nie gardzące wachlarzem – mowa oczywiście o królewnach.

 

Kolnymi plusami są animacje – choć spierać się można czy takie ogniste wybuchy w kosmosie są zgodne z prawami fizyki, o tyle efekciarsko się dobrze to oglądało. W końcu tego nastroju pilnowała jeszcze mistrzowska muzyka i naprawdę można było odpłynąć. Ciekawymi zabiegiem była też klamra na temat spadającej gwiazdy i odpowiednie rekwizyty – typu telefon ze zdjęciami rodziców Rayet czy wisiorek porucznika Marito, pokazywane w uzasadnionych momentach. Niestety anime, nie stało się fabularnym majstersztykiem, bo choć retrospekcje nie biły po oczach, to najlepszym bohaterom zabrakło czasu na antenie.

 

Tyczy to się jeszcze jednego rycerza o nazwisku Mazurek i chyba nie muszę pisać, czemu... Grunt, że zastąpił Slaine Troyarda w roli faworyta przyszłej cesarzowej Imperium Vers i okazało się, że... Polacy rządzą na Marsie?! Takich chwytów powinno być więcej, ale niestety twórcy anime podzieli swe dziełko na plasterki i wyszedł z tego niezły mętlik. Po obejrzeniu tytułu – pierwszego sezonu od razu zabrałam się za kolejne odcinki, aby nieco uratować to coś... Pod względem animacji, widoków czy samych mechów, wizji wnętrz i strojów oraz muzyki to bardzo dobre anime. Tylko te gafy i cięcia... Może trzeba było dwa razy więcej odcinków? Muzyka i projekty złych rycerzy o słownictwie Nazistów – to naprawdę ratuje oś fabularną. I jeszcze o dziwo ten blondas, który przeszedł na ciemną stronę mocy (tak mu kibicowałam?!), ale hrabia Mazurek jakoś nie mdlił swą dobrocią.

 

Gorzej z Ziemianami, poza tą wybuchowa szatynką, ale ona raczej też pochodziła z Marsa i kilkoma wyjątkami. Czy ja jeszcze wspominałam kto pilotował jeden ziemski statek, zbudowany marsjańską technologią? Pewna słodka Barbie, której też nie można było nie polubić. Tylko niestety, obdarzona talentami pirackiego sterownika sprytna Japonka, została pominięta w obsadzie pierwszoplanowej, a szkoda. Żeby już nie przedłużać, na szybko plusy, minusy i ocena. Z tego tytułu można wynieść kilka wniosków, które aż roją się w sieci: marsjański statek warto podpiracić, nie ma ciała to i trupa też nie ma, Rosjanie to niezniszczalni demokraci, ((bo nawet USA pada pod ostrzałem Marsjan), a na złe wspomnienia pomaga komputerowa symulacja, łącznie z przeszczepem kamery – oka.

 

Plusy: muzyka, mechy, efekty wizualne, projekty postaci (rysowanie i głosy) dość rozbudowane osobowości tych złych (tzw. rycerze wnerwiają, ale za to w pamięć zapadają)! I dobrzy aktorzy głosowi, to znaczy wiarygodni.

 

Minusy: za dużo cięć, absurdy (nie wiem czy to humor japoński czy brak polotu), najlepsi bohaterowie zabijani albo spychani. Za wyjątkiem Slaine Troyarda i kilku wymienionych, ziemska ekipa prezentuje się marnie, albo za zbyt epizodycznie.

 

Oceny:

Kyaa! 3,5 /5,00,

Tanuki.pl 3,00 /5,00

FilmWeb.pl 7,4/10,00

 

Informacje dodatkowe:

 

Studio: A-1 Pictures, Troyca

Autor: Gen Urobuchi, Olympus Knights

Projekt: I-IV, Kenji Teraoka, Masako Matsumoto, Takako Shimura,

Reżyser: Ei Aoki

Scenariusz: Gen Urobuchi, Katsuhiko Takayama

Muzyka: Hiroyuki Sawano

gatunek: Fantastyka Naukowa, Wojskowe, Mechy, Romans (?)

Status: Zakończone (24 odc.)(

Rok wydania: 2014 - 2015 


Justyna "Justa" Margielewska 

Kategorie wpisu: Animacja, Komiks, Literatura
« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • Ariel 13:52, 17 grudnia 2015

    Nawet fajnie mi się to oglądało. Jednak, do tej pory, zwłaszcza w drugim sezonie, nie rozumiem co tak naprawdę kierowało poczynaniami Slaine'a. Było tu co prawda kilka kruczków, które na swój sposób mnie dziwiły i wydały mi się pozbawione logicznego sensu, ale, ogólnie, dobrze wspominam to anime.

    Odpowiedz

Krótka historia wpisów na blogu... 


Created by ABC Arte 2019 :)